Lechia przegrywa pierwszy mecz w sezonie

Lechia przegrywa pierwszy mecz w sezonie

2
UDOSTĘPNIJ

33130_file

Nie udało się wygrać ósmego meczu z rzędu. Dzierżoniowianie ulegli Śląskowi II Wrocław, wzmocnionemu na ten pojedynek graczami z ekstraklasy 0:1. Niestety nasi zawodnicy wyglądali na bardzo zmęczonych, szczególnie w pierwszej połowie, gdy Śląsk grał szybką piłkę w ofensywie. Mnożyły się błędy i w 32′ Angielski trafił do siatki. Po chłopakach widać trudy ściśniętego do maksimum terminarza.

Od pierwszych minut zdecydowanie więcej aktywności na boisku wykazywali przyjezdni. Sygnał ostrzegawczy dał w 4 minucie Kaczmarek mocnym strzałem z narożnika pola karnego. Optyczna przewaga drugiego Śląska była widoczna i w 17 minucie mogło być już 0:1, jednak fantastyczną paradą popisał się Łukasz Malec, wyciągając strzał Sochy z 25 metrów w same „widły”, do odbitej piłki doskoczył jeden z wrocławian, i wbił piłkę do siatki, jednak był na pozycji spalonej. Kolejna sytuacja w 22 minucie, gubimy się po rzucie rożnym i piłka bilardowo obija się w polu karnym, ostatecznie zostaje wybita przez starszego „Paszę”. W 24 minucie po raz kolejny dał o sobie znać Socha, minął zwodami dwóch naszych obrońców, wystawił „patelnię” Gancarczykowi, ten jednak niecelnie.

33128_file

W odpowiedzi pierwsza i od razu bramkowa sytuacja Lechitów. Buryło urywa się obrońcy, wbiega w pole karne i uderza bardzo mocno w krótki róg, jednak Pawłowski skraca kąt i futbolówka ląduje jedynie na bocznej siatce. Minutę później Kaczmarek znajduje się w sytuacji sam na sam, jednak ponownie bardzo dobrze interweniuje Malec. Niestety w 32 minucie nie mieliśmy już tyle szczęścia. Karol Angielski otrzymuje wyborną piłkę za obrońców i mając przed sobą już tylko naszego bramkarza, umieszcza futbolówkę w siatce. Kilka minut później znów groźnie pod naszą bramką. Ponownie dwójkowa akcja Kaczmarek-Angielski i ten drugi próbuje w krótki róg kąśliwym uderzeniem, ale Malec nie dał się zaskoczyć. W 40 minucie kolejna strata w środku pola, goście wychodzą 3 na 2 i już w polu karnym ofiarny wślizg Mariusza Paszkowskiego dekoncentruje rywala, a ten uderza wysoko nad bramką. Ostatnie minuty pierwszej części meczu należały do Lechii. W 42 minucie po rzucie rożnym w kapitalnej sytuacji znalazł się Kret, jednak nie spodziewał się prezentu na 5 metrze i przeniósł piłkę nad poprzeczką, nie atakowany przez nikogo.

33127_file

Bliscy wyrównania byliśmy w 44 minucie, keidy Ochota dobrym podaniem obsługuje Buryłę, ten na wślizgu kieruje piłkę w światło bramki. Pawłowski intuicyjnie rozkłada ręce, futbolówka kotłuje się w okolicach słupka, ale niestety nie było komu dobić strzału i obrońcy wyjaśniają sytuację. Pierwsza połowa kończy się zasłużonym prowadzeniem Śląska 1:0, a gdyby nie Łukasz Malec, wynik mógł być wyższy. Nasza gra jest szarpana, mający za sobą ekstraklasową przeszłość piłkarze z Wrocławia doskonale wskazują różnicę w tym pojedynku. Po chłopakach widać trudy sezonu, niektórzy w przeciągu 2 tygodni rozegrali po 7 spotkań, jak na amatorów – liczba olbrzymia.

