To do mnie ta mowa?

To do mnie ta mowa?

15
UDOSTĘPNIJ

blogger 4Nie żebym się obraził, bo cenię tego sympatycznego, totalnie wykształconego i oczytanego przewodniczącego SLD w Bielawie, ale po felietonie w DTP nr 34 – „Wyborcza matematyka”, w którym Jerzy Edmund Jankowski jakby trochę się pogubił, wypada gościa trochę poszczypać.

Pan Jerzy Edmund felietonista, mój sąsiad od kilku miesięcy na stronie w Tygodniku, zapewne tym razem dobrze zrozumie felietonistę, jak również kolegę z dtp-24. Jak zorientowałem się dopiero po przeczytaniu całego, wspomnianego felietonu – pił do mnie. Nie byłem pewien tego w trakcie czytania, bo na imię mam Bolesław, a nie Bronisław. Chwaląc mnie, że nazwiska napisał poprawnie i to się liczy, nie mogę tym samym odwdzięczyć się panu Jerzemu Edmundowi, ponieważ moje imię napisał niepoprawnie. No, chyba, że zrobił to specjalnie, czego już zupełnie nie rozumiem.

W ogóle to nawet dziwię się, że pan Jerzy Edmund zechciał zdobyć się na odwagę, żeby opisać w szczegółach moje wybryki z minionym totalitarnym systemem, ale rozumiem, że inaczej nie wypadało, bo swoich idei i swoich ludzi bronić trzeba. Jak mam okazję obserwować na forum wypowiedzi pana Jerzego Edmunda, podziwiam go za iście anielską cierpliwość w odniesieniu do tych niepoprawnych komentatorów, którzy nie mogą jakoś pojąć dobra niesionego przez socjalizm, komunizm, klub SLD i przewodniczącego SLD w Bielawie.

We wspomnianym artykule pan Jerzy Edmund ładnie nazwał mnie naczelnym powiatowym Bloggerem (przez dwa „g” – prawidłowo), co bardzo zobowiązuje. Odwdzięczam się również uprzejmością i stwierdzam, że jeśli chodzi o pisanie, to pan Jankowski jest niekwestionowanym naczelnym powiatowym felietonistą.

Co do policzenia przeze mnie moich szans wyborczych, to jednak powiatowy felietonista zbyt pewnie o tym napisał, ale być może na moim blogu nie czytał art. „Oświadczenie następne”. Gdyby było to „być może”, wszystko byłoby OK.

Co do teoretycznych szans SLD w wyborach samorządowych w Bielawie, to pan Jerzy Edmund szczegółów już nie podał, a chodziło o 1,26 radnego i właśnie pod takim tytułem ukazała się na moim blogu ta „wyborcza matematyka”. I dalej pan Jerzy Edmund mnie bardzo zasmucił swoim stwierdzeniem, które czytelnik mógł odebrać, że to niby ja postanowiłem rozpocząć promowanie SLD. Oświadczam, że SLD nie postanawiałem promować, sugerując nawet ograniczenia liczby radnych SLD w Bielawie do jednego.

Mojego artykułu w Tygodniku pt. „Po mojemu… PRL w powiecie”, pan Jankowski zupełnie nie zrozumiał, albo inaczej – zrozumiał, ale udaje, że nie zrozumiał, pisząc jakieś dyrdymały o os. XXV-Lecia PRL w Bielawie i o ulicy Bieruta. W tym miejscu przy okazji poinformuję Czytelników i pana Jerzego Edmunda też, że po moim art. na blogu pt. „Zatrzymany czas Bieruta” otrzymałem e-maila od pewnego pisarza z Warszawy z prośbą o wykorzystanie moich zdjęć właśnie dotyczących tego wspomnianego numerku. Pan autor w Wikipedii też podobne zdjęcie widział, ale nie chciał z niego skorzystać, bo nie znał autora. Pan pisarz nawet obiecał przysłać mi wydaną książkę o Bolesławie Bierucie.

Niezmiernie ucieszyła mnie dalej wypowiedź pana Jerzego Edmunda w sprawie wyborów, sugerująca nie wprost, jak na powiatowego felietonistę przystało, odwrócenie się wreszcie od tego s…ympatycznego Dźwiniela. No bo jak nie inaczej odczytać zaproszenie:

Czytajmy ze zrozumieniem wyborcze ulotki i nie głosujmy na te najładniejsze, ale najmądrzejsze?

