Gesty prezydentów

Gesty prezydentów

18
1
PODZIEL SIĘ
Florian Kuriata
Florian Kuriata
Florian Kuriata

29 września 1941roku w Babim Jarze, nieopodal Kijowa, w żydowskie święto Jom Kippur (Dzień Pojednania ) niemieckie formacje SS rozpoczęły w tym miejscu masowe egzekucje Żydów. Ofiary doprowadzano pieszo pod eskortą SS i Ukraińskiej Policji Pomocniczej z Kijowa oraz okolicznych miejscowości.

Przed egzekucją oprawcy dokonywali rabunku posiadanych przez Żydów kosztowności i pieniędzy. Według raportów oficerów SS do 3 października 1941 roku, a więc w ciągu 5 dni, rozstrzelano w Babim Jarze 33 771 Żydów – od niemowląt po starców. Zbrodnię w Babim Jarze uważa się za początek holokaustu. Egzekucje trwały aż do wyzwolenia Kijowa tj. do 6 listopada 1943 roku. Wśród zamordowanych byli Żydzi, Polacy, Ormianie, Czesi, Rosjanie, Romowie i członkowie innych narodowości. Łącznie podczas okupacji niemieckiej w latach 1941 – 1943 rozstrzelano w Babim Jarze ponad 70 tys. osób różnych narodowości.

29 września 2014 roku, w 73 rocznicę rozpoczęcia masowych egzekucji Żydów, do Babiego Jaru przybył prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, by uczcić zamordowanych tam Żydów i inne narodowości. Jednakże prezydent uhonorował również członków Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów ( OUN ). Mają oni swój krzyż i tablicę pamiątkową w miejscu ludobójstwa. Było to najważniejszym celem wizyty prezydenta w Babim Jarze w 73 rocznicę zagłady kijowskich Żydów. Dał temu wyraz na swoim portalu, gdzie napisał: „Złożyliśmy kwiaty pod pamiątkowym krzyżem członków podziemia Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Bohaterowie nie umierają. Sława Ukrainie!”. Nie ulega wątpliwości, że w 1941r. OUN Melnyka i Bandery była sojusznikiem Niemiec hitlerowskich i współsprawcą zbrodni na Żydach w Babim Jarze. To co się stało w Babim Jarze nie jest jedynym dowodem, że Poroszenko wpisuje nacjonalizm ukraiński w ideologię i politykę kierowanego przez siebie państwa.

Od wielu lat dzień 14 października – uważany przez propagandystów neobanderowskich za rocznicę powstania Ukraińskiej Powstańczej Armii – jest hucznie czczony na Ukrainie przez pogrobowców OUN/UPA. Tegoroczny 14 października był już na Ukrainie oficjalnym świętem UPA. Prezydent Poroszenko przeniósł państwowe święto z 23 lutego na 14 października, tym samym dał w twarz narodowi polskiemu, ustanawiając dzień powstania zbrodniczej UPA świętem państwowym. Wierni mu propagandyści , także ci z Polski, próbują przy tym wmówić opinii publicznej, że wybór daty 14 października to nie gloryfikacja morderców Polaków, Żydów, Ormian, Czechów i sprawiedliwych Ukraińców, ale – uwaga! – chęć oddania czci Matce Bożej. Tak jakby Polska i Europa były ślepe i nie wiedziały, że w tym dniu od lat ulicami ukraińskich miast: Lwowa, Łucka, Równego, Tarnopola, Stanisławowa i innych przechodzą nie religijne procesje z ikonami, ale faszystowskie marsze z pochodniami i czerwono – czarnymi flagami oraz portretami Stepana Bandery, Romana Szuchewycza, Melnyka i innych bohaterów i organizatorów ludobójstwa. Przeciwko takim działaniom Petro Poroszenki i jego popleczników oraz braku reakcji ze strony polskich władz rodziny pomordowanych przez UPA i SS Galizien, wsparte przez środowiska kresowe i patriotyczne, rozpoczynają ogólnopolskie akcje protestacyjne. Ich kulminacją będą protesty w czwartek 23 października o godzinie 17⁰⁰, w ramach których m.in. pikietowane będą ukraińskie placówki dyplomatyczne np. we Wrocławiu. Dzierżoniowscy Kresowianie wyrażą swój protest przez zapalenie zniczy przy pomnikach i tablicach kresowych upamiętniających banderowskie zbrodnie.

