Lider nie dla nas

Lider nie dla nas

16
2
PODZIEL SIĘ

33782_file

Niestety nie udało się pokonać Formacji Port 2000 Mostki. Lechici ulegli liderowi rozgrywek 1:3 (0:1), a katem gospodarzy okazał się najlepszy snajper ligi – Piotr Okuniewicz, zdobywca wszystkich bramek. Rywale byli dojrzalsi piłkarsko i zasłużenie wygrali mecz, choć wynik może być nieco mylący, bowiem goście aż takiej przewagi nie posiadali, a gdyby Barski trafił głową w 55′ przy stanie 0:1, kto wie jak zakończyłby się mecz.

Przed meczem lidera z Mostek z Lechią dzielił zaledwie punkt. Była to doskonała okazja do tego, aby zaskakująca w tym sezonie wszystkich „trójkolorowa” ekipa niespodziewanie wdarła się na pierwsze miejsce dłużej niż dzień. W przeciągu tygodnia Piotr Sroka, Karol Dudek i Łukasz Bienias mocno popracowali nad zachęceniem mieszkańców do pojawienia się na stadionie (od ustalenia z zarządem obniżenia ceny biletu, przez akcje w Internecie i samym mieście). Efekt był piorunujący, albowiem bardzo dawno trybuny nie wypełniły się, jak dziś. Czuć było piłkarskie święto, które niestety popsuli nam nieco goście z Mostek.

33726_file

Obie ekipy rozpoczęły spotkanie w odmiennym nastawieniu. Dzierżoniowianie wyraźnie stremowani, jakby stawka meczu powiązała im nogi. Goście zdecydowani, szybko przejęli inicjatywę i zaczęli zagrażać bramce Malca. Pierwszy sygnał już w 6 minucie, gdy Okuniewicz był bliski pokonania Łukasza, a minutę później po rzucie rożnym sam na 5 metrze stał Świtała, uderzył w światło bramki, ale piłka trafiła w obrońcę. Niestety w 9 minucie było już 0:1. Oskrzydlająca akcja gości, dośrodkowanie na długi słupek i przy asyście trzech naszych defensorów najwyżej wyskakuje Okuniewicz, dość lekko uderza głową, a piłka wtacza się do siatki po przeciwległej stronie. Nie udało się więc przetrzymać choćby kwadransu, który dałby podopiecznym Zbigniewa Soczewskiego trochę spokoju.

33728_file

Ten przyszedł, ale za późno. Mecz się wyrównał, Formacja zapraszała miejscowych na swoją połowę, by móc wykonać kolejne, oskrzydlające, zabójcze kontry. Dzierżoniowianie więcej operowali piłką, jednak ich akcjom brakowało takiego błysku, jak chociażby tej z 28 minuty Formacji. Piosik otrzymał kapitalną piłkę w uliczkę i będąc na 15 metrze, przegrał pojedynek sam na sam z Malcem. Pierwszą, godną uwagi szansę mieliśmy w 32 minucie, kiedy to po dorzuconej przez Buryłę piłkę głową skierował ku bramce Kret, jednak pofrunęła ona nad poprzeczką. Do końca pierwszej połowy oglądaliśmy wyrównane widowisko bez groźniejszych akcji z jednej i drugiej strony. Oba teamy szanowały piłkę i starały się ją dokładnie rozgrywać i, trzeba to przyznać, u zawodników gości widać było piłkarskie obycie i doświadczenie. W kiepskich, było, nie było, nastrojach, oczekiwaliśmy drugich 45 minut spotkania, które dawały jeszcze nadzieję na zmianę rezultatu.

