Żmigród na łopatkach! Piąta wygrana z rzędu

Żmigród na łopatkach! Piąta wygrana z rzędu

11
0
PODZIEL SIĘ

32454_file

Lechia Dzierżoniów kontynuuje zwycięską passę. W sobotę „trójkolorowi” odprawili z kwitkiem Piast Żmigród 3:1 (2:0) po golach Pietkiewicza, Kreta i Niedojada. Lechia była zespołem lepszym piłkarsko i przeważała w każdym aspekcie, przyczepić się należy jedynie do fatalnej skuteczności w 100% sytuacjach, bo tych było sporo.

Przed spotkaniem chyba niewielu spodziewało się tak łatwego zwycięstwa Lechitów. Piast dysponuje wszak składem z doświadczonymi zawodnikami, wzmocnił się przed sezonem i po czterech kolejkach nie zaznał goryczy porażki.

32417_file

Od pierwszych minut dało się zauważyć to, czego brakowało w poprzednich meczach. Trójkolorowi w końcu wyszli na mecz, a nie zostali w szatni. Dość szybko osiągnęli optyczną przewagę i już po 3 minutach powinni prowadzić 1:0, gdyż najpierw Buryło mając przed sobą Łukasika, trafił w niego, a dobitki w równie komfortowej sytuacji nie wykorzystał Niedojad. W przeciągu kwadransa gospodarze stworzyli sobie kolejne dwie setki i po raz kolejny kibice, najliczniej zgromadzeni w tym sezonie na trybunach tylko odprowadzali piłkę wzrokiem. Gra podopiecznych Zbigniewa Soczewskiego mogła się podobać, zwarta defensywa i całkowicie przejęty środek okazały się kluczem do odniesienia wygranej. Niestety w 19 minucie plac gry po uderzeniu łokciem w twarz opuścić musiał Łukasz Maciejewski.

Uraz był na tyle poważny, że „Elber” udał się karetką do szpitala, gdzie stwierdzono złamanie kości nosowej. Pierwszy gol padł dopiero w 27 minucie, kiedy to składną akcję całego zespołu wykończył plasowanym uderzeniem zza szesnastki Piotrek Pietkiewicz. Większych zmian w obliczu spotkania nie uświadczyliśmy, goście wyglądali kiepsko i nie było przesłanek ku temu, aby wynik mógł się zmienić. Grała za to Lechia, która w 34 minucie podwyższyła prowadzenie. Strzał głową Sylwka Kreta został wybity zza linii bramkowej, jednak goście nawet nie protestowali i cieszyliśmy się z dwubramkowego prowadzenia. Piast odpowiedział jedną sytuacją, jednak zagrożenie zostało szybko zażegnane przez Malca. Pierwsza połowa zdecydowanie dla gospodarzy i tylko żal, że prowadzenie było tak niskie.

32422_file

Z napięciem oczekiwano drugiej części pojedynku, albowiem Lechia przyzwyczaiła nas do tego, że to właśnie w drugich trzech kwadransach dystansuje rywali i zdobywa większość bramek. I tak też było od pierwszych minut znów trójkolorowi przejęli inicjatywę i grali piłką. Działo się bardzo podobnie, z bardzo podobnym niestety skutkiem. Niefrasobliwość w finalnych momentach była już mocno frapująca. Dzierżoniowianie na moment oddali pole gry Piastowi, który zaczął częściej pojawiać się w okolicach naszego pola karnego, stworzył sobie też jedną groźną sytuację bramkową, ale Malec pozostawał nadal z czystym kontem. Lechici przyczajeni czekali na swoje szanse i w końcu się udało.

32437_file

Lewą stroną piłkę wywalczył dwukrotnie Tyc, Zrobiła się przewaga, dość szybko przeniesiona gra na drugie skrzydło, dorzucenie na długi słupek, gdzie przytomnie głową zgrywa Ochota i z najbliższej odległości Niedojad w końcu zdobywa swoją bramkę. Gra dzierżoniowian mogła się podobać, sporo przechwytów, a jeszcze więcej bezpańskich piłek, traconych w łatwy sposób przez rywali. W tym meczu dużo już nie mogło się zmienić. Na placu pojawiło się trzech młodych Lechitów i animusz w przodzie nieco przygasł. Wszak nie można przecież grać na pełnych obrotach 90 minut. Pod koniec meczu kapitalnie w polu karnym gości zachował się Niedojad, który otrzymując piłkę i mając obrońcę na plecach, momentalnie odwrócił się w kierunku bramki, majac przed sobą tylko Łukasika, jednak jego strzał lewą nogą trafił wprost w golkipera gości. Żmigrodzianie mozolnie przedostawali się na naszą połowę, ale gra im się po prostu nie kleiła.

Mieliśmy doliczony czas gry, w zasadzie ostatnią już akcję. Strzał z 20 metrów z prostego podbicia oddaje Bergier, piłka trafia w bok Barskiego i rykoszetem ląduje w bramce zaskoczonego Malca. Szczerze mówiąc goście nawet na tego jednego gola dzisiaj nie zapracowali, ale wpadło. Niebawem sędzia Mikołajewski, notabene kolejny świetny arbiter w tym sezonie, który pozwalał na grę kontaktową i był jednoznaczny w podjętych przez siebie decyzjach, zakończył spotkanie. Piąte już z kolei wygrane przez nasz zespół. Po raz kolejny w pełni zasłużenie !

1:0 Piotr Pietkiewicz

2:0 Sylwester Kret

3:0 Damian Niedojad

Malec – P.Paszkowski (79′ Bolisęga), Barski, Leśniarek, M.Paszkowski, Pietkiewicz, Kret, Buryło (86′ Cegiełka), Maciejewski (19′ Tyc), Ochota (73′ Rakoczy), Niedojad

Łukasik – Brumirski (46′ Matusiak), Kendzia, Monasterski, Pilarski, Fedyna, Zagórski, Sołtyński (73′ Michalski), Balicki (87′ Nowicki), Bergier, Mazurek (59′ Piotrowski)

Żółte kartki : Pilarski, Sołtyński, Monasterski (Piast)

Łukasz Bienias

BRAK KOMENTARZY