WIDEO!! Sesja w Bielawie

WIDEO!! Sesja w Bielawie

22
46
PODZIEL SIĘ

Zapraszamy Państwa do obejrzenia wideo-relacji z Sesji rady Miejskiej Bielawy, która odbyła się w środę, 27 sierpnia.

 

46 KOMENTARZE

  1. To, że miasto nie ma pieniędzy na bieżące płatności wykonawcom i musi brać „chwilówki” tylko świadczy o gospodarności władz i tu nie ma niestety zdziwienia.

    Ale oglądając materiał zastanawia mnie gość widoczny gdzieś tak od 2:34 do 2:38, pomiędzy Kroczakiem, a Wojciechowskim. Co mu jest?

    • Z tego co się orientuje nie tylko Bielawa jest zadłużona. Robią to wszystkie samorządy. Bez kredytów nie byłoby inwestycji. Nie wiem skąd to oburzenie, że miasto zaciąga kredyty.

        • Sprowadzając całą gospodarkę i kondycję finansową Bielawy do odpowiedzi na pytanie: „jaki jest stosunek zadłużenia do nadwyżki bieżącej” poznamy prawdę. Jak do lat, to dobrze, jak do 14 to może być, jak powyżej to źle. Jak powyżej 20 to kaplica, jak to mówią nasi coraz niestety, bliżsi sąsiedzi, czemodan, wakzał.

          Teraz test dla redakcji: czy znajdzie się na tyle odważny (i niezależny) dziennikarz, aby zadać to niedyskretne pytanie władzom? I wymóc odpowiedź?

          • Dobre pytanie, wątpię jednak czy mistrz odwracania kota ogonem pan Łukaszek odpowie na to pytanie….

          • Chyba z tym zadłużeniem naszego miasta nie jest tak żle bo gdyby tak było dawno zamiast burmistrza siedziałby tam komisarz.

            • Chodzi o to, że nie wiadomo jak to jest z tym zadłużeniem. Och, wiadomo, że do progu 60% jest jeszcze na całe szczęście daleko, długu mamy jako gmina w porywach do 46 mln zł i dopóki dochody gminy będą powyżej 80 mln zł miastu komisarz nie grozi.

              chodzi o to na jakie długi nas stać, czy mamy czym je spłacać, ile to potrwa i to jest właśnie ten tajemniczy stosunek 46 mln do bieżącej nadwyżki. Jeśli to poniżej 10 można spać spokojnie. Im nadwyżka mniejsza, tym okres się wydłuża. Problem prawdziwy pojawia się wtedy, gdy nadwyżki nie ma. Czytać wcześniejszy link.

            • Jak ktoś nie lubi czytać linków to mały fragmencik:

              „Mamy taki wskaźnik, który mówi ile czasu samorząd potrzebuje, aby spłacić swoje zadłużenie. Jest to mierzone relacją: zadłużenie do nadwyżki bieżącej. Nadwyżka bieżąca pokazuje, zdolność do ograniczania wydatków bieżących. Bieżące wydatki, to finansowanie bieżących zadań. Jeśli samorząd potrafi zaspokoić wszystkie potrzeby mieszkańców i jeszcze coś mu zostaje, to te środki mogą być przeznaczone na inwestycje lub spłatę zadłużenia. Jeżeli nadwyżka maleje, to zdolność kredytowa też maleje. W takiej sytuacji samorząd będzie się zadłużać na obsługę zadłużenia.”

            • pipi, to jest względne. Jeśli po zapłaceniu wszystkich rachunków zostaje mi jeszcze w kieszeni 1000 zeta na fajki to dług 2000 zł w jakimś banku to żadna tragedia. Ale jak mi po opłaceniu rachunków nie zostaje na chleb to dług 2000 to czarna rozpacz. Nieprawdaż?

              Dlatego chętnie, z czystej ciekawości i zwykłego wścibstwa, poznam wysokość bieżącej nadwyżki. Ot tak sobie, żeby spać spokojnie, albo wręcz przeciwnie.

        • No Dźwiniel wybuduje fabryki i zatrudni mieszkańców. Człowieku to musi być inicjatywa państwa a nie bielawskiego urzędnika nawet burmistrza.

