Nic nie jest dane na zawsze

Nic nie jest dane na zawsze

16
0
PODZIEL SIĘ
Jerzy Gierczak

„Wielka Brytania nie ma przyjaciół, Wielka Brytania ma interesy” – ta złota myśl przyświeca dyplomacji brytyjskiej

Jerzy Gierczak
Jerzy Gierczak

od wielu już lat. I sprawdza się.

Polska musi postępować jednak inaczej. Musimy dbać o interesy, ale i musimy mieć przyjaciół. Polska nie jest wyspą, nie uczestniczyła w procesie kolonizacyjnym, przez co nie zgromadziła kapitału „na wiele pokoleń” i sąsiaduje z dwoma najbardziej agresywnymi państwami w historii Europy. Polska też, a właściwie jej elity polityczne muszą pamiętać, że nic nie jest dane na zawsze.

Sytuacja na Krymie powinna obudzić nas z 20-sto letniego snu i uświadomić, że członkowstwo w Unii Europejskiej i NATO wcale nie gwarantuje nam pełnego bezpieczeństwa.

W takim razie, co nam to bezpieczeństwo zapewni? Bill Clinton wygrał wybory z hasłem „Gospodarka głupcze”, i to właśnie gospodarka jest kluczowa przy ustalaniu światowej hierarchii państw. Ważne jest to ile mamy lub możemy mieć pieniędzy oraz to ile na nas można zarobić. Nikt nie będzie się poświęcał dla biednego kraju gdzie nie ma ulokowanego obcego kapitału, gdzie nie ma złóż, gdzie nikt nie kupi broni (no bo za co?) i nikt nie weźmie kredytu na obronę swojego terytorium. Mogę się założyć, że gdyby na Krymie działały prężnie firmy amerykańskie czy niemieckie to Putin nie odważyłby się na nacjonalizację mienia, tak jak to zrobił z majątkiem przedsiębiorstw ukraińskich.

To, co napiszę teraz obruszy wielu, ale mnie interesuje przede wszystkim polska racja stanu. Mianowicie aneksja Krymu paradoksalnie może być na korzyść Polski. Dlaczego? Po pierwsze nastroje antyrosyjskie na Ukrainie mocno wzrosły i scementowały naród ukraiński, po drugie Rosja niejako sama popchała Ukrainę w stronę NATO czy Unia Europejskiej, po trzecie – mam taką nadzieję – że obecne elity ukraińskie już wiedzą, że klimaty (konflikty i korupcja), które były po Pomarańczowej Rewolucji już nie przejdą i po czwarte wreszcie oligarchowie zauważyli, że Putin jednym pociągnięciem pióra mógłby znacjonalizować cały ich majątek.

To kwestia czasu jak społeczność międzynarodowa przywyknie do rosyjskiego Krymu i Ukraina będzie musiała sobie radzić sama. Wchodząc w orbitę standardów europejskich, nowa władza Ukrainy nie będzie mogła manipulować wynikami wyborów. W tej kwestii strata Krymu jest dla nowej, prozachodniej władzy w Kijowie na rękę. To właśnie na Półwyspie krymskim Partia Regionów, której szefem był niedawno Wiktor Janukowycz miała dużą ilość wyborców. Bez nich Partii Regionów będzie trudniej wrócić do władzy, co dla polskiej racji stanu jest nader korzystne.

Miejmy nadzieję, że kurz znad krymskich stepów niedługo opadnie i nie przeniesie się do Doniecka, Odessy, Mołdawii czy Estonii. A kiedy tak będzie opadał musimy cały czas myśleć, że nic nie jest dane na zawsze.

Jerzy Gierczak

BRAK KOMENTARZY