Gesty Poroszenki wobec Polaków częściowo poznaliśmy. A gesty naszych polityków? Oto przykład. Instytut Lecha Wałęsy przyznał Euromajdanowi nagrodę. Lech Wałęsa wręczając w Kijowie nagrodę swojego imienia nie tylko podał rękę Ołehowi Tiahnybokowi, szefowi skrajnie probanderowskiej, nacjonalistycznej partii „Swoboda”, ale i nisko mu się pokłonił. Zdjęcia z tym pokłonem obiegły cały świat i wywołały konsternację u wielu osób.

Szanujący się politycy powinni szerokim łukiem omijać tego pana, a nie składać mu pokłony. Taka fotografia jak i wcześniejsze wykonane na Majdanie z Jarosławem Kaczyńskim i Radosławem Sikorskim to dla Tiahnyboka i jego podkomendnych wspaniały prezent przedwyborczy, a zarazem konkretne wsparcie polityczne. Nie wiemy czy ów pokłon, wręcz teatralny, był świadomym działaniem politycznym, czy wynikał z niewiedzy historycznej i współczesnej byłego prezydenta. Faktem jest, że był policzkiem wymierzonym rodzinom pomordowanych przez banderowców Polaków.

Florian Kuriata

1 KOMENTARZ

  1. Zgadzam sie z tym co pan pisze, ale bycie na Majdanie Jaroslawa Kaczyńskiego nie oznacza poparcia dla banderowcow, raczej kontynuacja polityki jagiellonskiej, ktora mialaby nas poprzez wzmacnianie bufora jakim jest Ukraina chronić przed Ruskimi.Żenada jest natomiast ostatnie dogadywanie sie Sikorskiego z Putinem o rozebraniu Ukrainy

    rzypomnijmy: amerykański portal Politico opublikował analizę sytuacji w Rosji, której autor, Ben Judah, cytuje Radosława Sikorskiego, mówiącego mu o sformułowanej przez Władimira Putina wobec premiera Donalda Tuska propozycji podzielenia się Ukrainą. Premier miał nie odpowiedzieć, zdając sobie sprawę z tego, że jest nagrywany. Ben Judah na Twitterze broni teraz Sikorskiego, ale w samym artykule pisze wyraźnie, że mimo wszystkich sygnałów ze strony Rosji, polski MSZ zareagował na zagrożenie dopiero w 2013 roku.
    Co powinien zrobić premier w odpowiedzi na propozycję rozbioru Ukrainy? Ktoś powie: oburzyć się i trzasnąć drzwiami. Wcale nie. Powinien uśmiechnąć się kwaśno i stwierdzić: „Wy szutitie Władimir Władimirowicz”. I podkreślić, że takie żarty są nie na miejscu. I tyle. A po powrocie do kraju mniej lub bardziej oficjalnymi kanałami poinformować Ukrainę, Europę i USA o tym co usłyszał, a w Polsce rozpocząć gwałtowne przygotowania na wypadek kryzysu.

    I mówiąc o gwałtownych przygotowaniach mam na myśli działanie na rzecz wzmocnienia armii, uniezależnienia nas od gazowych nacisków i zabezpieczenia gospodarki przed skutkami możliwych rosyjskich restrykcji. Powinien też poważnie porozmawiać z naszymi amerykańskimi sojusznikami i stwierdzić, że jest zainteresowany jak najszybszą realizacją planów budowy w naszym kraju elementów tarczy antyrakietowej. Czyli zrobić dokładnie to, o czym dziś już wszyscy wiedzą, że było potrzebne.
    Dlaczego jednak premier i jego Radek tego nie zrobili? Dlaczego spektakularnie odrzucili amerykańskie propozycje, pozwalając sobie na lekceważący gest w postaci ogłoszenia tego w amerykański Dzień Niepodległości, 4 lipca 2008 roku? Bo tego lutowego dnia na Kremlu obaj poczuli się dopuszczeni do „okrągłego stołu Króla Artura”, poczuli się doskonale w otoczeniu Putina”

    Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/felietony/jasinski/news-swawolny-radzio,nId,1539113#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Comments are closed.