          • Co TY gadasz, jakoś inne samorządy potrafią przyciągać inwestorów tylko w Bielawie, gdzie „panuje” Rysio bez matury NIE DA SIĘ!!!

  2. A gdzie wypowiedzi radnych, w tym z opozycji? Tylko władzy udziela się głosu? I to na tym ma polegać niezależność mediów?

  3. Dziś 34 rocznica podpisania porozumień sierpniowych a tu jak gdyby nic przedstawiciel poprzednieg rezimu występuje w tv i udaje demokrate. Jak dziwny jest ten świat.

    • Ta sesja przejdzie do historii Bielawy. Takiego cyrku to nawet z tym zbiornikiem nie było. Budowniczy I Andrzej. Tu już nie ma się z czego śmiać to mnie przeraża. Jedyne pocieszenie w tym , że z tego tortu nie wyskoczyła młoda pani w toples no ale wszystko jeszcze przed nimi. Czekam co wydarzy się dalej.

      • Wilkowyje i Wąchock razem wzięte to mało w porównaniu do tego co się wyrabia w kabaretowej Bielawce.

  4. Degeneracji i mutanci z SLD, to banda pijaków i złodziei. Bo jak wiadomo każdy pijak, to złodziej. Skoro tacy chętni do karania złodziei we własnych szeregach to nie powinni zaczynać od karania księgowej, ale od ukarania pijaka Kwaśniewskiego i jego połowicy bezy Joli. Jak widać okradanie państwa polskiego im nie przeszkadza, ale okradanie złodziei, to zbrodnia.

  5. Zastanamiam się dlaczego nie znamy jeszcze kandydata PISu na burmistrza Dzierżoniowa. Czyżby oddawali władzę platformie walkowerem?

