Muzyczne wspomnienia w „DDZ – punk rock i pobocza”

Muzyczne wspomnienia w „DDZ – punk rock i pobocza”

74
0
PODZIEL SIĘ

Na lokalnym rynku wydawniczym dzięki dofinansowaniu z programu „Dzierżoniów pełen pasji” pojawiła się nowa pozycja. Tym razem o muzyce przełomu lat 80. i 90. w naszym mieście. Jej autorem jest Marek Golińczak. Książkę tworzą wywiady z byłymi członkami działających w Dzierżoniowie i okolicy formacji i organizatorami koncertów.

Projekt, którego realizacji podjął się Marek Golińczak, narodził się w głowach kilku ludzi z Dzierżoniowa. Powstał przy współpracy Jacka Jaroszewskiego, który zna to muzyczne środowisko od podszewki – sam niegdyś grał i od lat znany jest jako organizator koncertów.

– Na przełomie lat 80. i 90. Dzierżoniów był niezwykle interesującym miasteczkiem, jeśli chodzi o środowiska punkrockowe i hardrockowe – wyjaśnia autor książki. – Wówczas w całej Europie, na całym świecie, działało podziemne środowisko, które uprawiało rodzaj muzyki, sztuki nazywanej hardcore. To byli ludzie z twardymi zasadami. Wówczas rzeczywiście Dzierżoniów był jednym z nielicznych w Polsce, do którego przyjeżdżały zespoły z całej Europy, wręcz całego świata. Przyjeżdżał na przykład z trasą koncertową do Europy zespół ze Stanów Zjednoczonych. Na tej trasie były trzy koncerty w Europie – pierwszy w Berlinie, trzeci w Pradze, a pośrodku był Dzierżoniów. W klubie „Sielesiana” zebrała się grupa lokalnych zapaleńców, którzy nawiązali kontakty z muzykami i postanowili, że będą tu robić koncerty – mówi Marek Golińczak. Stąd m.in. rozpoczynający książkę wywiad z Krzysztofem Tokarskim, który wówczas był dyrektorem Zakładowego Domu Kultury „Silesiana”, w którym wszystko tak naprawdę się zaczęło.

Przy organizacji tych wydarzeń brało udział wielu młodych ludzi, zapaleńców, którzy z pasją podchodzili do tego, co robili. – To byli ludzie, którym chciało się to robić, a to było najważniejsze. To była ciężka robota – od nawiązania kontaktów, często listownych (nie było wówczas internetu), załatwienia sali, sprzętu, po oplakatowanie miast i miasteczek dookoła – wspomina Marek Golińczak. Dzięki nim od 1989 do 1991 r. w Dzierżoniowie odbyło się wiele koncertów zespołów, które były wówczas bardzo znane. – Powstały też nowe zespoły na terenie powiatu, a także jedyny fanzin – niezależna gazetka, która była wydawana przez kilku zapaleńców (ukazały się dwa numery). W tamtych czasach nie było to takie proste jak dziś, nie było komputerów, wszystko pisało się na maszynach, robiło się kserokopie, wydawało w kilkunastu egzemplarzach – opowiada autor.

Wybór grup, o których możemy przeczytać w „DDZ – punk rock i pobocza”, jest subiektywny. – Na początku myślałem, żeby zająć się zespołami, które uprawiały muzykę punkrockową, ale w pewnym momencie doszedłem do wniosku, że warto zamieścić tam dodatkowych zespołów czy osób, które w tamtym czasie też gdzieś krążyły wokół tego środowiska, ale nie można ich zdefiniować jako punkrockowych – mówi Golińczak. – Stąd też np. wywiad z Edmundem Bukowskim, byłym dzierżoniowskim muzykantem, który grywał na ulicach. Teraz mieszka we Francji, ale wielu ludzi go pamięta. Po rozmowie z nim zadałem sobie pytanie, czym właściwie jest punkrock. Czy jest to tylko muzyka, czy też stan ducha i umysłu, pewien styl życia? Muzykę Bukowskiego można by zdefiniować jako bluesową, poetycką. Ale czy on nie jest punkrockowcem? Niemyślący o przyszłości, nie zastanawiający się, co będzie dalej… Z drugiej strony jest też bardzo głośny, hałaśliwy zespół trashmetalowy z Piławy Dolnej, który nazywał się Bloody Butcher. To byli ludzie znani na przełomie lat 80. i 90. i kilka razy grali w klubie Silesiana. Więc dlaczego nie? Stąd właśnie te pobocza. Prawem autora jest dobierać sobie uczestników swojej opowieści.

Wstęp do książki napisał Mirosław Dzięciołowski z Polskiego Radia Czwórka, który, choć mieszkał wówczas w Zgorzelcu, mile wspomina niezapomniane chwile z dzierżoniowskich koncertów. W książce wykorzystano m.in. zdjęcia Tomasza Lechkiego. I to właśnie z fotografiami był największy problem – zdjęcia z tamtych czasów były analogowe, czarno-białe, często złej jakości, wyszperane ze starych albumów. Ale udało się. Owocem pracy jest zbiór wywiadów m.in z członkami zespołów tj. „Kara Śmierci”, The Stupids”, „Łysina Lenina” czy „Żygające Posągi / Mięso Kobiet”, a także zbiór zdjęć z koncertów w klubie „Silesiana”.

– To było fantastyczne doświadczenie, taka podróż nieco sentymentalna – podsumowuje projekt autor książki. Promocja książki, o którą zainteresowani mogą pytać w Dzierżoniowskim Ośrodku Kultury, który partycypował w jej wydaniu, odbędzie się we wrześniu. Oczywiście na koncercie.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