Nie ulega wątpliwości, że te najładniejsze ulotki będzie miał Dźwiniel, bo zawsze tak jest, bo go na to stać. Ale najmądrzejsze i najuczciwsze bez wątpienia będą należały do kandydata na burmistrza Bielawy, pana Piotra Łyżwy.

Pomijam oczywiście to, że nie będziemy głosować na ulotki, tylko na realne osoby, ale pan Jerzy Edmund takim stwierdzeniem zapewne chciał dodać trochę pikanterii do swojego tekstu.

Już prawie kończę. Jeszcze tylko zwrócę uwagę mojemu koledze felietoniście ze strony Tygodnika, że pomylił na koniec posta z blogiem.

A na sam koniec wypowiem się co do tej promowanej przeze mnie na radnego jednej osoby z SLD, o czym wspomniałem we wspomnianym art. „1,26 radnego”. Tym jedynym radnym z SLD w radzie Miejskiej Bielawy jest dla mnie właśnie pan Jerzy Edmund Jankowski i to całkiem na poważnie. Tylko on spełnia kryteria prawdziwego samorządowca z jego ugrupowania. Reszta to – szkoda gadać. Ostatni Mohikanin socjalistycznej idei Ludwika Waryńskiego. Wykształcony. Nieskazitelnie uczciwy. Z zapałem broniący swoich ideałów i przekonań z godnym podziwu zaangażowaniem i cierpliwością. Oddany dla Bielawy i mający dla niej dużo czasu. Czegóż jeszcze wymagać?!

Dlatego żałuję, że pan Jerzy Edmund Jankowski nie wystartował na radnego w Bielawie. Ucieka do Sejmiku Wojewódzkiego, ale wierzę, że wie, co robi.

http://boleslawstawicki.blogspot.com/2014/09/126-radnego.html

http://boleslawstawicki.blogspot.com/2014/09/oswiadczenie-nastepne.html

http://boleslawstawicki.blogspot.com/2014/02/zatrzymany-czas-bieruta.html

http://boleslawstawicki.blogspot.com/2014/09/po-mojemu-prl-w-powiecie.html

http://dtp-24.pl/po-mojemu-prl-w-powiecie,70489

15 KOMENTARZE

  1. ciekawa polemika i na poziomie bez wyzwisk i złośliwych docinków.czekam na riposte Pana Jankowskiego tak nalezy dyskuyowac.panowie posłowie i niektórzy radni uczcie się .

  2. 19 grudnia 2011 roku w trakcie posiedzenia Rady Dolnośląskiej OPZZ we Wrocławiu został odznaczony złotą odznaką „za zasługi dla OPZZ” Jerzy Jankowski z Bielawy. W imieniu przewodniczącego OPZZ Jana Guza aktu dekoracji dokonał przewodniczący Rady Dolnośląskiej OPZZ Andrzej Otręba.
    To odznaczenie nie przyznaje się na lewo mi prawo. Człowiek z którego tak kpicie jest idealistą broniący praw pracowniczych.

    • Dziękuję za przypomnienie. Ciekaw jestem Kto o tym pamięta?
      Otrzymałem też na wniosek Federacji Przemysłu Lekkiego “Srebrny Krzyż Zasługi”, nadany przez prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego. W imieniu Prezydenta odznaczenie wręczył podczas uroczystej gali ówczesny minister gospodarki Zbigniew Kaniewski.

  3. Ja też pracowałem w Bielbawie na Apreturze, Farbiarni a w końcówce na Składalni w charakterze mistrza. Pan Jankowski może nie pamięta, ale kiedyś przegadaliśmy przez zakładowy telefon z półtorej godziny o sprawach zakładu i załogi. Zwolniono mnie w 2008 roku, kiedy już zakład upadał. przypominam sobie również wypowiedź pana Jankowskiego na piśmie jako szefa związków, w której obwinił pracowników zakładu za jego upadłość. Strasznie to wszystkich wkurzyło. Nie mam tego dokumentu, ale może ktoś jeszcze potwierdzi. Pan Jankowski był szefem związku w Bielbawie, bo ktoś musiał nim być i tak jego działalność, niestety, oceniam.

