Widziane z Senatu- Oddłużenie konsumenta – zmiany

Widziane z Senatu- Oddłużenie konsumenta – zmiany

16
6
PODZIEL SIĘ
Senator Stanisław Jurcewicz

Senat w dniu 24 lipca 2014 roku, wprowadził 8 poprawek do ustawy – Prawo upadłościowe i naprawcze.

Senator Stanisław Jurcewicz
Senator Stanisław Jurcewicz

Wprowadzone zmiany regulują zasadę, że głównym celem postępowania upadłościowego wobec osoby, która nie prowadzi działalności gospodarczej jest jej oddłużenie. Interes wierzycieli oraz windykacja, która ma zaspokoić wierzycieli zostają zepchnięte na dalszy tor. Dopuszczono natomiast możliwość ogłoszenia upadłości osoby mającej tylko jednego wierzyciela.

Zmiany mają na celu zredukowanie barier w dostępie do tzw. upadłości konsumenckiej. Przesłanki te zostaną znacząco złagodzone z korzyścią dla konsumentów. Zmianą ulegną przede wszystkim te dotyczące ogłoszenia upadłości.

W obecnie obowiązujących przepisach ogłoszenie upadłości jest niemożliwe, jeśli niewypłacalność dłużnika nie powstała wskutek wyjątkowych i niezależnych od niego okoliczności. Szczególnie utrudniającym ogłaszanie upadłości jest warunek aby dłużnik nie zaciągał zobowiązań będąc niewypłacalnym. Barierą jest również niedopuszczalność ogłoszenia upadłości osoby, która utraciła pracę z przyczyn leżących po jej stronie lub za jej zgodą. Szczególnie niezrozumiałe jest sankcjonowanie rozwiązywania umów o pracę za porozumieniem stron.

Podsumowując, w myśl ustawy, najważniejsze znaczenie dla społeczeństwa i gospodarki ma oddłużenie konsumentów i umożliwienie im ponownej, niezakłóconej działalności zarobkowej. Obecnie konsumenci, którzy mają długi, a nie kwalifikują się do złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości, najczęściej w celu ucieczki przed egzekucją zaprzestają działalności zarobkowej albo przechodzą do „szarej strefy”. Takie zachowanie jest niekorzystne zarówno dla konsumentów, jak i dla gospodarki. Dlatego ustawa – Prawo upadłościowe i naprawcze ma ułatwić obywatelom (konsumentom) funkcjonowanie w warunkach gospodarki rynkowej, jednocześnie chroniąc ich przed jej negatywnymi skutkami w zakresie niewypłacalności.

Stanisław Jurcewicz

Senator RP

Zastępca Przewodniczącego

Gospodarki Narodowej

6 KOMENTARZE

  1. a moze senator bedzie ratowal miejsca pracy w Kosminie , tam przeciez mieszka,ale nic nie robi dla tej biednej ziemi