  6. Warto przeczytać tekst nieżyjącego redaktora Piotra Laskowskiego z 2013 roku

    Co robimy, gdy zabraknie nam pieniędzy na wymarzone wakacje, a spłaty kredytów za remont łazienki i zakup kina domowego zaczynają dusić? Mamy trzy rozwiązania. Pierwsze: zrezygnować z wakacji. Drugie: znaleźć dodatkowe źródło dochodów. I trzecie: zaciągnąć kolejny kredyt na wypoczynek w tropikach. Bielawa wybrała to trzecie wyjście.
    Miasto wyemituje obligacje na kwotę 4 milionów 600 tysięcy złotych. Jak twierdzi burmistrz pieniądze te zostaną przeznaczone na inwestycje. Na jakie, do końca nie wiadomo. Przebąkuje się o remoncie pływalni i o inwestycjach w parku miejskim. Czyli wydatkach, które nawet trudno nazwać inwestycjami, bo raczej (jeśli w ogóle) szybko się nie zwrócą. Spłata tego olbrzymiego długu nastąpi w latach 2026-2028.
    Władze Bielawy założyły, że liczba nabywców obligacji nie przekroczy setki. Przewiduje się oprocentowanie zmienne, równe stawce WIBOR6M (wysokość oprocentowania kredytów na polskim rynku międzybankowym w okresie 6 miesięcy, dziś ok. 2,75%), + 1,75% marży. Razem to około 4,5%. Minus podatek Belki, czyli na czysto 3,6%. Wskaźnik niewiele wyższy od poziomu inflacji. Kto zatem będzie gotów będzie wydać minimum 46 tysięcy, by raz do roku brać z tego tytułu na czysto nieco ponad 3,5 procenta? Drobni ciułacze raczej nie, bo są na rynku oferty korzystniejsze, dające ponad 5 procent. Ale banki, które coś muszą zrobić z leżącymi odłogiem pieniędzmi, chętnie. Wskaźnik WIBOR6M będzie rósł wraz z poprawą koniunktury na rynkach finansowych (nie musi to mieć przełożenia na poprawę stanu portfela przeciętnego Kowalskiego). Wtedy banki wezmą swoje od Bielawy z naddatkiem.
    Przez kilkanaście lat miasto musi spłacać odsetki od tego długu. Na dziś to około 230 000 złotych rocznie, które trzeba będzie dodać do 2 800 000 przeznaczanych każdego roku na obsługę ponad czterdziestomilionowego zadłużenia. W ten sposób sama obsługa zadłużenia to około 100 złotych na bielawianina. Rocznie. Dług powstały w wyniku obecnej emisji obligacji trzeba będzie spłacić za 13-15 lat (dodatkowo po 153 złote na mieszkańca, chyba że wszyscy wyjadą do tego czasu). Ale to już nie problem obecnego burmistrza, chociaż może nie doceniam jego siły przetrwania.
    Nie wszyscy radni są entuzjastami pomysłów Ryszarda Dźwiniela. Jeśli wierzyć protokołowi z sesji, Rada podjęła odpowiednią uchwałę przy obecności 18 radnych: 12 głosami ”za”, przy 6 ”wstrzymujących się” (w szczegółowym wykazie wymieniono tylko 5). Popoprawianiu błędów interpunkcyjnych wyszło na to, że:
    „za” podjęciem uchwały głosowali radni: B. Pachura, S. Pagórska, T. Wojciechowski, W. Kroczak, J. Florczak, A. Pajda, H. Lichnowski, L. Białek, M. Jonas, L. Stróżyk, Zb. Skowroński, M. Pyziak
    „wstrzymali się” radni: Zb. Dragan, B. Grzebieluch, G. Raganowicz, P. Pawlaczek, H. Szatkowska-Skurzyńska
    Radni nieobecni: B. Skwara, M. Urbanowicz, St. Lenartowicz
    W protokole pominięto radnego Leszka Staszewskiego z PiS, którego opinia mnie ciekawiła, ale na stronie http://radny.co.pl/Leszek-Jerzy-Staszewski,miasto-Bielawa,_cbv znalazłem tylko informację o jego słabej popularności, oraz dużo reklamówek. Najciekawsza była o kobiecie, która oczyściła się ze złogów kałowych.
    Radny Stanisław Lenartowicz nie mógł uczestniczyć w sesji, lecz pamiętając czasy Gierka i zaciąganie długów, których nie dało się spłacić, stwierdził jednoznacznie:
    – Nie pierwszy to moment, kiedy miasto się zadłuża na wydatki, które nie są inwestycjami mogącymi przynieść dochód. Stanowisko burmistrza jest takie, że chodzi o pieniądze na wkład własny, do znacznie wyższych dotacji, jakie można uzyskać z programów unijnych i „tylko frajer nie bierze”. Po latach nagle okazuje się, że frajer spłaca. Jeśli ma z czego, bo próg zadłużenia osiągnął już niebezpieczny poziom.
    Radny Zbigniew Dragan wstrzymał się od głosu.
    – Dalsze zadłużanie się spowoduje, że w kolejnych latach może zabraknąć pieniędzy na naprawdę niezbędne inwestycje. Wszystko pójdzie na obsługę zadłużenia i nowa władza będzie miała związane ręce. Owszem, jestem za wydatkami na pływalnię czy park, ale dopiero po zaspokojeniu podstawowych potrzeb a o tym na razie nie ma mowy – uważa.
    Radny Paweł Pawlaczek obawia się „kreatywnej” księgowości.
    – Boję się, że w związku z nowym funkcjonowaniem ustawy „śmieciowej” miasto wykaże wyższy dochód, ale tylko na papierze. A długi trzeba będzie spłacać realnie. Dlatego nie popieram polityki burmistrza zakładającej dalsze zadłużanie się.
    Co zatem czeka Bielawę i bielawian? Patrząc tylko na obecne obligacje to 4,6 miliona i plus minus 3,2 miliona odsetek. Razem 7,8 miliona. Czyli po 260 złotych na bielawianina. Biorąc pod uwagę całe zadłużenie, ostrożnie licząc 40 milionów plus ze 30 odsetek, które niechybnie od tego narosną, wychodzi po 2333 złotówki na mieszkańca. Czyli niemal 10 000 na przeciętną rodzinę.
    W jaki sposób miasto ściągnie z bielawskich rodzin pieniądze na spłaty? Może nie ściągnie, tylko śladem Detroit ogłosi bankructwo? Zwłaszcza gdy banki nie będą już chciały kupować obligacji bo ich wartość będzie niższa od ceny papieru, na jakim je wydrukowano.
    Pan Heniek spotkany pod ratuszem ma na ten temat własne przemyślenia:
    – Emeryturę, póki co, płacą regularnie. Na piwko starczy. Dzieci z wnukami w Rajchu. Mam nadzieję, że nie wrócą.
    Piotr Laskowski

