Dzierżoniowski Tygodnik Powiatowy

Dzierżoniowski Tygodnik Powiatowy

32
3
PODZIEL SIĘ

Z najnowszego numeru Dzierżoniowskiego Tygodnik Powiatowego  nr 27 (163) 2014 można dowiedzieć się m.in:

1strona

Alarm w Urzędzie Skarbowym

Zamachowiec Internauta

22 lipca jeden mail wysłany do kilkudziesięciu instytucji w całym kraju sparaliżował pracę setek urzędników. Prawdopodobnie jeden sprawca postawił na nogi służby porządkowe w kilku województwach.


Dla mieszkańców Dzierżoniowa, ale przede wszystkim dla pracowników Urzędu Skarbowego wtorkowy poranek był wyjątkowo nerwowy. Gdy pracownica sekretariatu otworzyła skrzynkę mailową, odczytała niepokojącą wiadomość. W urzędzie skarbowym tuż przed godziną 13:00 miała bowiem wybuchnąć bomba chemiczna.

Bomba (1)
Katarzyna Luzar, rzecznik prasowy US Dzierżoniów

Katarzyna Luzar, rzecznik Urzędu Skarbowego w Dzierżoniowie opowiedziała nam o okolicznościach tego zdarzenia: – Ten mail przyszedł na ogólną skrzynkę urzędową. Był ona bardzo krótko zatytułowany, w temacie było tylko słowo bomba, cała treść maila była bardzo chaotyczna, było napisane, że w tym Urzędzie wybuchnie bomba. Z treści wynikało, że będzie to bomba chemiczna, zostaną rozpylone substancje chemiczne oraz gaz bojowy. Mail był napisany z wieloma błędami ortograficznymi, nie został podpisany. Został wysłany przez nieznanego nadawcę. Pracownik po otrzymaniu tej informacji zgłosił to na Policję, oraz do Straży Pożarnej. Funkcjonariusze szybko zareagowali, przeprowadzona została akcja ewakuacyjna, która przebiegła bardzo szybko i sprawnie. Wszyscy pracownicy wyszli na zewnątrz, a w tym czasie odpowiednie służby przeprowadzały akcję poszukiwawczą domniemanej bomby. Oczywiście nic nie znaleziono.

Taka sytuacja w dzierżoniowskiej skarbówce zdarzyła się pierwszy raz od wielu lat: – Taka sytuacja zdarzyła się ostatni raz bardzo dawno temu. To również był fałszywy alarm – dopowiada Katarzyna Luzar.

STR. 2

Inwestycje w Bielawie

Miliony na remonty

Kiedy większość z nas przebywa na zasłużonych wakacjach, w miastach trwają prace remontowe bądź duże inwestycje. Okres letni jest bowiem najlepszym czasem do podjęcia dużych wyzwań.

W Bielawie trwają obecnie trzy duże inwestycje. Pierwsza z nich to remont i przebudowa ulicy Lotniczej.

Wartość tego zadania to 2,5 mln złotych, ale na realizację inwestycji miasto pozyskało fundusze z Unii Europejskiej w wysokości 2,1 mln złotych, to 85% wartości inwestycji.

Ulica Lotnicza nie jest najczęściej uczęszczanym odcinkiem Bielawy, warto więc zapytać czy remontowanie akurat tej, a nie innej drogi w mieście miało sens.

Ryszard Dźwiniel, burmistrz Bielawy tłumaczy to w ten sposób: – Sens przebudowy tej drogi jest ogromny, po pierwsze, że uzyskując 85% dofinansowania, możemy ten remont przeprowadzić. Wokół tej drogi jest ileś przedsiębiorstw, ta droga jest również przemyślana w kontekście ruchu turystycznego. Każda droga jest miastotwórcza, gdyby policzyć wszystkie te przedsiębiorstwa i ludzi, którzy tu wokół tej drogi pracują to można jasno. Mamy w planie przebudowę również tej drugiej drogi, tzw „betonówki” prowadzącej w stronę plaży. Także widzimy tu uzasadnienie, nazwa projektu ma bardzo istotne znaczenie. Trzeba znaleźć określony priorytet, działanie żeby Unia Europejska chciała projekt dofinansować. Robimy drogę do zdegradowanych obszarów poprzemysłowych.

Remont obejmuje blisko kilometrowy odcinek prowadzący od Ekologicznego Gimnazjum nr 3 z Oddziałami Integracyjnymi w sąsiedztwie zbiornika „Sudety” i zakładów produkcyjno-usługowych do ujścia potoku „Brzęczek”. Prace mają zakończyć się w ciągu najbliższych 3 miesięcy.

 Inwestycje (6)-tile

Kolejną inwestycję, którą miasto realizowało w ostatnich miesiącach jest remont dróg w rejonie osiedla Południowego i Europejskiego. Wkrótce mieszkańcy będą mogli korzystać z nowej nawierzchni ulic i chodników oraz z dodatkowych miejsc parkingowych. Modernizacja objęła także wymianę oświetlenia i budowę kanalizacji deszczowej. Całość prac kosztowała około 3 mln zł, Bielawa zapłaci 50% tej kwoty.  