    • Nie mogłem obwiniać pracowników ZPB „Bielbaw” S.A., za jego upadłość z tej prostej przyczyny, że „Bielbaw” nigdy nie upadł! Logo Bielbaw-u zostało sprzedane, a zakład zlikwidowany. Majątek ZPB „Bielbaw” S.A. został przejęty przez ZB „Bieltex” S.A. (nie było z tym kłopotów ponieważ oba zakłady miały wspólnego właściciela). Jednak wszyscy zatrudnieni wówczas w Bielbawie pracownicy jeśli dobrze pamiętam ok. 3500 osób otrzymało wypowiedzenia zmieniające. Zmiana dotyczyła nazwy pracodawcy, pozostałe warunki umowy pozostawały bez zmian. Wszystkie te umowy musiałem własnoręcznie opisać i ostemplować jako przewodniczący Międzyzakładowego Samorządnego Niezależnego Związku Zawodowego „Bielbaw”. Oczywiście podpisywałem dokumenty po uzyskaniu stosownej uchwały Zarządu Związku. Możliwe, że wspominana rozmowa dotyczyła obrony związkowej przed zwolnieniem z pracy? Było wówczas wiele takich rozmów. Podczas planowanych redukcji z przyczyn humanitarnych uchroniłem przed zwolnieniem z pracy pracowników niebędących członkami Związku Zawodowego, Zarząd Związku Zawodowego podjął uchwałę zobowiązującą przewodniczącego do występowania w interesie jedynie pracowników będących członkami MSNZZ „Bielbaw”, pod rygorem odwołania z pełnionej funkcji. Po podjęciu takiej uchwały przez Zarząd nie mogłem podjąć się obrony praw pracowniczych pracownika niebędącego członkiem Związku Zawodowego, nawet po półtoragodzinnej rozmowie telefonicznej, gdyż byłoby to równoznaczne z wręczeniem wypowiedzenia sobie, na dodatek bez pewności, że zdążę pomóc.

  4. Dziękuję za miłe wspomnienia, wiem, że się to już nie wróci. Przykro tylko, że wielu cenionych fachowców, dobrych kolegów i przyjaciół, nie dostosowało się do zachodzących zmian i albo już ich niema, albo są, a jakoby ich nie było. [*] Niech ta symboliczna świeczka płonie jako znak mojej pamięci, dziękuję za wszystkie te chwile, pomoc i wsparcie.

  5. Moją niewątpliwą wadą jest, że odpisuję na nieprzeczytane teksty. A już karygodną, że popełniam pomyłki. Oczywiście pomyłka z imieniem była niezamierzona. Przepraszam za nią z całego serduszka.
    Staram się pisać tak, aby czytelnik zechciał mój tekst przeczytać, nawet jeśli muszę posługiwać się językiem technicznym. Nie wiem czy mi się to udaje? Jednak jeden z prof. PWr. Oceniając moje sprawozdanie z ćwiczeń dodał komentarz, że postanowił nie czytać wypocin studentów i od kilku lat mu się to udawało, jednak przy mojej kolejnej pracy przypomina sobie o tym postanowieniu gdy już całą przeczyta. Koledzy uznali to jako żart, ja jako pochwałę. Jednym z zagadnień które poruszałem w tych sprawozdaniach była negacja niektórych pewników takich jak przytoczone przez Pana, że: 2×2=4. Może jest to pewnik w matematyce na szczeblu podstawowym, ale już na szczeblu wyższym nie. Ponieważ taki zapis może oznaczać dla przykłady obliczenia pola powierzchni kwadratu. A obliczenia muszą być na jakiejś podstawie – zazwyczaj pomiaru, a jeśli pomiar to dokładność pomiaru, różne niepewności i odchylenia. Gdy się to wszystko uwzględni to wynik takich obliczeń jest z pewną tolerancją. Czyli nie jest jednoznaczną liczbą.
    W swojej opinii chciałem „po swojemu” zinterpretować wypowiedz dotyczącą lokalnego PRL-u.
    Wprawdzie jest to tylko namiastka, ale gdy się niema co się lubi…

    Czy teraz już Pan wie dlaczego kandyduję do Sejmiku?