  7. Co robimy, gdy zabraknie nam pieniędzy na wymarzone wakacje, a spłaty kredytów za remont łazienki i zakup kina domowego zaczynają dusić? Mamy trzy rozwiązania. Pierwsze: zrezygnować z wakacji. Drugie: znaleźć dodatkowe źródło dochodów. I trzecie: zaciągnąć kolejny kredyt na wypoczynek w tropikach. Bielawa wybrała to trzecie wyjście.
    Miasto wyemituje obligacje na kwotę 4 milionów 600 tysięcy złotych. Jak twierdzi burmistrz pieniądze te zostaną przeznaczone na inwestycje. Na jakie, do końca nie wiadomo. Przebąkuje się o remoncie pływalni i o inwestycjach w parku miejskim. Czyli wydatkach, które nawet trudno nazwać inwestycjami, bo raczej (jeśli w ogóle) szybko się nie zwrócą. Spłata tego olbrzymiego długu nastąpi w latach 2026-2028.
    Władze Bielawy założyły, że liczba nabywców obligacji nie przekroczy setki. Przewiduje się oprocentowanie zmienne, równe stawce WIBOR6M (wysokość oprocentowania kredytów na polskim rynku międzybankowym w okresie 6 miesięcy, dziś ok. 2,75%), + 1,75% marży. Razem to około 4,5%. Minus podatek Belki, czyli na czysto 3,6%. Wskaźnik niewiele wyższy od poziomu inflacji. Kto zatem będzie gotów będzie wydać minimum 46 tysięcy, by raz do roku brać z tego tytułu na czysto nieco ponad 3,5 procenta? Drobni ciułacze raczej nie, bo są na rynku oferty korzystniejsze, dające ponad 5 procent. Ale banki, które coś muszą zrobić z leżącymi odłogiem pieniędzmi, chętnie. Wskaźnik WIBOR6M będzie rósł wraz z poprawą koniunktury na rynkach finansowych (nie musi to mieć przełożenia na poprawę stanu portfela przeciętnego Kowalskiego). Wtedy banki wezmą swoje od Bielawy z naddatkiem.
    Przez kilkanaście lat miasto musi spłacać odsetki od tego długu. Na dziś to około 230 000 złotych rocznie, które trzeba będzie dodać do 2 800 000 przeznaczanych każdego roku na obsługę ponad czterdziestomilionowego zadłużenia. W ten sposób sama obsługa zadłużenia to około 100 złotych na bielawianina. Rocznie. Dług powstały w wyniku obecnej emisji obligacji trzeba będzie spłacić za 13-15 lat (dodatkowo po 153 złote na mieszkańca, chyba że wszyscy wyjadą do tego czasu). Ale to już nie problem obecnego burmistrza, chociaż może nie doceniam jego siły przetrwania.
    Nie wszyscy radni są entuzjastami pomysłów Ryszarda Dźwiniela. Jeśli wierzyć protokołowi z sesji, Rada podjęła odpowiednią uchwałę przy obecności 18 radnych: 12 głosami ”za”, przy 6 ”wstrzymujących się” (w szczegółowym wykazie wymieniono tylko 5). Popoprawianiu błędów interpunkcyjnych wyszło na to, że:
    „za” podjęciem uchwały głosowali radni: B. Pachura, S. Pagórska, T. Wojciechowski, W. Kroczak, J. Florczak, A. Pajda, H. Lichnowski, L. Białek, M. Jonas, L. Stróżyk, Zb. Skowroński, M. Pyziak
    „wstrzymali się” radni: Zb. Dragan, B. Grzebieluch, G. Raganowicz, P. Pawlaczek, H. Szatkowska-Skurzyńska
    Radni nieobecni: B. Skwara, M. Urbanowicz, St. Lenartowicz
