Lechia na fali. Kolejna wygrana

Lechia na fali. Kolejna wygrana

15
1
PODZIEL SIĘ

32216_file

Lechia Dzierżoniów na fali „trójkolorowi” odprawili z kwitkiem MKS Oława, wygrywając pewnie 3:1, a i to było najmniejszym wymiarem kary. Zaczęło się od karnego dla rywali, którego obronił Malec, błyskawicznie odpowiedział Niedojad, w końcówce I połowy kolejną jedenastkę na gola zamienił J.Gancarczyk. W drugiej części grali już tylko gospodarze, pieczętując wygraną golami Niedojada i Buryły.

Początek spotkania wyglądał tak, jak dzisiejsze leniwe, słoneczne, środowe popołudnie. Dość spokojnie, bez większych emocji. Te rozpoczęły się od 9 minuty, kiedy to Damian Niedojad otrzymawszy podanie na 5 metr uderza wprost w golkipera gości. Minutę później sytuacja zmienia się diametralnie. Z kontrą wychodzą oławianie, faulowany przez Malca jest mający za sobą występy w kadrze narodowej Janusz Gancarczyk i arbiter wskazuje wapno. Jedenastkę jednak kiepsko wykonuje ich etatowy egzekutor w drużynie gości – Jakub Kalinowski – i w efekcie czego piłka po zbiciu rękawicą przez Łukasza Malca trafia w słupek oraz zatrzymuje na linii bramkowej. Nasz golkiper doskakuje do swojej zdobyczy i wynik nie ulega zmianie. Mecz nabrał momentalnie rumieńców, albowiem po chwili było już 1:0 dla gospodarzy.

32206_file

Niedojad otrzymuje doskonałe podanie między obrońców na 16 metr, mając na plecach defensora obraca się z piłką i uderza mocno na bramkę, a futbolówka wpada do siatki. „Trójkolorowi” dostali wiatru w żagle, albowiem po chwili w świetnej sytuacji podwyższyć mógł Buryło, a 10 minut później ten sam zawodnik zmarnował kolejną setkę, trafiając w Janczaka. W 25 minucie szczęścia lobem próbował Leśniarek, ale golkiper gości był czujny. Strzelec pierwszej bramki miał doskonałą sytuację w 30 minucie, kiedy to mógł pytać rywala w który róg mu strzelać, a uderzył wprost w niego. Im bliżej końca pierwszej połowy, Lechici spuścili z tonu, oddając nieco pola gościom.

32210_file

Ci stworzyli sobie dwie dogodne sytuacje, choć nie tak klarowne, jak gospodarze. Najpierw Malca próbował zaskoczyć Gancarczyk, a w 39 minucie Okoń. Kuriozalną sytuację prokurują sobie nasi zawodnicy w 40 minucie. Oława rozgrywa rzut wolny, piłka zostaje miękko wrzucona w pole karne, stara się ją opanować Gancarczyk, futbolówka ucieka za końcową linię, a ex-kadrowicz końcem buta jeszcze ją złapał. Wtedy nadbiega nasz obrońca i chce wybić pozostawioną w polu piłkę, niestety ta odskakuje, a kopnięcie trafia w but rywala. Arbiter dyktuje słuszną jedenastkę, którą na wyrównującego gola zamienił poszkodowany, choć bardzo blisko obrony był Łukasz Malec. Do przerwy zamiast 4:0 dla Lechii, mamy tylko 1:1, ale dość optymistyczne widoki na drugą połowę, albowiem dzisiejszy MKS Oława to jedynie cień drużyny, z którą walczyliśmy na równi w poprzednim sezonie.

I nie myliliśmy się. Z minuty na minutę powiększała się przewaga „trójkolorowych”, którzy dziś wyglądali nie tylko lepiej taktycznie, ale wykazywali zdecydowanie większą wolę zwycięstwa, co napędzało kolejne akcje. Rywale często ratowali się faulami. W 56 minucie kapitalne dogranie piłki z prawej strony, Niedojad świetnie ustawia się w linii z defensorami, wychodzi sam na sam i ponownie daje prowadzenie Lechii. Podopieczni Zbigniewa Soczewskiego mają widoczną przewagę, jednak nie potrafią skoncentrować swoich ataków na podwyższeniu prowadzenia. W końcu jest. Mamy 73 minutę, znów fantastycznie dziś dysponowany Niedojad wychodzi sam na sam, uderza po długim rogu, ale golkiper gości końcem buta wybija piłkę w bok, tam doskakuje do niej Buryło i potężnym uderzeniem pod poprzeczkę podwyższa wynik spotkania. Oławianie zupełnie stracili ochotę do gry, albowiem już nawet nie forsowali tempa do przodu i osamotniony Gancarczyk jedynie dreptał między naszymi liniami obrony i pomocy.

32207_file

Natomiast aktywnie grający Lechici byli szybsi i generowali kolejne błędy w ustawieniu rywali. Po jednej z akcji w środku pola Zapał fauluje łapiąc w pas przeciwnika, który wychodził na czystą pozycję. Ujrzał drugi żółty kartonik i opuścił plac gry. Obraz meczu nie zmienił się diametralnie, nadal my graliśmy, goście się przyglądali. Bliscy podwyższenia wyniku byli jeszcze Kret, ponownie Niedojad i Buryło. Niestety gole nie wpadły, a szkoda, bo dzisiejszy mecz, podobnie zresztą jak derby z Bielawą, powinniśmy zakończyć okazałym zwycięstwem. Arbiter dolicza 4 minuty, po których wynik się nie zmienia.

Dziś piłkarzem meczu zdecydowanie Damian Niedojad, który szalał na boisku, umiejętnie zastawiał, zaliczył kilka odbiorów, praktycznie żadnej straty i strzelił dwa gole. Oczywiście te trzy setki będą mu spędzać sen z powiek, ale najważniejsze jest to, że wygrywamy dziś kolejny mecz. Mało kto się chyba spodziewał, że po trzech kolejkach będziemy wiceliderem tabeli. Oby tak dalej, mecz prawdy już w sobotę we Wrocławiu ze Ślęzą.

Malec – P. Paszkowski (36′ Tyc), Barski, Kret, Leśniarek, M. Paszkowski, Buryło, Pietkiewicz (88′ Rakoczy), Ochota (78′ Błaszczyk), Niedojad, Maciejewski (83′ Waligóra)

Janczak – Kalinowski, Dołgan, Krzyśków (58′ Stępień), Zapał, Krzanowski (88′ Skorupa), Szczepaniak (66′ Zieliński), Okoń, Kluzek, Mazur, Gancarczyk

Żółte kartki : M.Paszkowski (Lechia) oraz Szczepaniak, Zieliński, Zapał 2 (MKS Oława)

Czerwona karta : Zapał (79′ za drugą żółtą)

Formacja Port 2000 Mostki – Polonia/Stal Świdnica 2:0

KP Brzeg Dolny – Bielawianka 5:1

Śląsk II Wrocław – Bystrzyca Kąty Wr. 1:0

Foto-Higiena Gać – Piast Żmigród 1:2

Polonia Trzebnica – UKP Zielona Góra 3:2

Dąb Przybyszów – Zagłębie II Lubin 1:4

Karkonosze Jelenia Góra – Piast Karnin 5:1

Stilon Gorzów – Ślęza Wrocław 0:1

Łukasz Bienias

1 KOMENTARZ

Comments are closed.