Spadochroniarstwo europejskie

Spadochroniarstwo europejskie

14
15
PODZIEL SIĘ
Patryk Hałaczkiewicz
Patryk Hałaczkiewicz
Patryk Hałaczkiewicz

Zbliżają się wybory do Parlamentu Europejskiego. Partie polityczne i kandydaci obudzili się z zimowego letargu. W końcu do wyborów pozostały mniej niż dwa miesiące.

A jest o co grać. Wiadomo; prestiż, brukselskie i strasburskie salony. Ale najważniejsza jest kasa. I tak w ubiegłym roku posłowie do Parlamentu Europejskiego zainkasowali po ok. 300 tysięcy złotych pensji. Dodać należy do tego diety za każdy dzień pracy w PE, sięgające nawet 180 tys. zł. Z budżetu Parlamentu wynoszącego 1,32 mld euro, ok. 21 proc., czyli prawie 270 mln euro, przeznaczone jest na wydatki posłów, również takie, jak koszty podróży, prowadzenia biur i wynagrodzenia asystentów. Europoseł Marek Migalski w swojej książce „System legalnej korupcji” opisuje zachęty i ułatwienia w Parlamencie Europejskim, które sprawiają że poszczególnie parlamentarzyści skupiają się nie na pracy merytorycznej, a na przywilejach i zarabianiu pieniędzy.

Struktury partyjne ruszyły szturmem do zbierania podpisów. Wszak trzeba ich zebrać blisko 100 tysięcy, by mieć jakiekolwiek szanse na wyborcze mandaty. Tak skonstruowana jest w naszym kraju ordynacja, by łatwość wystawiania kandydatów była domeną tylko dużych graczy i partii politycznych. Wiadomo, by zebrać tak dużą ilość trzeba mieć i pieniądze i struktury. Kto by się przejmował równością i biernym prawem wyborczym zapisanym w konstytucji. Dla porównania w Wielkiej Brytanii kandydatów mogą zgłaszać partie polityczne, ale również mogą rejestrować się kandydaci niezależni. Ale tam nie zbiera się żadnych podpisów. Jak równość to równość.

Jednym z zarzutów przeciw ordynacji JOW jest potencjalny start wielu celebrytów w wyborach. Spójrzmy zatem na proporcjonalnie wybierane listy z kandydatami w wyborach do PE. Jeszcze nigdy w historii wyborów polskie partie nie wystawiły tylu cele brytów – spadochroniarzy. Większość z nich nie ma nic wspólnego z okręgami, w których startuje. SLD w Łodzi wystawia Michała Bąkiewicza, niegdyś siatkarza polskiej reprezentacji oraz znaną z bycia żoną popularnego aktora Weronikę Marczuk. Z racji miejsca jej urodzenia przedstawiają ją nawet jako swoją specjalistkę ds. polityki wschodniej. Oboje z okręgiem mają niewiele wspólnego. Na listach SLD jest również były piłkarz Maciej Żurawski. W okręgu małopolsko-świętokrzyskim do startu z list PO szykuje się były trener reprezentacji piłkarzy ręcznych Bogdan Wenta. W Wielkopolsce mamy Izabelę Łukomską, byłą modelkę, która startuje z list Europy Plus. Na Lubelszczyźnie kandydatem PO będzie spadochroniarz Michał Kamiński, w” Bydgoszczu” kolejny Jan Rostowski.. Że z Lublinem i Bydgoszczą mają niewiele wspólnego? Naszych partii politycznych to nie interesuje. Ważne, by mieli „jedynki” i dostali się europlarlamentu. Podobnie jak nie interesują ich sami wyborcy na co dzień. Co innego tuż przed wyborami. Tak niestety funkcjonuje ordynacja proporcjonalna z głosowaniem na listy partyjne.

Inaczej ma się sytuacja w przypadku wyborów bezpośrednich, na jesień czekają nas wybory samorządowe. Wśród wójtów, burmistrzów i prezydentów miast na szczęście celebrytów uświadczyć nie można. Również rzadko zdarzają się spadochroniarze. Mieszkańcy z reguły wolą wybierać spośród swoich, dobrze znanych osób. To zupełnie naturalne, znajomość kandydata to przecież podstawa w wyborach bezpośrednich.. Ale to historia na inny artykuł.

Patryk Hałaczkiewicz

15 KOMENTARZE

  1. Panie Patryku kolejny raz czytam o tych JOW i kolejny raz pisze pan to samo. Proszę konkretnie czym różnią się te dwa systemy wyborcze bo według mnie niczym.

  2. Głosicie panowie, że po wprowadzeniu Jednomandatowych okręgów wyborczych wybrany parlamentarzysta będzie odpowiedzialny przed swoimi wyborcami. a czy teraz nie jest. Czy poseł lub senator jest anonimowy. mnie sie wydaje, że to jest kolejny pomysł na wypromowanie sie w politycy i tyle.

    • Jedynie przed kim ponosi bezpośrednią odpowiedzialność poseł to kierownictwo partii. Chodzi o to kto jakie miejsce dostaje na liście wyborczej przed wyborami. Tu decyduje szef partii a nie wyborca, więc nie ma odpowiedzialności przed wyborcami. Wśród 460 posłów większość to anonimowe osoby. Dlatego poseł dziś ma wygodne życie, niespecjalnie musi się przemęczać. Ważne by był lojalny wobec partii, to gwarantuje później odpowiednie miejsce. Pomysł zmiany ordynacji to projekt dotyczący reformy państwa. Polecam: http://jow.pl/abc-jow-2/

  3. Wszystko zależy od nastawienia. Jeżeli grupa ludzi jest zniechęcona partyjniactwem i chce coś nowego wprowadzić to dlaczego od razu posądzać ich o parcie na stołki? Jeżeli twierdzicie, że jest tak dobrze to dlaczego jest tak źle? Mamy w powiecie aż dwóch parlamentarzystów (do niedawna było trzech), i co? I wielkie nic! Czy mamy w powiecie lepiej? Absolutnie nie! Dobrze jest tylko im i ich najbliższemu otoczeniu, bo oni sami nie bardzo wiedzą co mogą zrobić. Żenada. Jestem za rozwiązaniem senatu to po pierwsze, po drugie zmniejszenie liczby posłów-nierobów. Czy JOW-y się sprawdzą? Nie wiem, ale może warto spróbować?

    • Anonimie a czy wiesz kto był pierwszym lub jednym z pierwszych co chieli zlikwidować Senat i zmniejszyć liczbę posłów ? Odpowiadam: Donald Tusk. Było to za rządów SLD a Donek był młodym posłem. Mowił o tym z mównicy sejmowej. Oczywiście rządzący nie podjęli tematu, teraz chcą to zrobić po kilkunastu latach.
      Gonzalesy !!!!
      Jeśli chodzi o JOW-y to jestem za. Nie powinny powodować wymiany kadry o co strasznie boi się władza w bielawskich spółkach. A jak radny bielawski wybrany wg JOW podpadne to go spokojnie odwołamy.

Comments are closed.