  2. Staje na glówce senator z PO ,by POkazac Polakom z dzierzoniowskiego jaki oto jest skuteczny, ale dosc hasla ” by zylo sie nam POwcom lepiej”
    Księdze Syracha (200 lat przed Chrystusem) zapisano po hebrajsku: „Jaki władca, tacy jego ministrowie”, a także: „Jaki władca miasta, tacy jego mieszkańcy”. Niby o tym wiemy, wszak mówi się, że ryba psuje się od głowy. Taki gnilny stan, wciąż paskudnie nasilający się, odczuwamy od czasu, gdy 7 lat temu do władzy doszła ekipa Donalda Tuska. Władca doszedł do władzy na kłamstwie, kłamstwo stało się chlebem powszednim jego, jego ministrów i całej ekipy.
    Może warto przypomnieć, że już wcześniej, gdy rządziło PiS wraz LPR i Samoobroną, PO robiła wszystko, aby tę legalną władzę wysadzić w powietrze. Donald Tusk pierwszy zapowiedział tzw. obywatelskie nieposłuszeństwo. Na wiecu Platformy wykrzykiwał:
    Tu jest Polska, przyszliśmy głośno powiedzieć: dość, dość!.
    Celem tych zabiegów było uniemożliwienie partii Jarosława Kaczyńskiego przeprowadzenia systemowych zmian w kraju oraz udziału we władzy nieskompromitowanych, a więc niepodatnych na szantaż ludzi.
    Punktem newralgicznym była jednak zapowiedziana przez rząd Jarosława Kaczyńskiego likwidacja WSI oraz strach przed szerokimi kompetencjami nowo powstałego Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Pod hasłami obrony wolności, demokracji, a nawet, uwaga! – moralności w polityce, dążono do dymisji rządu Jarosława Kaczyńskiego, rozwiązania Sejmu i rozpisania nowych wyborów, ale przede wszystkim zaciekle walczono, aby pomniejszyć przyszłe szanse wyborcze PiS. Przed wyborami prezydenckimi w 2005 roku Donald Tusk reklamował się jako „Prezydent Tusk. Człowiek z zasadami”. Jego partia, startując do wyborów, głosiła: „Pełna odpowiedzialność”. Przed wyborami parlamentarnymi w 2007 roku ulice polskich miast obwieszono czarnymi (jak u Goebbelsa w III Rzeszy) napisami: „Rządzi PiS, a Polakom wstyd”. Platforma sięgnęła do tego, na czym znała się najlepiej, do propagandy, zwanej dla zmylenia PR-em. Choć jednak hasło wyborcze „By żyło się lepiej” uzupełniono wkrótce słowem „wszystkim”.
    Platforma przekonywała, że „Polska zasługuje na cud gospodarczy”. Idąc do władzy, zapowiadała szybkie projekty ustaw, które miały zatrzymać emigrację zarobkową. Zapowiadano zwolnienie pracodawców zatrudniających młodych ludzi z opłat ubezpieczenia społecznego, z podatku dochodowego, podatku od nieruchomości, środków transportu, składek emerytalno-rentowych. Zapowiadano udzielanie preferencyjnych kredytów tym osobom, które chcą założyć własne firmy. Oszacowano nawet, że wprowadzenie tych rozwiązań będzie kosztowało budżet państwa 3 mld złotych. Ile kłamstwa! Wszystko to była propaganda. Lista obietnic Donalda Tuska jest tak długa jak jego ponadtrzygodzinne przemówienie w Sejmie, gdy ogłaszał swój program rządowy. Uważam, że wyrzucenie z Polski prawie 2,5 mln młodych ludzi poszukujących godziwej pracy nie w Polsce, a za granicą jest największą zbrodnią Platformy i jej koalicjanta – PSL.
    Obserwowaliśmy ostatnio kolejne przesilenie polityczne. Premier, jego ministrowie i cała formacja zwana Platformą dokonali największej w tym ćwierćwieczu samokompromitacji. Której to już z kolei? A przecież każda następna jest większa od poprzedniej. Dlatego trudno uwierzyć, że rząd Donalda Tuska odda władzę dobrowolnie, jak to zrobił w 2007 roku rząd Jarosława Kaczyńskiego.
    Nie doszło do oczywistej w każdym kraju o poważnej demokracji dymisji rządu ani do jego odwołania. Władza trzyma się coraz mocniej i już przygotowuje się do następnych zwycięskich wyborów parlamentarnych jesienią 2015 roku. Stąd powrót do sprawdzonych metod prymitywnej walki politycznej sprzed lat. Po pierwsze, ma powstać komisja śledcza ds. likwidacji WSI. Spełniają się więc ordynarne słowa ministra Sikorskiego, że tą komisją można zniszczyć PiS. A to jest ukłon w stronę betonowych środowisk komunistycznych, całego proputinowskiego lobby w Polsce, które ma pomóc Platformie w wygraniu wyborów.
    Po drugie, nasileniu ulega propaganda straszenia PiS-em, Jarosławem Kaczyńskim i Antonim Macierewiczem, likwidatorem WSI. W końcu, dzięki zaprzyjaźnionym z władzą mediom, komisją sejmową przykryje się „podsłuchy kelnerów”. Władza będzie gniła do ostatniego dnia swoich rządów. Oby był to dzień parlamentarnego głosowania, a może raczej liczenia wyborczych głosów.”

  3. jaki strach POzostal u POlitykow PO aferach tasmowych to wszyscy widza slysza i czują
    „Dla polityków Platformy Obywatelskiej partia Jarosława Kaczyńskiego nie jest zwykłym rywalem w walce o władzę. Jest śmiertelnym zagrożeniem, siłą, która może rządzącą ekipę posłać za kratki
    Poza łamaniem konstytucji, blokowaniem kontroli skarbowej, zaniżaniem ceny paliwa przed wyborami czy nadużywaniem służbowych kart kredytowych z ujawnionych podsłuchów wyczytać można jeszcze jedno. Strach polityków Platformy przed partią Jarosława Kaczyńskiego. To nie jest obawa przed politycznym rywalem, który może wygrać wybory, a więc pozbawić PO władzy. Nie jest to również obawa przed zepchnięciem do nudnej opozycji, która powoduje frustrację i demobilizację w partyjnych szeregach. To rzeczywisty strach przed nadejściem siły, która zagraża nie tylko obecnej elicie władzy, ale także dziesiątkom tysięcy ich klientów. Sygnały o rzeczywistym strachu przed Kaczyńskim pojawiały się już wcześniej. Opisuje to jeden z prawicowych publicystów, którego Radosław Sikorski zaprosił na rozmowę do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Działo się to kilkanaście tygodni po skandalu, jakim było usunięcie z „Rzeczpospolitej” dziennikarzy odpowiedzialnych za publikację artykułu „Trotyl na wraku tupolewa”. Sikorski starał się sondować nastroje wśród dziennikarzy i odciąć się od Grzegorza Hajdarowicza, który stał się obciążeniem dla Platformy. Na zakończenie rozmowy szef MSZ odprowadził publicystę do drzwi wejściowych ministerstwa i rzucił konfidencjonalnym tonem: „Musimy wygrać kolejne wybory. Jeśli je przegramy, oni nas pozamykają” i niech tak sie wreszcie stanie, bo patrzec na to nie mozna. Prezentuja sie lokalni politycy , liczac na Polaków zbiorowa amnezje, nie tego nia da sie zapomniec nawet przed wyborami.

Comments are closed.