Manga oczami dzierżoniowianki

Manga oczami dzierżoniowianki

15
0
PODZIEL SIĘ

desktop19-001

Duże oczy, często nienaturalny kolor włosów – to charakterystyczne cechy postaci mangowych, które upodobała sobie młoda dzierżoniowianka, 16-letnia Eliza Wódkiewicz. Japońską sztuka komiksu zainteresowała się kilka lat temu. Jej prace możemy podziwiać na kolejnej wystawie w Oknie Artystycznym UM w Dzierżoniowie.

Okno Artystyczne powstało po to, by pokazać, mieszkańcom miasta pasje i talent artystyczny ludzi, którzy na co dzień żyją wśród nich. Ludzi, którzy potrafią wzbogacić rzeczywistość o ulotne doznania, jakie może dać nam obcowanie ze sztuką. Sztuką rozumianą dość szeroko i czasem egzotycznie, jak w tym przypadku.

Eliza Wódkiewicz, czy też raczej Shin Arei (oznacza „prawdę” oraz „milczenie; dusza”), bo taki pseudonim artystyczny przyjęła, mangę tworzy zarówno tradycyjnymi technikami, używając kredek, jak i bardziej zaawansowanymi – przy pomocy komputera. – Moja przygoda z rysowaniem sięga czasów, kiedy byłam mała. Już wtedy dziadek, Marian Wódkiewicz, starał się zaszczepiać we mnie pasję do tworzenia. W moim domu do dziś wiszą moje stare prace wykonane kredkami czy pastelami. Pamiętam, że w podstawówce wśród moich rówieśników był szał na Pokemony, Króla Szamanów oraz Naruto. Ja również uwielbiałam te seriale, jednak jeszcze wtedy nie wiedziałam, że to anime- animacje prosto z kraju kwitnącej wiśni. Bodajże w piątej klasie szkoły podstawowej babcia kupiła mi pierwszy tomik mangi, a ja sama zgłębiłam się w temat M&A jeszcze bardziej. Wtedy też poznałam wiele serii, które uwielbiam do dziś i do których mam sentyment. Wraz z nową pasją przyszła kolejna- rysowanie… ale nie rysowanie martwej natury czy pejzaży. Na początku przerysowywałam postacie z ulubionych anime, potem stawiałam pierwsze kroki w rysowaniu postaci od podstaw – wyjaśnia młoda artystka.

W 2011 roku dostała od mamy tablet graficzny i zaczęła tworzyć w programach komputerowych. W tym samym roku powstała jej pierwsza samodzielna seria postaci, którą udoskonala do dziś. Rok 2012 w jej dotychczasowej twórczości był jednym z najciekawszych. – Zaczęłam eksperymentować – mówi Eliza Wódkiewicz. – Szukałam czegoś nowego w swoim już nieco rozwiniętym stylu, czerpałam inspiracje z nowopoznanych artystów czy mang. Wtedy ogromny wpływ na moje prace miała twórczość Polki Katarzyny Hitohai Wasylak, która do tej pory jest dla mnie silną inspiracją tuż obok mangaków z Japonii. Pod koniec 2012 roku założyłam również konto na stronie DeviantArt – jest to swego rodzaju portal społecznościowy, na którym artyści amatorzy i profesjonaliści zamieszczają swoje prace w wielu dziedzinach, również w mandze. Dzięki poradom tamtejszych użytkowników również się rozwinęłam i uzyskałam konstruktywną krytykę co do swojego stylu. W tym roku również rozpoczęłam swoją przygodę z ProMarkerami, których w rysunku tradycyjnym używam najchętniej.

Jak każdy młody człowiek, Eliza chętnie poszukuje, jest otwarta na uwagi. Jej styl więc ewoluuje. Rok temu zainspirowały ją animacje Tima Burtona, jej postacie przestały być „kanciaste”. – Prócz inspirowanych epoką wiktoriańską i twórczością Yany Toboso prac tworzę obecnie również te zwyklejsze, nieco bardziej typowe dla takiej stereotypowej mangi, pozbawione ciężkiego klimatu. Niemalże zakochałam się w „Kuroko no Basket” autorstwa Tadatoshiego Fujimaki i dzięki tej serii małymi kroczkami zabieram się za nieco większe oddanie dynamiki na moich pracach – opowiada. – Tak naprawdę przede mną jeszcze długa droga, ale mimo porażek staram się nie zniechęcać i czerpać z życia i swojego talentu pełnymi garściami.

UM Dzierżoniów

BRAK KOMENTARZY