W remoncie jest również Park Miejski. Choć prace dotyczące modernizacji i rewitalizacji tego miejsca ruszyły – zostały wstrzymane bo wykonawca zszedł z budowy. Po ogłoszeniu drugiego przetargu nowy wykonawca już rozpoczął prac remontowe jak obiecuje burmistrz – inwestycja zakończy się w przewidywanym czasie.

Ciąg dalszy strona 4-5

Z pasją przez życie

Bboy z Bielawy

Breaking to jego filozofia życia, w której spełnia się jako Bboy, trener oraz sędzia.
Znany również jako Gregory – w swoim krótkim życiorysie zebrał tak ogromną liczbę tytułów, że nie sposób je wymienić z pamięci. Teraz podobne tytuły zgarniają jego uczniowie, dla których w Szkole Podstawowej nr 10 w Bielawie prowadzi breaking school.

Na co dzień, oprócz bycia instruktorem tańca, Grzegorz Gniwecki zajmuje się nauką w szkole policealnej, zwiedza świat, bierze z życia pełnymi garściami. To charyzmatyczny młody człowiek, który zaraża pozytywną energią, ma też chyba najszerszy uśmiech jaki w życiu widziałam. Z przekonaniem opowiada o drodze jaką wybrał dla siebie – bez wątpienia jest to taniec. Mimo młodego wieku, precyzyjnie wyznaczony cel wypełnia każdą minutę jego życia, odpowiednia filozofia, dieta, treningi – złożyły się na rzadko spotykany sukces.

10501233_736366113087362_2065244050_n
Gregory ze swoim uczniem Oskarem. Fot. Archiwum prywatne Grzegorza Gniweckiego

Breaking w polskim tłumaczeniu znaczy to nic innego jak „połamany taniec”. Częściej używa się jednak słowa Bboying. Jest to rodzaj tańca, wymagający dobrych predyspozycji fizycznych, kondycji oraz wysokiego poczucia rytmu. Gregory twierdzi jednak, że predyspozycje fizyczne nie wystarczą by być dobrym Bboyem czy Bgirl. – Osobowość jest tu niezwykle ważna, przekazywanie emocji na parkiecie sprawia, że taniec nabiera znaczenia i jest nie tylko pokazem siły fizycznej, ale też historią. Sprawność fizyczna to raczej kategoria sportowa, tu mamy dwupoziomowy efekt, bez emocji nie ma tańca.

Przez 12 lat, od kiedy tańczy zawarł znajomości w całej Polsce, ale też w Europie. Na „walki” jeździ z przyjaciółmi, którzy osiągnęli podobny poziom tańca jak on. Kolejną bitwę stoczy w Słowacji, gdzie czeka go występ w solówce, bitwie „kraj na kraj”. Niewątpliwie i stamtąd przywiezie wysoki tytuł.

Ciąg dalszy: Str. 10

Ponadto:

 – Weekendowa sonda –  Czy czujesz się bezpiecznie nad wodą?? – Str. 2

 – Konwent sukcesów – Stowarzyszenie „Być dla Pieszyc” podsumowuje czteroletnią działalność – Str. 6

 – Zamiast do pracy trafiła na komendę – o kontrowersyjnej sytuacji w autobusie ZKM przeczytasz na stronie 8

– XVI Tolk – Folk w Bielawie za nami – Str 13

– Familijne zabawy, Rodzinny festyn na osiedlu Błękitnym – Str 14

– Warsztaty w DOK dotyczące programu rozwoju społecznego – Str 16

– 71 rocznica Rzezi Wołyńskiej – Kresowianie apelują  prawdę – Str 18

 – Opinie: 

Janusz Maniecki – „A to feler” – Str 19

Jerzy Jankowski – „Problemy z porozumieniem”- Str 19

Sławomir Waś – „Pozdrowienia z obozu ZHP”- Str 19

10520701_751600478216987_4661965958974350839_n

3 KOMENTARZE

  1. Z tego artykułu o inwestycjach w Bielawie i milionach które zostaną wydane można ulec złudzeniu, że Bielawa to miasto mlekiem i miodem płunące. Ludzie żyją w dobrobycie a bezrobocie jest zerowe.

    • Właśnie, też się temu dziwię jak DTP powtarza slogany wymyślone przez rzecznika UM typu „Inwestycje w Bielawie”, „Miliony na remonty”. Szkoda, że nie ma w DTP red. Laskowskiego. Wielka szkoda.