33103_file

W szatni Lechii w przerwie musiała przejść burza, bowiem od początku zaczęliśmy grać mniej bojaźliwie, z inicjatywą i przede wszystkim do przodu. Rezerwy Śląska, co zrozumiałe, cofnęły się na własną połowę i czyhały na kontry. Świetną sytuację tworzymy sobie w 59 minucie. Bokiem urywa się Buryło, zagrywa do Niedojada, który mając na plecach obrońcę, wyswobadza się i podaje na 8 metr do nadbiegającego Elbera, ten uderza w krótki, jednak Pawłowski nie daje się zaskoczyć. Trzy minuty później po rzucie rożnym nie atakowany przez nikogo Ochota chybi w doskonałej sytuacji głową. Filmową akcję rozegraliśmy minutę później.

33111_file

Z prawego sektora dośrodkował na długi słupek Buryło, do nożyc złożył się Maciejewski, idealnie trafił z czasem, uderzył soczyście w światło bramki, a golkiper gości wypluł piłkę przed siebie. Grający dziś na zielono przyjezdni próbowali kąsać. W 66 minucie Matusik urywa się prawą stroną i groźnie strzela w kierunku bramki, piłka przelatuje jednak nad poprzeczką. Akcję meczu zmarnowaliśmy w 72 minucie. Notujemy przechwyt w środku boiska, wychodzimy szybko z kontrą 4 na 2, piłkę prowadzi Maciejewski, koledzy wychodzą mu do podania, a ten na nieszczęście dla drużyny, próbuje sam zakończyć tę akcję i tracąc już grunt uderza z 19 metrów, podając futbolówkę do bramkarza. Bardzo szkoda tej sytuacji, gdyż mogła ona odwrócić losy meczu. Po zejściu z boiska potwornie zmęczonego Ochoty, nasza ofensywna gra nieco siadła. Ciężar gry wziął na siebie Kret, który jak słabo wyglądał w pierwszej połowie, tak w drugiej rządził i dzielił w środku boiska. Niestety staraliśmy się wszystko pociągnąć centralną częścią, która była zagęszczona i dostęp do bramki gości bardzo mocno utrudniony. W ekipie Śląska wyróżniał się, nie tylko tlenioną fryzurą, Mariusz Pawelec, który pieczołowicie wyłączył z gry Damiana Niedojada. Będzie to z pewnością pożyteczna lekcja dla naszego napastnika.

33100_file

Rezerwiści z Wrocławia przeciągali, co zrozumiałe, wszystkie fragmenty gry, także zmiany. W końcu nerwy puściły też arbitrowi, który ukarał żółtą kartką Przybylskiego, drepczącego ku linii bocznej, na co ten zareagował śmiechem, podobnie zresztą jak opiekun rezerw – Piotr Jawny. W doliczonym czasie gry szarżującego lewą flanką Maciejewskiego powala defensor gości. Sytuacja miała miejsce na styku pola karnego, jednak odgwizdany został rzut wolny, do piłki podszedł Buryło, uderzył mocno po długim słupku i wszyscy zamarli, zarówno na boisku, jak i na trybunach. Futbolówka jednak nie zatrzepotała w siatce, minęła słupek o centymetry. Po chwili Pan Marek Dłubała, bardzo dobrze prowadzący dzisiejszy pojedynek, zakończył zawody.

Przegrywamy pierwszy mecz w sezonie. Oczywiście jest żal, że nie udało się podtrzymać fantastycznej serii zwycięstw, ale każda seria ma swój kres. Dzierżoniowianie znaleźli pogromcę pierwszy raz od 10 ligowych pojedynków. Do tej pory udało im się poprawić najlepszy wynik w historii klubu i już teraz zapisali się na kartach. Nikt nie załamuje rąk, wręcz przeciwnie, porażki powinny dodawać sił, aby móc wznieść się jeszcze wyżej. Czas na nową, piękną serię wygranych meczów panowie ! Głowy do góry !

Malec – P.Paszkowski (46′ Tyc), Barski, Leśniarek, M.Paszkowski, Pietkiewicz, Kret, Ochota (70′ Korkuś), Maciejewski (81′ Cegiełka), Niedojad

Pawłowski – Pawelec, Miś (83′ Rodzik), Cieśla, Socha, Kohut, Menzel (64′ Matusik), Przybylski (90′ Łuczak), Gancarczyk, Angielski (88′ Wargin), Kaczmarek

Żółte kartki : Korkuś (Lechia) oraz Przybylski (Śląsk II)

Łukasz Bienias

2 KOMENTARZE

Comments are closed.