Siódma wygrana z rzędu Lechii

Siódma wygrana z rzędu Lechii

20
1
PODZIEL SIĘ

32801_file

Aż do 83 minuty musieliśmy czekać na zwycięską bramkę w pojedynku z Piastem w Karninie. Ci, którym wydawało się, że ten mecz będzie spacerkiem, mogli te myśli odłożyć na półkę z fantastyką. Przerwa na Regions Cup kiepsko wpłynęła na formę całego zespołu, a i gospodarze zaskoczyli „trójkolorowych” wysokim tempem gry przez pełne 90 minut. Po Piaście widać efekt nowej miotły w postaci trenera Jeża, który powrócił na Łagodzińską po pobycie w Stilonie.

Tak, jak wiele osób prognozowało, pojedynek w Karninie do łatwych należeć nie mógł. W okresie między ostatnim ligowym pojedynkiem, a spotkaniem z Piastem dosłownie storpedowane były treningi i przygotowania pierwszego zespołu. Pięciu podstawowych graczy było na kadrze, juniorzy przygotowywali się z LDJ, a trener Soczewski mógł pracować z kilkoma zawodnikami. Taki obrót sprawy nie wróżył nic dobrego, choć byliśmy dobrej myśli. Tym bardziej po udanych występach „trójkolorowych” z orzełkiem na piersi. Trener Soczewski w pierwszej jedenastce na niedzielny mecz nie desygnował czterech z pięciu kadrowiczów i gdyby tylko mecz juniorów odbył się planowo w sobotę, na ławce rozpoczęliby wszyscy. Taki układ drużyny miał dać pewien pogląd na zawodników, którzy dotychczas pełnili rolę zmienników, a i odpocząć mającym w nogach po trzy mecze w tygodniu Paszkowskiemu, Leśniarkowi, Maciejewskiemu, Buryle i Niedojadowi. Obraz widzieliśmy, ale niestety nie było to nadawanie w HD …

32810_file

Mecz rozpoczęliśmy z przytupem, albowiem po 8 minutach mogło, a w zasadzie powinno być już 2:0 dla przyjezdnych, najpierw kapitalną okazję zmarnował Cegiełka, mając już przed sobą tylko golkipera uderzył zbyt lekko i piłka wylądowała w rękawicach Fabiańskiego, a po chwili w równie sprzyjającej sytuacji gola nie zdobył Pietkiewicz. Gra dość szybko przenosiła się z jednej na drugą stronę, czemu sprzyjała stosunkowo mała płyta w Karninie. Gospodarze zaskoczyli nas tym, iż nie planowali dziś z pewnością bronić remisu, ale zupełnie bez respektu starali się przerzucić grę pod naszą bramkę i tam stwarzać zagrożenie. W 18 minucie arbiter podyktował wolnego za faul Błaszczyka na 17 metrze na wprost bramki Malca. Strzał był bardzo dobry, ale minął spojenie.

32811_file

Gra nieco się wyrównała i momentalnie rozpoczęły się błędy, szczególnie w przypadku Damiana Korkusia, który nie może powrócić do dyspozycji z poprzedniego sezonu, fatalnie wyglądał też w defensywie Bartek Błaszczyk, który jedynie dzięki grze u boku Filipa Barskiego ustrzegł się błędów niosących za sobą konsekwencje. W 27 minucie szybką kontrę wyprowadzili gospodarze i kąśliwe uderzenie z 14 metra sparował na rzut rożny Łukasz Malec, było groźnie. Po okresie optycznej przewagi Piasta, trójkolorowi ponownie przejęli inicjatywę i tym razem już sporo czasu spędzali na połowie rywali, którzy mocno zagęścili środek i głęboko się cofnęli. Takiej gry oczekiwaliśmy od pierwszej minuty, jednak sposób rozgrywania przez nas finalnych piłek pozostawimy raczej bez komentarza. Warte uwagi były : zagrywka Pawła Ochoty w 37 minucie do wychodzącego Piotrka Pietkiewicza, który huknął „spod nogi”, ale futbolówka zatrzepotała jedynie w bocznej siatce oraz dwie groźne akcje lewą stroną Marcina Buryły. Niestety obie bez rezultatu w postaci bramek. Pierwsza połowa, dość sensacyjnie jednak, kończy się bez bramek. Z przewagą dzierżoniowian, jednak równie aktywną postawą Piasta, który zdecydowanie zaskoczył in plus, szczególnie biorąc pod uwagę początek sezonu czy nasz czerwcowy pojedynek także w Karninie.

