Zabrakło kropki nad „i”

Zabrakło kropki nad „i”

11
3
PODZIEL SIĘ

33644_file

Kapitalny III-ligowy mecz oglądali kibice przy Wrocławskiej. Naprzeciw stanęli dwaj godni siebie rywale. Akcja za akcję, mnóstwo sportowej walki o każdą piłkę i niewykorzystane sytuacje, głównie Lechii. Dłoniak zaczarował dziś swoją świątynię, bo piłka zamiast do siatki, trafiała w słupek, była wybijana z linii, czy mijała bramkę o centymetry. Natomiast strzał Świtaja z wolnego w 93′ wstrzymał oddech wszystkim. Do poziomu meczu dopasował się arbiter, doskonale prowadząc dzisiejsze zawody.

Maraton meczowy w pełni. Nasi amatorzy rozgrywają spotkania co trzy dni i powinniśmy być pełni podziwu ich zaangażowaniu i wytrzymałości na boisku. Dziś do Dzierżoniowa przyjeżdżał Stilon, który swój cel na ten sezon określa jasno – wygranie ligi, choć do tej pory nieco zawodzi swoich kibiców. Doskonale wiedzieliśmy, że czeka nas trudne spotkanie, bo w drużynie z miasta Mistrza Polski na Żużlu przypadkowi ludzie nie grają. Tak też było, ale od początku.

33645_file

Obie ekipy rozpoczęły spotkanie z dużym respektem do siebie. Kilka minut badania się drużyn bez prób szybkiego przejęcia inicjatywy. Pierwsi zaczęli jednak goście, którzy próbowali uruchamiać byłego napastnika Ilanki Rzepin – Patryka Nowaczewskiego przerzutami za plecy obrońców, jednak defensywa spisywała się bez zarzutów, łapiąc młodego piłkarza na spalonych. Mieliśmy dużo walki na boisku, nikt z zawodników nie odpuszczał piłek i walczono o każdy metr. Na boku obrony zaczął błyszczeć Mariusz Paszkowski, na tyle, że w 18 minucie mógł wyprowadzić nas na prowadzenie. Przedarł się bocznym sektorem, uporał z dwoma obrońcami i uderzył prostym podbiciem po długim rogu, niestety piłka minęła słupek o centymetry i wyszła poza pole gry. W odpowiedzi Stilon.

33653_file

Przerzucenie piłki gościom w końcu się udało i bardzo dogodnej szansy nie wykorzystał Kordian Ziajka, gdyż w porę zdążyli obrońcy. Z biegiem minut „trójkolorowi” osiągnęli optyczną przewagę, częściej bywali pod polem karnym przyjezdnych i ogólnie sprawiali lepsze wrażenie. W 28 minucie sprawne zgubienie szczelnej defensywy Stilonu, Buryło wyłożył w polu karnym piłkę Maciejewskiemu, a ten przeniósł ją nad poprzeczką. Jednak jeszcze klarowniejszą okazję miał Sylwek Kret, który z 7 metrów celował w dłuższy róg i wszyscy na boisku i trybunach już odprowadzali futbolówkę wzrokiem do bramki, ale ta jak zaczarowana, mijała świątynię Dłoniaka. W ostatnim okresie pierwszej połowy gra się wyrównała i niewielką przewagę osiągnęli biało-niebiescy. W 40 minucie wspomniany Nowaczewski, który był bardzo umiejętnie odcięty od gry przez Barskiego walczył o piłkę z Filipem na 15 metrze pola karnego, w pewnym momencie czując objęcia defensora Lechii padł na ziemię, jednak arbiter był kilka metrów obok i nakazał grać dalej. Pierwsze trzy kwadranse minęły niezwykle szybko, jednak bez bramek. Kibice jednak nie mogli narzekać na poziom sportowy widowiska, co bardzo dobrze wróżyło na drugą część meczu.

33655_file

Ta rozpoczęła się od dość szybkiego przejęcia inicjatywy przez przyjezdnych. Na całe szczęście nie skutkowało to poważniejszymi sytuacjami pod bramką Malca, mimo to Stilon więcej utrzymywał się przy piłce i budował sobie przewagę. Wszystko to mogło być na nic, albowiem w 53 minucie aktywny dziś Mariusz Paszkowski znów znalazł się w polu karnym i ponownie był bardzo bliski pokonania bramkarza gości, ale uderzenie znów minęło się z celem. Dwie zmiany dokonane przez trenera gości – Artura Andruszczaka – wprowadziły sporo świeżości w poczynania, szczególnie ofensywne, naszego dzisiejszego rywala. Bardzo aktywny był w przodzie Mrozek, który w 68 minucie mając przed sobą już tylko Malca, nie spisał się najlepiej. Szkoleniowiec gości chyba więcej spodziewał się po doświadczonym Posmyku, my też, ale dziś z jego strony nie było tak dużego zagrożenia, jak wiosną, kiedy wygrał Stilonowi w Dzierżoniowie mecz. W tym okresie gry Lechici byli groźni ze stałych fragmentów, najpierw Barski uderzył głową po rzucie rożnym, a zmierzającą do siatki piłkę wybił z linii doświadczony Kucharski, a po chwili strzał tego samego zawodnika pomknął tuż nad poprzeczką. Te sytuacje podziałały mobilizująco na podopiecznych Zbigniewa Soczewskiego, którzy poszli za ciosem.