  6. Burmistrzowo – Sejmikowo
    Z wyborczej ciekawości zainteresowałem się listami kandydatów do Sejmiku Województwa Dolnośląskiego z okręgu nr 3, do którego należy Miasto Wałbrzych, powiaty: dzierżoniowski, kłodzki, świdnicki, wałbrzyski i ząbkowicki.
    Na liście Koalicyjnego Komitetu Wyborczego SLD Lewica Razem mamy znane nazwiska. Na pierwszym miejscu, to znaczy na najważniejszym, jest dobrze nam znany i nielubiany Marek Dyduch zam. Wrocław wiek 57. Natomiast na dalekim ósmym miejscu jest również dobrze nam znany i nie mniej nielubiany nasz burmistrz Dźwiniel Ryszard Jerzy zam. Bielawa wiek 61. To znaczy nie napisane jest tam, że to burmistrz – gwoli formalności.

    I tu mnie bardzo to zastanawia. Pan Dźwiniel wykazuje jakieś dziwne ruchy uważając się za poważnego kandydata na burmistrza Bielawy. Wykazuje się pewną dwuznacznością i niejednoznacznością w dążeniu do jedynego celu, jakim jest burmistrzowanie. To jest jakieś asekuranctwo. No, bo jeśli nie wygra w Bielawie wyborów, a wszystko wskazuję, że nie, to może chociaż załapie się do Sejmiku Wojewódzkiego? Ale z ósmego miejsca na piętnaście na liście SLD Lewica Razem i na 109 wszystkich kandydatów, którzy powalczą o zaledwie osiem mandatów, choćby było napisane, że jest najlepszym burmistrzem w województwie, a nawet w całej Polsce, do Sejmiku nie wejdzie. Wniosek z tego nasuwa się jednoznaczny – nasz burmistrz „pracuje na listę”. Chodzi prawdopodobnie o zebranie głosów na listę, żeby z niej jak największa ilość osób weszła do Sejmiku. Jest więc na usługach SLD Lewica Razem, przy dominującej SLD. I gdzie tu niezależność, którą deklaruje Dźwiniel? Uważam, że to dalej zakamuflowany SLDek.
    Następnym znanym nam Bielawianinem, który będzie „pracował na listę”, jest na jedenastym miejscu Przewodniczący SLD w Bielawie pan Jerzy Edmund Jankowski wiek 58. Chyba to dla niego duma, że mógł się na takiej liście znaleźć obok znanych nazwisk lewicowych działaczy i to nie na samym końcu. Szans na fotel w Sejmiku nie ma żadnych, ale nawet ten jeden jego oddany przez niego głos, może mieć nawet jakieś znaczenie, choć raczej symboliczne.
    Zapowiada się ciekawie, ale co za tym stoi?

    • SLD wprowadzi na sejmiku 2 lub 3 swoich przedstawicieli. Ani więcej ani mniej. Głosowanie na tą partie oraz na pana Dyduch ( omen omen doradcy naszego Dźwiniela ) jest według mnie głosem straconym bo co może 3 panów w sejmiku. NIC

      • Może, może – nawet jeden trochę rozgarnięty i potrafiący uzasadnić swoje racje i do nich przekonać. Zauważ Anonimie, że 99% problemów w samorządach to sprawy wspólne dla radnych ze wszystkich opcji, a tylko ten 1% to kwestie polityczne i światopoglądowe. Przecież ulice, kamienice, służba zdrowia, edukacja, bezrobocie, pomoc społeczna, sport , kultura itp. to problemy wspólne. Jedynie rozwiązania (prywatne czy publiczne) mogą być różne. Niestety obecna praktyka jest zła. Opozycja głosuje przeciw wszystkiemu, tylko, dlatego, że jest w opozycji. A tak być nie powinno. Jeśli proponowane są dobre rozwiązania to powinny być wsparte, bez względu na pochodzenie tych rozwiązań. Do białej gorączki doprowadzają mnie komentarze (a zwłaszcza członków SLD), że SLD wsparło swoimi głosami jakąś partię. A co do licha miało zrobić? Tylko z niechęci do wnioskodawcy głosować przeciw? A tak nawiasem mówiąc dziękuję anonimie za optymistyczną prognozę („ani mniej”). Mam nadzieję, że się spełni 😉

    • p. Stawicki niech Pan przed wyborem mieszkańców , nie
      wydaje werdyktów , bo to bardzo nieładnie odbierać
      komukolwiek kto wystartował szans na wybór , może
      z Pana jakiś jasnowidz ??

Comments are closed.