Prawym okiem–Czy PiS może wygrać jak Fidesz ?

Prawym okiem–Czy PiS może wygrać jak Fidesz ?

17
18
PODZIEL SIĘ
Janusz Maniecki
Janusz Maniecki
Janusz Maniecki

Za miesiąc walka wyborcza do PE wkroczy w fazę finałową. Będzie swoistym testem dla wszystkich ugrupowań przed dużo ważniejszymi wyborami krajowymi- najpierw samorządowymi, a w przyszłym roku parlamentarnymi i prezydenckimi. PE, organ praktycznie bez kompetencji stanowiących, jest raczej miejscem „azylu” lub synekurą polityczną dla „zmęczonych” krajowym podwórkiem polityków.

Polacy nie bardzo rozumieją sens tego wybierania, niejasny podział na 13 wielkich okręgów wyborczych utrudnia identyfikację kandydatów, głosuje się wobec tego na partyjne szyldy. Ale dla sztabów wyborczych to test ważny, pokazujący skuteczność prowadzonej kampanii, sprawność ludzi.

W przedświątecznym zabieganiu niemal umknęła opinii publicznej informacja o kolejnym wielkim sukcesie partii Fidesz premiera Orbana na Węgrzech. Rozumiem rządowo- prywatne media krajowe, dla nich Fidesz to„narodowo – faszystowski” twór więc o czym pisać ? Ale niewiele też na ten temat napisano w tzw. prawicowych mediach.

Być może dlatego ,że Orban nie dołączył do chóru potępiających bezwarunkowo działania Rosji na Krymie, nie stanął w szeregu płomiennych „obrońców demokracji”. Wielu z tych obrońców / w tym osoba jeszcze niestety sprawująca urząd premiera/ niedługo wcześniej określała prezydenta Putina – „przyjacielem i człowiekiem godnym zaufania”. No cóż, polityczna wolta niemal z dnia na dzień pokazuje tylko absolutną niesamodzielność liderów obecnej koalicji rządowej, brak jakiegokolwiek pomysłu na polski punkt widzenia spraw międzynarodowych. Oczywiście rządowe media nazywają takie działanie/ a raczej jego brak/ „pragmatyzmem i realizmem politycznym”, ale wystarczy obejrzeć zagraniczne serwisy informacyjne by zobaczyć pustkę tam gdzie powinien brzmieć polski głos. Czy wobec tego nie ma miejsca na głos najsilniejszej opozycyjnej partii? Dlaczego PiS tylko odpiera zarzuty, a nie buduje własnej narracji wobec społeczeństwa. Okazja sama się pojawiła…Zamiast tego politycy opozycyjnej partii narzekają w telewizjach, że PO „ukradła im program”, komiczny to argument.

Fidesz po raz kolejny pobił lewicową koalicję na Węgrzech bo przekonał Węgrów do swych racji, udowodnił swymi działaniami, że potrzeby i oczekiwania przeciętnego mieszkańca państwa nad Balatonem są tożsame z programem partii.

Węgrzy doskonale rozumieli w dniu wyborów, że tylko Fidesz zapewnia im coraz sprawniejszą gospodarkę, niskie bezrobocie, ograniczenie bezkarnego panoszenia się obcych koncernów i banków, czują się po prostu współgospodarzami we własnym kraju. Nie możemy oburzać się na to, że węgierski premier realizuje węgierską rację stanu, nawet jeśli nie jest ona zbieżna z polskimi oczekiwaniami. Rozumiem też, że siedem lat rządów obecnej koalicji skutecznie oddaliło od nas pojęcie polskiej racji stanu. W realnym politycznym świecie nie można udawać polityki, bo szybko władze takiego kraju stają się tylko przedmiotem a nie podmiotem politycznych działań. W świetnym niedawnym tekście Jacek Karnowski analizując wynik węgierskich wyborów udowadniał czemu PiS nie może być „polskim Fideszem”. Zgoda tu pełna – inaczej wygląda polityczna scena obu krajów, inne są doświadczenia obu narodów po 1989 roku.

Nie mam też wątpliwości, iż nie ma powrotu do pomysłu na „PO – PiS”, zbyt wiele wydarzyło się przez ostatnie lata między głównymi polskimi politycznymi graczami, by udało się go odkurzyć. Zostaje więc próba powtórzenia sukcesu z 2005 roku. Ale do tego potrzeba obudowania głównej opozycyjnej partii prawicowymi ruchami społecznymi, wykorzystania tej społecznej, niepartyjnej energii Polaków. Nie należy rozpoczynać kampanii od dzielenia tych co chcą działać na „naszych i innych”, tylko od ciężkiej pracy tu na dole. Prostego uświadamiania zwykłym ludziom jak wygląda sytuacja kraju po 7 latach rządów tej koalicji, postawienie diagnozy ale i zapisania recepty. No i potem doglądania skuteczności wybranej metody leczenia.