    W protokole pominięto radnego Leszka Staszewskiego z PiS, którego opinia mnie ciekawiła, ale na stronie http://radny.co.pl/Leszek-Jerzy-Staszewski,miasto-Bielawa,_cbv znalazłem tylko informację o jego słabej popularności, oraz dużo reklamówek. Najciekawsza była o kobiecie, która oczyściła się ze złogów kałowych.
    Radny Stanisław Lenartowicz nie mógł uczestniczyć w sesji, lecz pamiętając czasy Gierka i zaciąganie długów, których nie dało się spłacić, stwierdził jednoznacznie:
    – Nie pierwszy to moment, kiedy miasto się zadłuża na wydatki, które nie są inwestycjami mogącymi przynieść dochód. Stanowisko burmistrza jest takie, że chodzi o pieniądze na wkład własny, do znacznie wyższych dotacji, jakie można uzyskać z programów unijnych i „tylko frajer nie bierze”. Po latach nagle okazuje się, że frajer spłaca. Jeśli ma z czego, bo próg zadłużenia osiągnął już niebezpieczny poziom.
    Radny Zbigniew Dragan wstrzymał się od głosu.
    – Dalsze zadłużanie się spowoduje, że w kolejnych latach może zabraknąć pieniędzy na naprawdę niezbędne inwestycje. Wszystko pójdzie na obsługę zadłużenia i nowa władza będzie miała związane ręce. Owszem, jestem za wydatkami na pływalnię czy park, ale dopiero po zaspokojeniu podstawowych potrzeb a o tym na razie nie ma mowy – uważa.
    Radny Paweł Pawlaczek obawia się „kreatywnej” księgowości.
    – Boję się, że w związku z nowym funkcjonowaniem ustawy „śmieciowej” miasto wykaże wyższy dochód, ale tylko na papierze. A długi trzeba będzie spłacać realnie. Dlatego nie popieram polityki burmistrza zakładającej dalsze zadłużanie się.
    Co zatem czeka Bielawę i bielawian? Patrząc tylko na obecne obligacje to 4,6 miliona i plus minus 3,2 miliona odsetek. Razem 7,8 miliona. Czyli po 260 złotych na bielawianina. Biorąc pod uwagę całe zadłużenie, ostrożnie licząc 40 milionów plus ze 30 odsetek, które niechybnie od tego narosną, wychodzi po 2333 złotówki na mieszkańca. Czyli niemal 10 000 na przeciętną rodzinę.
    W jaki sposób miasto ściągnie z bielawskich rodzin pieniądze na spłaty? Może nie ściągnie, tylko śladem Detroit ogłosi bankructwo? Zwłaszcza gdy banki nie będą już chciały kupować obligacji bo ich wartość będzie niższa od ceny papieru, na jakim je wydrukowano.
    Pan Heniek spotkany pod ratuszem ma na ten temat własne przemyślenia:
    – Emeryturę, póki co, płacą regularnie. Na piwko starczy. Dzieci z wnukami w Rajchu. Mam nadzieję, że nie wrócą.
    Piotr Laskowski ( tekst z 2013 roku)

    • Ile jeszcze Dźwiniel będzie zadłużał Bielawę. Mam nadzieję, że Piotr Łyżwa tym razem pokona Dźwiniela i zacznie się w Bielawie normalność.

  8. Za duzo tych” starych pryków ” w tej naszej Radzie Miasta.
    Srednia to 65 lat , wybrac młodszych !

        • Nie mówi sie nabrac młodzieniszku tylko zdobyć doświadczenie. Jeszcze to doświadczenie musisz zdobywać lub nabierać jak chcesz.

          • Jakie to doswiadczenie i kompetencję maja niektórzy radni ,siedza po 20 lat w radzie i juz zatracili orientację, wypalili sie doszczetnie ,rutyna ich zgubiła. Podnosza recę nawet nie wiedza za czym. Pogonic tych starch pryków i wybrać młodych .

Comments are closed.