Podróże dalej kształcą

Podróże dalej kształcą

24
11
PODZIEL SIĘ

blogger 4Zafundowaliśmy sobie z żoną wycieczkę w starym stylu w Polskę, to znaczy po znajomych i po rodzinie. Dla emerytów i siedemnastoletniego samochodu, to nie lada wyzwanie, tym bardziej, że w planie była Łódź i Warszawa, jeśli mieć na uwadze największe miasta, i mniejsze, takie jak Włocławek, oraz całkiem małe – Sulejówek, Nieporęt i Kłodawę.

Nie uważam, że była to podróż sentymentalna, choć stając ponownie po trzydziestu sześciu latach na ulicy Piotrkowskiej w Łodzi, przyznaję, musiałem zatrzymać się ze wzruszenia całkiem niespodziewanego. Pięć najpiękniejszych lat spędzonych w tym mieście na studiach, jednak swoje robi.

Czy współczesna Łódź dalej uczy? Jest w niej podobno trzydzieści tysięcy studentów. Przez ostatnie piętnaście lat, liczba jej mieszkańców podobno zmniejszyła się o 200 tys. Miejscowi mówią, że jedyną atrakcją miasta jest dalej Piotrkowska i niedawno urządzona z ogromnym rozmachem „Manufaktura” z wykorzystaniem terenu i budynków fabrycznych po Zakładach Przemysłu Bawełnianego im. Juliana Marchlewskiego. Nazwa jak na ironię. Pawilon handlowy „Magda”, przynajmniej z nazwy, jeszcze istnieje, choć to teraz chiński market.

Przed nim metalowy stolik z metalowymi przy nim postaciami trzech łódzkich przedsiębiorców nawiązujący do „Ziemi obiecanej” Reymonta. Można sobie z nimi posiedzieć, zamknąć oczy i usłyszeć agresywny stukot tysięcy łódzkich krosien. Można posiedzieć sobie na ławeczce z Tuwimem, ale raczej ostrożnie, żeby nie doświadczyć jego „Pocałujcie mnie wszyscy w d…”. Można również zagrać na cztery ręce z Rubinsteinem.

Łódź – miasto kontrastów. Piękne, odnowione fasady secesyjnych kamienic, a za nimi najczęściej zaniedbane kominowe podwórka. Miasto rozkopane, z zaczętymi poważnymi inwestycjami bez szans na rychłe ich zakończenie. Jak dawniej na „biglu” można usłyszeć całkiem nieznane języki i zobaczyć egzotyczne stroje cudzoziemców.

Czy można się jeszcze czegoś tam nauczyć?

Cały czas można uczyć się pokory, patrząc na zmiany i widoczne na każdym kroku przemijanie. I to nastraja do budowania ciągle lepszego świata i niekoniecznie tylko tego z cegły i kamienia. Po latach nabierają znaczenia kontakty międzyludzkie. Część z nich, mimo odległości, przetrwała i jest ciągle ciekawa. Te, nawet z najbliższymi, z dziwnych powodów jakby zanikały.

Wyłączając naszych wspaniałych gospodarzy, w Łodzi spotkałem dwie osoby, które w znaczący sposób zapadły mi w pamięci. To kobieta w centrum miasta w bardzo podeszłym już wieku, pochylona od trosk, w przydługim jesiennym płaszczu, choć było bardzo ciepło, prowadząca bezwiednie za nią idące dwa bardzo stare, z posiwiałym włosiem psy. Cała trójka była jakby nieobecna, obojętna na gwar wielkiego miasta.

Przemijanie.

I Kukulak, wielki łódzki artysta z entuzjazmem przedstawiany przez kolegę Bartka, o którym próżno cokolwiek znaleźć w encyklopedii czy w Internecie. Odszedł w osamotnieniu, jak na wielkiego artystę przystało.

Ciche przemijanie, bez patosu – takie normalne.

11 KOMENTARZE

  1. eFHa Festiwal” czyli Festiwal Niezależnych Filmów Fantastycznych i Horrorów to ewenement na polskiej scenie festiwali filmowych. Bulwersujący jest fakt że ośrodek kultury zaprasza Lesienia. Kto to?

    Lesień który był skazany za molestowanie i podejrzany o gwałt kiedy był dyrektorem teatru we Wrocławiu. Oto idol którego lansuje się na tej zapadłej prowincji którą rządzi Rysio kłamca.

    (2014-10-07 09:17:37 autor: Modelowe Miasto Dźwiniela)

  2. przed chwilą zablokowano i skasowano komentarze na dobie mówiące o tej aferze w moisie bielawskim, czyżby to radny florczak stał za zaproszeniem lesienia do bielawy?

Comments are closed.