Okiem redaktora-AKTYWIZACJA W PUPIE

Okiem redaktora-AKTYWIZACJA W PUPIE

20
11
PODZIEL SIĘ

Celem zakładu produkcyjnego jest produkcja. Celem zakładu pracy jest praca. Niezależnie od tego, czy przynosi onalaskowski na stron ę jakiś efekt, czy nie, a najczęściej nie.

Szczególnym przypadkiem zakładów pracy są PUP-y. Nazwa wbrew pozorom nie pochodzi od najintensywniej wykorzystywanej w pracy za biurkiem części ciała. PUPy to Powiatowe Urzędy Pracy, których celem jest wytwarzanie płac własnych pracowników.

Jeśli spojrzeć na statystyki Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej (MPiPS), można uznać, że polskie urzędy pracy mają niezłą skuteczność w wyciąganiu ludzi z bezrobocia – pisze „Puls Biznesu”.

Jednocześnie niedawna analiza NIK pokazuje, że oficjalna metodologia obliczania skuteczności jest błędna. Faktyczna skuteczność urzędów pracy jest wielokrotnie niższa, niż zakłada MPiPS. To nie około 60, ale raczej 10 procent. Tym samym okazuje się, że podatnicy na aktywizację jednego bezrobotnego wydają aż około 60 tysięcy. Czyli 5 tysięcy miesięcznie.

Gdyby wydawać tylko 2,5 tysiąca (ale do ręki), stopień „aktywizacji” byłby dwukrotnie wyższy, a „zaktywizowani” byliby zadowoleni. Szczęśliwców można by wyłonić w drodze losowania, a całe Ministerstwo oraz Urzędy Pracy rozwiązać. Oszczędność z tego tytułu byłaby czystym zyskiem.

PUPy oczywiście wykazują swoją niezbędność. W miasteczkach powiatu dzierżoniowskiego organizowane są np. tzw. giełdy pracy, na których z przedstawicielem jednej fabryki spotykają się kandydaci gotowi do pracy niewolniczej (najniższa pensja, dwugodzinny dojazd do Strefy, 8 godzin przy taśmie, limitowany czas na siku, itd.). Urzędy mają też propozycje pracy dla przedstawicieli handlowych. Taki przedstawiciel, żeby na siebie zarobić, musi osiągnąć określoną wielkość sprzedaży. Dlaczego ta metoda nie jest stosowana wobec pracowników PUP? Minimalna pensja, plus premia za liczbę „zaktywizowanych”. Trzy miesiące bez wyrobienia normy – szukaj sobie innej roboty. Czy to nie byłoby było by uczciwsze?

Piotr Laskowski

11 KOMENTARZE

  1. Rządy PO to przede wszystkim tworzenie nikomu nie potrzebnej administracji. Na co komu Starostwa Powiatowe? Powiatowe Urzędy Pracy? Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie??? Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego??? Proszę to pomnożyć przez ilość urzędasów. Ale idą wybory i czas na rozliczenie z szastania publicznymi pieniędzmi

    • Na co komu starostwa? A prawo jazdy kto Ci wyda? A gdzie auto byś zarejestrował? A pozwolenie na budowę gdzie być uzyskał? Oczywiście można zlikwidować starostwa i przerzucić te wszystkie obowiązki na gminy. Ale wtedy w gminach trzeba by zatrudnić ludzi, którzy będą się zajmować tym, czym teraz się zajmują starostwa.

      • A wiesz ile kosztuje takie wydawanie praw jazdy, pozwoleń na budowę i innych pierdoletów? człowieku, puknij sie w głową i nie chrzań bzdur

      • Adamie, argumentujesz jak niedawno pewna pani minister, która dziennikarzowi udowadniała swoją niezbędność, bo wydaje zezwolenia i bez niej świt by stanął. Wystarczy zlikwidować starostwa, dołożyć obowiązków urzędnikom gminnym, a tym, którzy będą protestować, zagrozić wywaleniem z roboty. Tak by zrobił każdy kapitalista, a taki właśnie ustrój mamy. I się okaże, że się da. Zwłaszcza, że w porównaniu do pracowników prywatnych firm, urzędnicy publiczni na prawdę, w większości, nie są przeciążeni robotą.

    • Myślisz, że da się znaleźć pracę dla wybitnego specjalisty w siedzeniu na stołku i piciu kawy i herbaty od 7 do 15?

      • Tak dla tego pana będzie specjalna oferta. Dla tak wybitnego dziennikarza który tak wnikliwie obserwuje rzeczywistość postaramy się specjalnie.

        • Dziękuję serdecznie. Już się cieszę propozycją redaktora naczelnego Biuletynu Anonimów z bardzo ograniczoną odpowiedzialnością.

Comments are closed.