Okiem redaktora-Porządek siedzenia lub sadzania oraz zasada „wpadania”

Okiem redaktora-Porządek siedzenia lub sadzania oraz zasada „wpadania”

19
9
PODZIEL SIĘ
Marzena Zdolska

Na oficjalnych imprezach bywam od lat. Od lat również obserwuję porządek siedzenia lub sadzania. Zawsze w tej

Marzena Zdolska
Marzena Zdolska

samej konfiguracji. Ważni i najważniejsi zasiadają w pierwszym rzędzie. Kryterium ważności określają sami zasiadający. Nie inaczej.

Hierarchia pierwszego rzędu w każdej instytucji ma swoje zasady.

Czy to młodzieżowe występy, czy oficjalne zebrania w pierwszym rzędzie zasiadają oficjele. FROW- y dodają blichtru i sławy. Do przodu pchają się sami, bo nie mamy jeszcze na tyle wypracowanego savoir vivre, by specjalnie do przodu zapraszano i zawsze miejsca rezerwowano. Pamiętam kilka śmiesznych sytuacji związanych z sadzaniem i usadzaniem się.

Kto pierwszy – ten lepszy, siadają zgodnie z tą zasadą. A tu klin od rajstop wylezie, a tu brzuch wyleje się znad paska, pierwszy rząd obnaża zdecydowanie bardziej niż każdy inny. Siedzą w nim jednak ludzie ważni. Pytanie tylko kto jest ważny? Na przykład podczas takiego młodzieżowego występu, czy ważni są Ci, którzy przyszli z „obowiązku” czy też Ci, którzy wydarzenie przygotowywali, albo ich rodziny. Na tych przodach zawsze burmistrz bądź zastępcy, radni, ich znajomi, paru dyrektorów i przypadkowi goście.

Są cztery stopnie odwagi zasiadających. Najodważniejsi idą do przodu i siedzą nie pytani. Mniej odważni czekają aż ich ktoś zaprosi, trzeci z kolei sami zapraszają, by móc usiąść z towarzystwem, a czwarci idą tylko z przymusu.

Nieobowiązujące są:

– zasada przeplatania (mężczyzna-kobieta-mężczyzna-kobieta) – zależy kto, co i z kim musi załatwić, płeć nie ma znaczenia,

– obok siebie sadza się osoby, które się nie znają lub mało znają – fałsz – psiapsiółki i kumple zawsze razem,

– nie sadza się obok siebie osób, które pozostają w konflikcie lub się nie lubią – wręcz odwrotnie i zawsze ciekawie to wygląda.

Pierwszorzędnie zasiadający maja też nie rzadko potrzebę „mocnego wejścia” i tak mojej uwadze nie może umknąć ( a prawdę mówiąc wciąż nie mogę tego wymazać z pamięci) w jakim stylu na zeszłoroczną „Majówkę SLD” wjechała urzędująca wciąż dyrektor jednej ze jednostek gminnych w Bielawie. Pal sześć ten motocykl, najważniejsza była bielizna. Bielizna kusa, bielizna zbyt mocno naciągnięta, bielizna niestosowna.

Wejście było, pierwszy rząd był, była też widownia.

Marzena Zdolska

marzena.zdolska@tygodnik.info.pl

9 KOMENTARZE

  1. Jeżeli ta starsza pani, która wbiła sie w ciasne portki i chciała zrobić furorę stringami to dyrektorka OSiRu to tak. Żeby było większe pośmiechowisko, wjechała na Sudety motorem. Nigdy sie tak nie uśmiałem hihihi

Comments are closed.