33755_file

Tę część meczu zaczęliśmy na szczęście już na luzie. Goście zostali zepchnięci do defensywy i już nie razili swoimi żądłami w przodzie. Sygnał do zmiany wyniku dał najpierw Maciejewski, który dobrze wykonał rzut wolny, a piłka odbiła się od muru i do siatki nie trafiła. Jednak o sytuacji z 55 minuty będziemy jeszcze długo pamiętali. Formacja uciekła spod noża. Po wrzutce z rzutu wolnego do główki niczym siatkarz z głębi pola wyskoczył Barski, uderzył mocno i celnie, trafiając w zaskoczonego Merdę, piłka swoim impetem wróciła do Filipa, odbiła się od nogi i każdy widział ją już w siatce, ale ta przeleciała poza otwór szeroki na 7.32 i wysoki na 2.44 metra. Jęk zawodu rozległ się na trybunach, a dokładając do tego świetną okazję Maciejewskiego kilka minut później, który będąc 9 metrów od bramki i mając położonego golkipera gości przycelował po długim rogu, zawiedzenie zostało spotęgowane.

33769_file

Dwa ciosy powinny zakończyć się choć jednym golem, albowiem „trójkolorowi” mieli za sobą fragment na prawdę dobrej gry i przeważali. Formacja najwidoczniej zauważyła, że bramka wyrównująca wisi w powietrzu i przerzuciła siły do przodu, a tam jest niezwykle groźna. Akcje ofensywne budowało ledwie czterech graczy, ale robili to w sposób perfekcyjny i fanom futbolu ręce same składały się do oklasków. Po jednej z nich nastąpiła centra w pole karne, tam piłka spadła na rękę Kreta, jednak arbiter karnego nie odgwizdał. Jednak minutę później Barski dał mu okazję do naprawienia swojego błędu. Walczył o piłkę w polu karnym z napastnikiem i założył na rywala ręce, ten wyczuł pismo nosem i się przewrócił. Jedenastkę na gola pewnie zamienił Okuniewicz. Z naszych nieco uszło powietrze, bowiem po okresie dobrej gry, dostali bramkę, która każdemu podcięłaby skrzydła. Kilka minut trwało dochodzenie do siebie i gdy znów więcej przebywaliśmy na połowie rywali, ci wyprowadzili wspomniany, zabójczy atak. Tym razem lewą flanką pomknął Górski, w pełnym biegu zacentrował idealnie na środek pola karnego, a tam Okuniewicz wyprzedził obrońców i ładnym uderzeniem nie dał szans Malcowi. W kilka minut z niepewnego 0:1 i szans na remis zrobiło się 0:3 i sprawa była jasna. Końcówka meczu znów należała do Lechii, jednak atakom miejscowych brakowało tego błysku, który widzieliśmy u rywali. Na osiem minut przed końcem do siatki rywali po zamieszaniu podbramkowym trafił Cegiełka, oddając sytuacyjny strzał w długi róg i zasłonięty Merda nie mógł tego obronić. Do końca meczu walczyliśmy jeszcze o zmianę niekorzystnego wyniku, jednak sztuka ta Lechitom się nie udała. Goście wygrywają w Dzierżoniowie zasłużenie, byli drużyną dojrzalszą i indywidualnie lepszą piłkarsko. Porażkę trzeba przyjąć na przysłowiową „klatę” i jak powiedział po meczu trener Soczewski „uczyć się od lepszych, dziś bowiem mieliśmy przykład tego, co chciałbym widzieć w ofensywie mojej drużyny”. Pozostajemy na pozycji wicelidera rozgrywek, którą i tak każdy na tym etapie sezonu brałby w ciemno przed startem ligi. Głowy do góry i teraz „Misja Świdnica”.

Malec – M.Paszkowski, P.Paszkowski, Barski, Leśniarek, Korkuś (60′ Niedojad), Kret, Pietkiewicz, Buryło (78′ Cegiełka), Maciejewski, Ochota

Merda – Górski, Iwan, Świtała, Juchacz, Bebeto, Oijkutu, Skiba (78′ Lawal), Stefanowicz, Okuniewicz (84′ Świątek), Piosik (58′ Kaźmierowski)

Żółte kartki : Buryło, M.Paszkowski, Barski (Lechia) oraz Świtała (Formacja)

Łukasz Bienias

2 KOMENTARZE

Comments are closed.