JARUZELSKIEGO PAMIĘCI ŻAŁOBNY-RAPSOD

JARUZELSKIEGO PAMIĘCI ŻAŁOBNY-RAPSOD

20
12
PODZIEL SIĘ
fot. archiwum kpr. Jerzy Edmund Jankowski,

Nie byłeś tylko cieniem, dzielnie o Polskę walczyłeś

fot. archiwum kpr. Jerzy Edmund Jankowski,
fot. archiwum kpr. Jerzy Edmund Jankowski,

Wielu nie może wybaczyć tego, że z nami byłeś

Zasłużony na polu chwały, ranny walczący orężem

Zawsze byłeś wzorowym, także ojcem i mężem

Wytyczałeś granice i z morzem Nas zaślubiłeś

Walczyłeś za życia, po śmierci też o grób się biłeś

Wskazałeś jak działać dla Polski, nie zaszczytów, chwały

Wierni żołnierze za swoich dowódców ginęli

Na Twoim pogrzebie, nie bacząc na świętość trumny

Nie byłem na Twoim pogrzebie

Nie mógłbym ustać w tym tłumie

Co nawet ciała zmarłego uszanować nie umie

Czemu, Cieniu, odjeżdżasz, ręce złamawszy na pancerz,

Przy pochodniach, co skrami grają około twych kolan? –

Miecz wawrzynem zielony i gromnic płakaniem dziś polan;

Rwie się sokół i koń twój podrywa stopę jak tancerz.

– Wieją, wieją proporce i zawiewają na siebie,

Jak namioty ruchome wojsk koczujących po niebie.

Trąby długie we łkaniu aż się zanoszą i znaki

Pokłaniają się z góry opuszczonymi skrzydłami

Jak włóczniami przebite smoki, jaszczury i ptaki…

Jako wiele pomysłów, któreś dościgał włóczniami…

 II

Idą panny żałobne: jedne, podnosząc ramiona

Ze snopami wonnymi, które wiatr w górze rozrywa,

Drugie, w konchy zbierając łzę, co się z twarzy odrywa,

Inne, drogi szukając, choć przed wiekami zrobiona…

Inne, tłukąc o ziemię wielkie gliniane naczynia,

Czego klekot w pękaniu jeszcze smętności przyczynia.

III

Chłopcy biją w topory pobłękitniałe od nieba,

W tarcze rude od świateł biją pachołki służebne;

Przeogromna chorągiew, co się wśród dymów koleba,

Włóczni ostrzem o łuki, rzekłbyś, oparta pod-niebne…

IV

Wchodzą w wąwóz i toną… wychodzą w światło księżyca

I czernieją na niebie, a blask ich zimny omusnął,

I po ostrzach, jak gwiazda spaść nie mogąca, przeświéca,

Chorał ucichł był nagle i znów jak fala wyplusnął…

V

Dalej – dalej – aż kiedyś stoczyć się przyjdzie do grobu

I czeluście zobaczym czarne, co czyha za drogą,

Które aby przesadzić, Ludzkość nie znajdzie sposobu,

Włócznią twego rumaka zeprzem jak starą ostrogą…

VI

I powleczem korowód, smęcąc ujęte snem grody,

W bramy bijąc urnami, gwizdając w szczerby toporów,

Aż się mury Jerycha porozwalają jak kłody,

Serca zemdlałe ocucą – pleśń z oczu zgarną narody…

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Dalej – dalej – -https://www.youtube.com/watch?v=FFNxAfy6dbY

 

 

12 KOMENTARZE

  1. Jurek czy ty rozum już straciłeś. Czy może przechodzisz jakąś menopauzę? Co ty wypisujesz?

    • to się powinieneś człowieku mocno przed redakcją tłumaczyć, że sobie niby niechcący reklamę swojego portaliku robisz

  2. Lidka Ulatowka kopnęła towarzyszy w ich starcze i leniwe cztery litery, stąd to pomieszanie zmysłów.

  3. oborze…a sądziłem, że czasy tzw. twórczości zaangażowanej dawno za nami. to jakaś egzaltowana i nadęta stachanowska produkcja na zamówienie? Żenada

Comments are closed.