A w razie sukcesu, rzetelne realizowanie przedstawionego programu, pokazanie, że polityka to przede wszystkim służba i odpowiedzialność, a nie przywileje i synekury. Tylko w ten sposób uda się pokazać Polakom, że wybory to spraw ważna, a ich wynik ma bezpośredni wpływ na codzienne życie, stan bezpieczeństwa i zamożności. To trudne, bo od lat telewizor, świadomie zupełnie, przekonuje, że polityka to „brudna sprawa”, trzeba trzymać się od niej z daleka, oddać po prostu decyzje o życiu milionów ludzi – „tym wybranym” . Trzeba trafu, że to już ćwierć wieku ci sami ludzie.

A oni z poświęceniem godnym najlepszej sprawy, „ciągną ten polski wózek”. Mało kto jeszcze dostrzega, że „ci wybrani” najczęściej sami siebie do tej roli wybrali…. Nawet najskuteczniejszy lider partii nie poradzi sobie sam, wybory rozegrają się tu, na szczeblu lokalnej polityki, a tam determinacji do zwycięstwa jakby mniej. Obym się mylił, ale wydaje mi się, że obecna kampania PiS trwa pod hasłem „utrzymania stanu posiadania w opozycji” i czekania na całkowitą klapę obecnie sprawujących władzę.

Jeżeli tak jest to PiS nigdy nie osiągnie zwycięstwa na miarę Fideszu – a ile razy można jeszcze przegrywać ?

Janusz Maniecki

18 KOMENTARZE

  1. Jako prawicowiec z krwi i kości mogę z bólem stwierdzić że Jarosławowi Kaczyńskiemu chyba nie zależy na wygraniu wyborów, najfajniej być drugą partią opozycyjną. Przy Orbanie który jest mężem stanu w skali europejskiej Kaczyński to politykier, podobny do Tuska i Millera. Obawiam się że po następnych wyborach powstanie koalicja Rudego leniwca z Sopotu i karłowatego cynicznego cwaniaczka z Żyrardowa. Wtedy chyba wybiorę Węgry.

    • Ekipa przy Kaczyńskim po przegranych wyborach samorządowych na jesień odsunie go w cień.

  2. To wtedy chyba Jarek zostanie sam w partii z antkiem policmajstrem i kotem.

      • Zobaczmy najpierw, dokąd Fidesz zaprowadzi Węgrów. Bo na razie prowadzi chyba w niespecjalnie dobrym kierunku.

    • Tylko PiS jet partią, ktora nie jest stworzona przez sluzby specjalne i nie stoja za Nia mocodawcy ze wschodu ,zachodu lub mosadu. Dlatego kazdy normalnie myslacy Polak powinien glosowac na PiS, chyba ze jest uzytecznym idiotą

      • Małe sprostowanie. PIS powstało w 2001 roku z przekształcenia Porozumienia Centrum braci Kaczyńskich, które powstało w 1990 roku na bazie Stronnictwa Demokratycznego wasalnego wobec PZPR i ZSRR, które było również członkiem PRONu. Ludzie z SD to m.in Jerzy Nowak (kojarzony głównie z Radio Maryja), Ujazdowski (PC) itd.
        Tyle w temacie tworzenia i mocodawania.

  3. Czy PIS może wygrać wybory? Tak, jest to realne, ale … po co? Żeby sięgnąć po władzę, nie wystarczy wygrać, trzeba wygrać mocno, ze zdolnością do zmiany konstytucji, bo inaczej taka wygrana pogrąży PIS. Problemem nr 1 rej partii jest Kaczyński, a problemem nr 2 brak zdolności budowania koalicji. Czasem odnoszę wrażenie, że PIS bez Kaczyńskiego, Macierewicza i Hofmana to byłaby całkiem sensowna rzecz. Niestety jest to prywatny folwark do leczenia prywatnych kompleksów, Fideszowi do pięt nie dorasta. No i kto miałby być polskim Orbanem? Trzeba by chyba Dołęgę-Mostowicza i Sławoja-Składkowskiego wskrzesić.

      • Klasyczny dupek w stylu Szechter Zeitung wielbiciel Bolka motorówki, Władzia ksywka „profesor” i innego mainstremowego tałatajstwa.

      • Serio? Problem w tym, że GW nie miałem w ręku od chyba ponad 10 lat, a TVN, to owszem, czasem żona jakiś kryminalny serial ogląda.

        Pytanie dlaczego ty to konsumujesz, skoro Ci nie odpowiada.

  4. Wegrom nie zalezy na Ukrainie? To beda mieli wkrotce Ruskich u siebie. Zapomnial Orban rok 1956 kiedy to ruskie czolgi strzelaly do Wegrow a Polacy wysylali krew dka rannych. czytajcie moj zbior opowiadan „Fabryki dymu” ( ksiegarnie Dzierzoniowa i Bielawy) to zrozumiecie czy sa Rosjanie i ich przeklety komunizm.Humor, satyra, dramaty. Najlepszy debiut 2013 roku.
    Walerian Domanski waleriandom@gmail.com

  5. kolejny cwaniak chce sobie nabić statystyki hehehe to że swprawdza kompletnie nic nie znaczy

  6. Przechodzą mnie dreszcze z niecierpliwości na następny artykuł szanownego Janusza Manieckiego. Jego przenikliwość polityczna i wizje doprowadzają mnie do przekonania, że nigdy nie zagłosuje na partie którą dyskretnie przemyca szanowny pan Janusz.

Comments are closed.