Porażka we Wrocławiu

Porażka we Wrocławiu

23
1
PODZIEL SIĘ

Niestety nie sprawili niespodzianki „trójkolorowi” we Wrocławiu i ulegli liderowi na byłym stadionie Śląska Wrocław 1:3 (1:1). O ile w pierwszej części nasza młodzież jeszcze się trzymała, o tyle w drugiej połowie przeważali już gospodarze, dokumentując dwoma golami. Rzut karny przy stanie 3:1 obronił Krzysiek Sztandera.

31105_file

W podstawowej jedenastce Lechii znalazło się sześciu młodzieżowców z czego pięciu to jeszcze juniorzy i trzeba przyznać że zwłaszcza w pierwszej połowie pozostawili oni po sobie bardzo dobre wrażenie.

W tej części meczu co prawda gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce ale to goście groźniej strzelali. Mecz mógł się rozpocząć znakomicie dla Ślęzy bo już w 2 min przeprowadziła ona składną akcję po której bardzo dobrej okazji nie wykorzystał Grzegorz Rajter. Za to w 6 min gola mogli zdobyć goście. Znakomitej okazji nie wykorzystał Damian Niedojad przegrywając pojedynek z Mateuszem Salamagą, który obronił też dobitkę.

31078_file

W rewanżu po rajdzie Damiana Celucha obrońcy Lechii w ostatniej chwili zablokowali strzał Rajtera. Wrocławianie próbowali swojego szczęścia po dośrodkowaniach z rzutów rożnych lecz zarówno kilkukrotnie Celuch jak i Jakub Jakóbczyk nie potrafili skierować głową piłkę w światło bramki.Niecelny był także strzał Dariusza Górala z rzutu wolnego i mocna bomba z dystansu Radosława Flejterskiego. Za to w 29 min bliski pokonania Salamagi był Łukasz Maciejewski ale na szczęście znów obronną ręką wyszedł z tej sytuacji nasz bramkarz.

31072_file

W 36 min goście przeprowadzili kontrę zakończoną uderzeniem Mariusza Paszkowskiego ale ponownie dobrze swoją robotę wykonał Salamaga. W 42 min nasz bramkarz byłby bez szans gdyby będący w idealnej sytuacji Maciejewski trafił w światło bramki. W 44 min doczekaliśmy się wreszcie skutecznego wykończenia akcji przez gospodarzy. Po podaniu Piotra Stawowego swoją pierwszą bramkę w barwach 1 KS-u zdobył Jakub Jakóbczyk.

Ten gol chyba zbytnio uspokoił naszych piłkarzy, którzy myślami byli już w szatni, a to wykorzystali zawodnicy z Dzierżoniowa. Strzał jednego z nich z dystansu „wypluł” przed siebie Salamaga a przy dobitce Niedojada był juz bez szans.

 31084_file

Druga połowa przebiegała już pod bardziej zdecydowane dyktando żółto-czerwonych. Zaczęła się ona dla nas znakomicie. w 49 min. kapitalne kilkudziesięciometrowe podanie Flejterskiego na gola zamienił Damian Szydziak. Od tego momentu wrocławianie przejęli już pełną kontrolę nad wydarzeniami na boisku, a goście po za kilkoma niegroźnymi uderzeniami nie byli już w stanie zagrozić bramce miejscowych, którzy dążyli do podwyższenia rezultatu. Udało się to w 64 min. kiedy to po dośrodkowaniu Stawowego, lekkim, ale bardzo precyzyjnym strzałem głową piłkę w siatce umieścił Rajter. Gospodarze poszli za ciosem i powinni zdobyć kolejne gole. W 66 min. w polu karnym nieprzepisowo zatrzymany został Rafał Brusiło lecz strzał z rzutu karnego Flejterskiego znakomicie obronił Krzysztof Sztandera. Po chwili sam przed bramką znalazł się Brusiło i posłał piłkę obok słupka. W 73 min. po koronkowej akcji „setki” nie wykorzystał Szydziak. Ten sam piłkarz w 76 min. stojąc tuż przed bramką chciał zdobyć gola w efektowny sposób, lecz nie trafił w piłkę. Do końca spotkania wrocławianie nie pozwolili już gościom na rozwinięcie skrzydeł i spokojnie dowieźli korzystny wynik do końcowego gwizdka.

Łukasz Bienias

1 KOMENTARZ

  1. A co w Bielawie?!
    …. a w Bielawie wszystko wróciło do „normy”: na boisku dno, relacji z meczów albo brak albo po iluś tam dniach po meczu jedno zdanie, najczęściej: znowu nieszczęśliwie przegraliśmy…
    Brak pieniędzy brakiem pięniędzy, ale brak jakiegokolwiek zaangażowania wystawia Bielawiance jak najgorsze świadectwo.

Comments are closed.