33656_file

W 79 minucie mieliśmy piłkę meczową. Do rzutu wolnego na 30 metrze podchodzi wprowadzony Niedojad, huknął w swoim stylu, Dłoniak wypluł piłkę przed siebie, doskoczył do niej dzisiejszy solenizant Maciejewski i mógł zrobić wszystko, jednak pospieszył się i oddał strzał z pierwszej piłki, a ta zamiast do siatki, o milimetry minęła dłuższy słupek bramki. Lepszej sytuacji już mieć nie mogliśmy. Ostatnie minuty meczu należały do gospodarzy. W 84 zawalczył z rosłymi defensorami Niedojad, uderzył z woleja w krótki róg, piłka minęła wychodzącego Dłoniaka i niestety uderzyła w słupek, wychodząc w pole gry. Goście nie byli dłużni i kilkunastu kibicom biało-niebieskich, którzy przyjechali za swoją drużyną, serce mocniej zabiło, gdy dwukrotnie próbowali ataków prawą flanką i piłka przelatywała wszerz przez pole karne bezpańsko, a żaden z gości nie potrafił do niej doskoczyć. Z resztą postawa Stilonu godna naśladowania. Nie baczyli na meczowe wydarzenia, tylko cały czas realizowali plan zdobycia trzech punktów w dzisiejszym pojedynku. I ta sztuka mogła im się udać, albowiem osiągnęli to, o co walczyli przez cały mecz – rzut wolny w dogodniej odległości od bramki. Wszyscy, którzy znają III-ligowe realia wiedzą doskonale czym to „śmierdzi”.

33663_file

Do futbolówki podszedł Rafał Świtaj, wymuskał piłkę, ustawiał ją dobre kilkadziesiąt sekund. Była 93 minuta i po uderzeniu w kierunku bramki wszyscy zamarli. Doskonale bita piłka zmierzała w samo okienko naszej bramki. Ale to, co zrobił Malec w tej sytuacji to parada godna najlepszych w tym fachu na świecie. Będąc w wykroku do przodu, momentalnie zareagował, cofnął w kierunku linii bramkowej i w efektownej robinsonadzie zbił piłkę w pole karne. Tam jeszcze powalczył o nią jeden z gości, ale bezskutecznie. Po chwili prowadzący dziś perfekcyjnie zawody, Mirosław Mazgaj, zagwizdał po raz ostatni.

Takich spotkań życzymy sobie jeszcze więcej. Na takim piłkarskim poziomie, z taką dozą walki obu drużyn, zaangażowaniem piłkarzy oraz bezszelestnym sędziowaniem, bo sędzia dzisiaj był praktycznie niewidoczny. Zabrakło jedynie bramek, a to jest clue futbolu. Każda z ekip miała swoje sytuacje, Lechici więcej i groźniejsze, ale do obu sieci nie wpadło nic. Żadna z ekip raczej z remisu zadowolona nie była, bo zarówno Stilonowscy, jak i Lechici siedzieli w szatniach ze spuszczonymi głowami. Brawa jednak panowie za stworzenie świetnego, piłkarskiego widowiska. Oby więcej takich !

Malec – P.Paszkowski, Barski, Leśniarek, M.Paszkowski, Korkuś (54′ Niedojad), Kret, Pietkiewicz, Buryło, Maciejewski (90′ Cegiełka)Ochota

Dłoniak – Szwiec, Gruszecki, Kucharski, Somrani, Wiśniewski, Maliszewski (69′ Timoszyk), Świtaj, Błajewski (60′ Posmyk), Ziajka, Nowaczewski (56′ Mrozek)

Żółta kartka : Posmyk (Stilon)

Łukasz Bienias

3 KOMENTARZE

  1. To był bardzo dobry mecz naszej ekipy. Jak patrzyłem na to co się dzieje na boisku nie wierzyłem, że jest to nasza liga.

  2. Moze ktos znajacy sie na pilce wytlumaczy jaki cel szkoleniowy mial trener Lechii wpuszczajac Cegielke na boisko w 90 min. przy stanie 0-0?

Comments are closed.