Wrócili na brzeg. Lechia znów wygrywa

Wrócili na brzeg. Lechia znów wygrywa

0
UDOSTĘPNIJ

10719034_804021229648137_1113559571_n

Po dwóch potyczkach z niestrzelonym golem i 1-punktową zdobyczą, „trójkolorowi”wydają się wracać z głębokiej wody. Pewnie pokonali na wyjeździe KP Brzeg Dolny 2:0 (1:0), pokazując szczególnie w pierwszej połowie piłkarską wyższość nad rywalem. I choć zagraliśmy bez dwóch ważnych ogniw – Pietkiewicza i M.Paszkowskiego – drużyna funkcjonowała dobrze, osiągając swój cel.

Gdyby nie przyjazd 50-osobowej grupy dzierżoniowskich kibiców, z pewnością mało kto zdawałby sobie sprawę, że dziś w Brzegu Dolnym odbywa się pojedynek o mistrzostwo III ligi dolnośląsko-lubuskiej. Przejeżdżając przez tę miejscowość odnosi się dziwne wrażenie, jakby wszystko wokół zwolniło i życie toczyło się zupełnie innym torem. Na samym stadionie bardzo podobnie, jako taki ruch rozpoczął się 5 minut przed meczem, a spiker informacje meczowe przekazywał jeszcze grubo po rozpoczęciu spotkania. Dzięki wspomnianej, a nie widzianej już dość dawno grupie kibiców, dzierżoniowianie stworzyli liczebną przewagę nad miejscowymi, którzy przyszli oglądać ten pojedynek.

10578647_804021236314803_780116281_n

Niesieni głośnym dopingiem od pierwszych minut Lechici dość szybko przejęli inicjatywę na boisku. W końcu nie czekaliśmy na to, co będzie robił przeciwnik, a sami wzięliśmy sprawy w swoje nogi – można by powiedzieć. Trójkolorowi wyglądali na boisku przede wszystkim dojrzalej i przewyższali dolnobrzeżan umiejętnościami czysto piłkarskimi. Akcje przyjezdnych były przemyślane i w końcu nie opatrzone znakiem „chaos”. Postawa „do przodu” musiała przynieść gole, choć na te czekano jednak nieco dłużej, niż wskazywałaby na to sama gra.

10716045_804021226314804_2122772626_n

Zanim Lechici pierwszy raz trafili do bramki gospodarzy, mieli ku temu inne sytuacje, jednak futbolówka mijała świątynię Szaciłły. Nieobecność na boku obrony Mariusza Paszkowskiego znakomicie wykorzystał dziś Adam Tyc, który z meczu na mecz nabiera co raz więcej doświadczenia i ogrania. Niebawem może być bardzo poważnym zagrożeniem dla mającego najdłuższy ligowy staż w drużynie „Paszy”. Pierwsza bramka padła po akcji prawą flanką, piłkę zgrano w pole karne, tam niefortunnie interweniował obrońca KP, a Paweł Ochota zachował zimną krew i mocnym uderzeniem w światło bramki wyprowadził Lechitów na prowadzenie. Co ważne, po zdobyciu bramki Lechici nie cofnęli się na własną połowę, lecz nadal prowadzili swoją grą, za co należą im się brawa. Realizowali prostą zasadę – „więcej przy piłce my – mniej oni”. Gospodarze wyglądali od początku spotkania na nieco zagubionych, nawet ich odbiory czy faule nie były dynamiczne, a grającym dziś na żółto przeciwnikom brakowało tej iskry. Nie nasz był to jednak problem. Po niezłych w naszym wykonaniu 45 minutach mieliśmy zasłużone prowadzenie i całkiem optymistyczne widoki na kolejne trzy kwadranse.

10721111_804021212981472_261514395_n

Druga połowa rozpoczęła się od wysokiego C. Już trzy minuty po jej rozpoczęciu przeprowadzamy akcję zaczepną, świetnie zachowuje się na 25 metrze Niedojad, który ściąga na siebie aż trzech rywali, zastawia piłkę i zgrywa do urywającego się Maciejewskiego, ten przejmuje futbolówkę i na pełnej szybkości mija wychodzącego bramkarza. Golkiper gospodarzy zahacza nacierającego rywala i powala go na ziemię.

Decyzja mogła być jedna – rzut karny i czerwona kartka. Jedenastkę na gola zamienił pewnym strzałem oczywiście Adrian Leśniarek. I w tym momencie mieliśmy zwrot w spotkaniu. A dokładniej, zmianę mentalności drużyny gospodarzy. Piłkarze trenera Bolkowskiego zaczęli w końcu aktywniej uczestniczyć w konstruowaniu swoich akcji ofensywnych, choć nadal w środku pola mieli poważne luki. Taka gra była wodą na młyn dla dzierżoniowskiej ekipy. Po jednym z przechwytów w doskonałej sytuacji znajduje się Niedojad, który najpierw poradził sobie z obrońcą, a za chwilę minął wychodzącego doń w polu karnym bramkarza. Niestety wypuścił się za daleko w bok i uderzenie zamiast trafić do pustej już bramki, powędrowało w boczną siatkę. Z biegiem minut nasza drużyna oddała pole gospodarzom.

10588753_804021219648138_1338758069_n

Z jednej strony można zrozumieć postawę „trójkolorowych”, którzy są aktualnie w jednym wielkim kotle meczowym i nonsensem byłoby ciągłe przebywanie pod grą. Jednocześnie pozwolenie na zbyt wiele gospodarzom mogło się źle skończyć, a cały poniesiony wysiłek pójść na marne. KP w jednej z akcji był bliski zdobycia kontaktowej bramki, kiedy to do dorzuconej na 5-6 metr piłki nie wyskoczył żaden z naszych obrońców, lecącej piłki nie przechwycił też żaden z rywali, jednak tor lotu futbolówki zmylił również Łukasza Malca. Nie sięgnął tej wydawałoby się łatwej piłki, a ona uderzyła w słupek i wróciła w pole karne, gdzie na szczęście zagrożenie zostało odżegnane. Do końca meczu graliśmy bardzo podobnie. Pole oddaliśmy dolnobrzeżanom i czekaliśmy na swoje okazje. Mając wynik, można sobie na coś takiego pozwolić. W końcówce spotkania arbiter podziękował za grę Adamowi Tycowi, który całkiem słusznie dwukrotnie został ukarany żółtymi kartkami za zbyt niebezpieczne wejście. Wygrywamy dzisiejszy mecz zasłużenie, gdyż po prostu byliśmy drużyną lepszą, jedynie można mieć małe pretensje do trenera Soczewskiego, który dość późno przeprowadził zmiany.

Ale i tutaj znajdujemy odpowiedź, albowiem w najbliższą środę Lechici jadą do Piławy Górnej, aby rozegrać mecz II rundy okręgowego Pucharu Polski. I to właśnie tam szansę na grę dostaną zmiennicy oraz młodzież.

0:1 Paweł Ochota

0:2 Adrian Leśniarek

Malec- P.Paszkowski, Barski, Leśniarek, Tyc, Korkuś, Kret, Maciejewski (90′ Kowalczyk), Buryło, Ochota, Niedojad (89′ Bolisęga)

Żółte kartki : Tyc (dwie)

Czerwone kartki : Tyc (88′ za dwie żółte) – Lechia oraz Szaciłło (48′ faul w polu karnym)

Łukasz Bienias

BRAK KOMENTARZY