Wywalczyli remis

Wywalczyli remis

9
0
PODZIEL SIĘ

Aż sześć goli zobaczyli kibice w meczu przy Wrocławskiej. Lechia zremisowała z Prochowiczanką 3:3 (0:2) i należą się jej brawa za walkę i charakter. Wyciągnięta dwubramkowa strata, później kolejny stracony gol i wyrównanie. Piękne gole Maciejewskiego i pewien niedosyt. Mimo wszystko to goście powinni pluć sobie w brodę, bo strzelić trzy gole na wyjeździe i nie wygrać to grzech.

 31062_file

Na mecz z outsiderem rozgrywek każdy szykował się ze sporymi nadziejami. Lechici mieli dziś wysoko wygrać i w końcu przełamać niemoc na własnym stadionie. Pierwsze minuty jednak pokazały, że nic z tego. Graliśmy bez pauzujących za kartki Sylwka Kreta w środku i Łukasza Malca w bramce. Brak tego pierwszego był aż nadto widoczny przez całe spotkanie. Mecz nie porywał, dość szybko przejęliśmy inicjatywę, z której jednak niewiele wynikało.

31038_file

Dwie nasze próby były jednak pozbawione ikry, aby zaskoczyć byłego bramkarza młodej Wisły Kraków. Odpowiedzieli za to goście, którzy w pierwszej groźniejszej sytuacji wyszli na prowadzenie. Doświadczony Dudka zgrał do Marcina Kuli, a ten uderzył od razu po długim rogu i zrobiło się dość nieprzyjemnie. O dziwo gol nie za wiele zmienił w grze obu zespołów, a co gorsza, naszej drużyny. Mówiąc po piłkarsku „kopaliśmy się po czole”, choć również goście nie byli skorzy do hurra ataków, schowani za podwójną gardą oczekiwali swojej szansy w kontratakach. Taki nadarzył się w 36 minucie.

Przy biernej postawie w środku pola piłkę wyłuskuje Węgłowski, zagrywa w uliczkę do Azikiewicza, ten urywa się obrońcom i strzałem z wykroku pokonuje wychodzącego doń Sztanderę. Wykrok musiał być na tyle bolesny, że napastnik gości opuścił jednocześnie plac gry. Zrobiło się 0:2 z niczego i w zasadzie na własne życzenie. W naszej grze nie widać było żadnej agresji, parcia na bramkę rywali i chęci zwycięstwa. Statyczna gra podopiecznych Zbigniewa Soczewskiego nie mogła przynieść bramek. Małym usprawiedliwieniem jest fakt, że w podstawie zagrało aż sześciu młodzieżowców, a skład uzupełniało siedmiu graczy z oznaczeniem „M” w sprawozdaniu.

31036_file

Mało kto wierzył w zmianę oblicza spotkania w drugiej połowie. Tym bardziej, że goście na początku drugiej części meczu mogli podwyższyć na 3:0 i byłoby po wszystkim. Było jednak inaczej. Trójkolorowi zaczęli w końcu wyglądać lepiej na tle opadającego z sił rywala. Zbliżali się do pola karnego, co mogło zwiastować kontaktowego gola. I w końcu takowy padł. Denis uderzył z dystansu, piłka trafiłą jeszcze przeciwnika, zmyliła bramkarza i wpadła do siatki.

31051_file

Bramka pobudziła gospodarzy, którzy dostali wiatru w żagle i z niespodziewanym przez nikogo impetem ruszyli na przeciwników. Nie niosło to jednak za sobą klarownych sytuacji. Optyczna przewaga była spora, jednak wszyscy czekali na bramki. Tą wyrównującą zdobył kapitalnym strzałem z ok. 30 metrów Maciejewski. Wynik remisowy na nowo otworzył spotkanie, ale najwyraźniej zapomnieli o tym obrońcy, którzy podobnie jak gracze w polu, bardzo radośnie podeszli do sprawy. Różnica jednak jest taka, że oni odpowiadają za czyste konto „z tyłu”, a te znów zostało zabrudzone. Dudka wywalczył piłkę na 20 metrze, zagrał za plecy obrońców na długi słupek, tam znajdował się Gałęza i mocnym, plasowanym strzałem wyprowadził gości na prowadzenie 3:2. To nie tak miało być. Prochowiczanka w całym meczu oddała trzy strzały w światło bramki i trzy z nich zatrzepotały w siatce! Nie był to jednak koniec emocji dzisiejszego dnia. Lechici w końcu przycisnęli, świetną okazję zmarnował Maciejewski, przenosząc piłkę nad poprzeczką z kilku metrów. Nie pomylił się jednak w samej końcówce, kiedy to zamienił rzut wolny na bramkę.

Chwilę wcześniej goście wybijali piłkę z linii, po uderzeniu z zakotłowanego pola karnego. Mecz kończy się remisem 3:3, z którego nikt nie jest zadowolony. Lechia po bardzo słabej w swoim wykonaniu pierwszej połowie zdołała się podnieść i wyciągnąć bardzo niekorzystny wynik, co z przebiegu spotkania należy uznać za wynik niezły.

Łukasz Bienias

BRAK KOMENTARZY