32817_file

Drugą połowę rozpoczynamy z animuszem, od kilku rzutów rożnych lecz niewielkim zagrożeniem dla bramki strzeżonej przez Arkadiusza Fabiańskiego. Z biegiem minut jednak gra przenosi się ponownie do środka i nie potrafimy sforsować szczelnej dziś defensywy gospodarzy, którzy grają na mega ambicji, nie ustępując na krok „trójkolorowym”. I choć gołym okiem widać było braki w wyszkoleniu technicznym, to jednak już nie raz w tej lidze udowodniono, że cechami wolicjonalnymi można osiągnąć całkiem pozytywny rezultat.

32819_file

Minuty uciekały, a na tablicy nadal widniał bezbramkowy remis. W dodatku Piast powoli zaczynał się odkrywać i szukać swojej szansy, szczególnie w słabszych dziś kilku sektorach naszej defensywy. Jednak strzały zawodników trenera Jeża były pewnie wyłapywane przez Malca. Najwięcej zagrożenia było po jednej z akcji, którą mocnym uderzeniem z pola karnego w długi róg zakończył wypożyczony ze Stilonu do Piasta Werbski. Trener Soczewski widząc niemoc swoich zawodników, a przede wszystkim nadal wątłą postawę wspomnianych Błaszczyka i Korkusia oraz zepsuty już dokumentnie w drugiej połowie występ Tyca , postanowił dokonać zmian. Gra naszego zespołu nie poprawiła się diametralnie od samych roszad personalno-taktycznych. Gospodarze nadal zadziwiali ochotą do gry i zaangażowaniem, jednak nie potrafili przekuć tego w dokładne sfinalizowanie swoich ataków. Dzierżoniowianie w końcu jednak „odpalili”. Aktywniej w przodzie zagrał Maciejewski, a na swoją pozycję po wejściu Niedojada wrócił Ochota. Paweł najpierw doskonale dośrodkował na głowę „Konia”, jednak strzał obronił Fabiański. Trzy minuty później szczęścia próbował bardzo zmęczony już Buryło (4 pełny mecz w przeciągu 8 dni!), ale mocny strzał prosto w bramkarza nie mógł przynieść skutku.

W końcu jednak karta się odwróciła. Ochota zabrał się prawym skrzydłem, w biegu dorzucił piłkę do wyskakującego zza obrońcy Maciejewskiego. Ten umiejętnie się zastawił i będąc już w polu karnym jest faulowany przez goniącego go defensora jednak upadając opanował jeszcze piłkę i będąc już przy ziemi na wykroku, skierował futbolówkę do siatki. Gol uspokoił nieco naszą grę i kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku. Gospodarze instruowani przez trenera w jednoznaczny sposób „nie mamy czego bronić”, rzucili się do ataków całą drużyną, jednak pewnie na środku obrony wyglądali Barski z Leśniarkiem, a boków pilnowali Paszkowscy. Lechici natomiast w przodzie grali bardzo nonszalancko, zamiast szanować piłkę, szybko się jej pozbywali, a w kontr atakach nie potrafili wykorzystać przewagi osobowej w ofensywie. Arbiter przeciągnął spotkanie jeszcze przez 5 minut, jednak nie zmieniło to końcowego rezulatu. Generalnie mecz na zaangażowaniu, jednak bez złośliwych fauli i zakończony bez ani jednej kartki, co w wypadku Piasta jest nie lada wyczynem (poprzednie mecze kończyli w zdekompletowanym zestawieniu).

32826_file

Kończymy skromną, ale wygraną. Zdecydowanie nie zagraliśmy dobrego spotkania, jednak powiadają, iż dobre drużyny poznaje się po tym, że podczas słabszej dyspozycji potrafią się podnieść i odnosić zwycięstwa. Tak było w Kątach, tak było też dziś w Karninie i tego się trzymajmy. Cel był jeden – 3 punkty – i został zrealizowany w 100 procentach.

Malec – P.Paszkowski, Barski, Błaszczyk (70′ Leśniarek), Tyc (76′ M.Paszkowski), Korkuś (63′ Maciejewski), Pietkiewicz, Kret, Cegiełka (63′ Niedojad), Ochota, Buryło

Wyjściowy skład Piasta : Fabiański – Brzytwa, Gilarski, Grzech, Kaczmarek, Kożuchowski, Pakuła, Łuś, Startek, Wawrzyniak, Werbski

Mecz bez żółtych kartek.

Łukasz Bienias

1 KOMENTARZ

Comments are closed.