Trzy punkty uciekły w końcówce

Trzy punkty uciekły w końcówce

24
0
PODZIEL SIĘ

Przed meczem wyjazdowy punkt w Oławie bralibyśmy w ciemno, jednak po 90 minutach pojedynku pozostaje mały niedosyt. Do przerwy po dwóch golach Alcântary prowadziliśmy z faworytem 2:1. Kluczowa okazała się sytuacja z 60 minuty, kiedy z boiska wyleciał Łukasz Malec. Gospodarze dążyli do wyrównania i 7 minut przed końcem ta sztuka im się udała.

 

 30864_file

Wybierając się na kolejne ligowe spotkanie do Oławy trener Soczewski jak zwykle miał ból głowy. Tym razem ze składu wypadł element najważniejszy – Paweł Ochota, który rozchorował się i musiał zostać na miejscu. Nie wróżyło to najlepiej przez pojedynkiem ze zdecydowanym faworytem, który na własnym stadionie jest bardzo silnym przeciwnikiem.

30847_file

I już na samym początku Oławianie wyszli na prowadzenie za sprawą Krzysztofa Gancarczyka. Zapowiadało się na pogrom, bo od samego początku gospodarze posiadali bardzo dużą przewagę. Pierwszy nieśmiały atak wyprowadziliśmy dopiero po kwadransie, kiedy to Niedojad uderzył ponad bramką. Kiedy miejscowi kibice oczekiwali drugiego gola dla swojej drużyny, kapitalną akcją popisał się nasz brazylijski duet. Oliveira zagrał sprytnie do Alcântary, a ten nie zastanawiając się długo przymierzył w krótki róg Wichmana i zaskoczył tym golkipera MKSu. Zupełnie nieoczekiwany remis zdecydowanie wybił z rytmu podopiecznych Zbigniewa Smółki. Dzierżoniowianie dostali zastrzyk spokoju, okazało się, że można. Gra nieco się wyrównała, choć nadal optyczną przewagę posiadali gospodarze. Stworzyli sobie kilka sytuacji, jednak strzały zawodników gospodarzy nie sprawiły większych problemów Malcowi. W 37 minucie to nie MKS, a Lechia wychodzi na prowadzenie. Świetnie na boku zachował się Maciejewski, który uciekł przeciwnikowi, zagrał piłkę w pole karne, a tam czekał już Alcântara, który podobnie jak kwadrans wcześniej, nie dał najmniejszych szans Wichmanowi. Drugi gol dodał nam skrzydeł i po chwili Denis mógł skompletować hat-tricka, jednak jego strzał z dystansu poszybował nad bramką. Już w doliczonym czasie pierwszej połowy gospodarze mieli dogodną okazję do wyrównania, jednak kiepsko w polu karnym zachował się pozyskani z Calisii Kalisz Nowak.

30859_file

Zadanie na drugą część meczu było proste – utrzymać bardzo korzystny wynik. I może by tak było, gdyby nie sytuacja z 59 minuty, kiedy to Mariusz Kupczak, główny arbiter, wysłał naszego bramkarza do szatni za uderzenie zawodnika gospodarzy bez piłki. Zanim jednak doszło do tej sytuacji to „trójkolorowi” przygotowali sobie bardzo dobrą okazję, a strzał Maciejewskiego nieznacznie minął bramkę rywali. Wracając do momentu, który zadecydował o końcowym rezultacie. Jest rzut rożny dla MKSu, doświadczony Sikorski przepycha się w polu bramkowym, szczypie Błaszczyka, później swoje zagrywki przenosi na golkipera Lechii, któremu specjalnie dwukrotnie staje mocno korkami na stopach. Malec niestety zachował się jak junior, nie wytrzymał emocji i z pełnym impetem oddał rywalowi w ten sam sposób, w jaki czynił to rywal. Sikorski padł nagle na ziemię jak rażony prądem, czym osiągnął swój cel w postaci pokazania czerwonej kartki Łukaszowi. Trener Soczewski natychmiast dokonuje zmiany, z boiska musi zejść będący dziś w niezłym gazie Alcântara i jasne staje się, że ostatnie 30 minut meczu będziemy jedynie bronili wyniku.

30866_file (1)

Gra przenosi się oczywiście na naszą stronę, mocno dominują gospodarze, jednak nie są w stanie rozbić dość szczelnie ustawionej defensywy Lechii. Kilkakrotnie ładnymi obronami popisuje się Krzysiek Sztandera. Niestety W 83 minucie gospodarze doprowadzają do remisu. Wracający po kontuzji, najlepszy strzelec Oławy – Lipiński – uderza z głębi pola karnego, pokonując młodego bramkarza Lechii. W samej końcówce wszystkim kibicom „trójkolorowych” będących na meczu (a po raz drugi z rzędu przyjechała do Oławy spora grupa fanów Lechii) zadrżały serca, albowiem świetną akcję skrzydłem wykonał Waldemar Gancarczyk.

30866_file

Uderzył z ostrego kąta w światło bramki, Sztandera wypluł futbolówkę przed siebie, którą próbował wślizgiem atakować jeszcze Kalinowski, jednak nasz młody bramkarz poszedł za akcją i zniwelował zagrożenie, a piłka przeleciała nad bramką dosłownie o milimetry. Arbiter przedłuża mecz jeszcze o 6 minut, jednak to nie pomaga gospodarzom w zdobyciu zwycięskiej bramki. Spotkanie kończy się remisem 2:2, który należy odbierać w kategorii zadowolenia. Wszak jechaliśmy do Oławy bez najlepszego zawodnika, straciliśmy szybko bramkę i nic nie zapowiadało tego, że w końcówce spotkania będziemy prowadzili. Wielkie słowa uznania dla drużyny i oczekujemy takiej samej postawy na meczach w Dzierżoniowie, gdzie już stęskniliśmy się za walczącą „trójkolorową” maszyną.

30868_file

Malec – M.Paszkowski, Korkuś, Tyc (75′ Starzec), Błaszczyk (88′ Szwagrzyk), Kret, Maciejewski, Leśniarek, Alcântara (60′ Sztandera), Oliveira (55′ P.Paszkowski), Niedojad

Wichman – Sikorski, Kalinowski, Kiełbasa, Dołgan (81′ Lipiński), Wejerowski (75′ Okoń), M.Gancarczyk, W.Gancarczyk, K.Gancarczyk, Peroński, Nowak (58′ Zapał)

Żółte Kartki : M.Paszkowski, Kret (Lechia)

Czerwona Kartka : Łukasz Malec (59′ – niesportowe zachowanie)

Formacja Port 2000 Mostki – Piast Karnin 3:0

Śląsk II Wrocław – Piast Żmigród 4:4

Foto-Higiena Gać – Polonia/Sparta Świdnica 1:1

Ilanka Rzepin – Bielawianka 2:2

Polonia Trzebnica – Stilon Gorzów Wlkp. 1:3

Prochowiczanka – GKS Kobierzyce 1:2

Zagłębie II Lubin – Promień Żary 3:1

Ślęza Wrocław – Bystrzyca Kąty Wr. 0:0

30874_file

Łukasz Bienias

BRAK KOMENTARZY