  2. (AKTUALIZACJA) Komendant Zbigniew Grubka skazany
    ALARMOWY 112, BIELAWA, WIADOMOŚCI, WYDARZENIA | GRZEGORZ | 17 KWIETNIA 2014 11:21
    Zbigniew Grubka Komendanta Straży Miejskiej w Bielawie
    Zbigniew Grubka Komendanta Straży Miejskiej w Bielawie
    AKTUALIZACJA 17.04.2014 r. STANOWISKO URZĘDU MIASTA:

    „…pan Zbigniew Grubka planuje wykorzystać wszelkie możliwości prawne w tej sprawie i ubiegać się o kasację wyroku w Sądzie Najwyższym. Dla komendanta sprawa więc nie jest jeszcze ostatecznie zakończona. Odpowiadając na pytanie informuję, że obecny pracodawca pana Zbigniewa Grubki nie zamierza rozwiązać z nim umowy o pracę…” – taką wypowiedź rzecznika prasowego UM w Bielawie Łukasza Masyka otrzymaliśmy dziś.

    Artykuł Piotra Laskowskiego:

    Po ośmiu latach wydaje się dobiegać końca sprawa, która w 2006 zbulwersowała opinię publiczną i środowisko medyczne powiatu. Latem 2006 roku 74-letni mieszkaniec Piławy Górnej spada ze schodów.

    Wobec poważnych obrażeń głowy dzierżoniowscy lekarze decydują, że mężczyznę powinien zbadać specjalista-neurochirurg ze szpitala w Wałbrzychu. Tam, po wykonaniu tomografii komputerowej głowy, doktor Lesław Różycki stwierdza że pacjent znajduje się w na tyle dobrej formie, że może wracać do Dzierżoniowa.

    W drodze powrotnej stan chorego gwałtownie się pogarsza. W Dzierżoniowie, ordynator oddziału chirurgicznego, Andrzej Winkler, widząc, co się dzieje uznaje, że natychmiast trzeba zacząć operację i otworzyć czaszkę. W trakcie operacji w całym szpitalu gaśnie światło. Normalnie w takiej sytuacji automatycznie włącza się zasilanie awaryjne z innego transformatora. Procesem sterują komputery. System nie działa. Nie działa również – będący ostatnią deską ratunku – agregat prądotwórczy. W dzierżoniowskim szpitalu próbują uruchomić go bezskutecznie przez 18 minut. Do usunięcia awarii, lekarze oświetlają pole operacyjne telefonami komórkowymi. Pacjent umiera na stole.

    Prokurator kieruje do sądu akt oskarżenia. Przepychanki na sali sądowej trwają latami. Wreszcie we wrześniu 2013 zapada wyrok skazujący Lesława Różyckiego i Zbigniewa Grubkę na kary pozbawienia wolności w zawieszeniu. Nie za spowodowanie śmierci pacjenta, bo takiego związku między ich działalnością a zgonem nie udowodniono, ale za narażenie zdrowia i życia pacjentów na niebezpieczeństwo. Obaj skazani zapowiedzieli apelację. W marcu 2014 zapadł wyrok w drugiej instancji. Oto oficjalna informacja na ten temat:

    Sąd Okręgowy w Świdnicy Wydział IV Karny Odwoławczy rozpoznawał apelację obrońców oskarżonych Zbigniewa Grubki i Lesława Różyckiego i 13 marca 2014r. wydał wyrok (sygn. akt IV Ka 83/14). Apelacja obrońcy oskarżonego L. Różyckiego uznana została za niezasadną i wyrok w części dotyczącej tego oskarżonego utrzymany został w mocy bez żadnych zmian (skazany za czyn z art. 160 par 3 k.k. w zw. z art. 160 par 2 kk. a kara to 8 miesięcy pozbawiania wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres próby 2 lat), natomiast w przypadku oskarżonego Z. Grubki wyeliminowano z opisu czynu elementy związane z art. 231 par 3 k.k., tj. nie dopełnienia obowiązków służbowych, zaś skazany został za to, że będąc dyrektorem SPSP w Dzierżoniowie, zobowiązanym do zarządzania i kierowania w/wym. publicznym zakładem opieki zdrowotnej, nieumyślne nie dopełnił ciążącego na nim obowiązku zapewnienia wymaganego zgodnie z obowiązującymi przepisami zasilania w energię elektryczną budynku szpitala, w szczególności sali operacyjnej z drugiego niezależnego rezerwowego źródła, co spowodowało faktyczny brak możliwości kontynuowania operacji przez 18 minut, czym nieumyślnie naraził pacjenta (B. Zuba) na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, tj. czynu z art. 160 par 3 k.k. w zw. z art. 160 par 1 kk. i za to wymierzył mu Sąd Odwoławczy karę 10 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres próby 2 lat. (jest to zasadnicza część opisu czynu przypisanego, pominęłam szczegóły, dotyczące elementów ściśle technicznych). Nadto obu oskarżonych obciążono kosztami sądowymi związanymi z postępowaniem odwoławczym, w tym każdemu z nich wymierzono opłatę w kwocie po 180 złotych. Wyrok jest prawomocny.

    Pozostaje podstawowa kwestia. Czy burmistrz Ryszard Dźwiniel wyciągnie z wyroku konsekwencje? Przepisy zabraniają zatrudnienia na stanowisku komendanta Straży Miejskiej osoby skazanej prawomocnym wyrokiem. Zbigniew Grubka jej jest komendantem w Bielawie. Jak ta sprawa zostanie rozwiązana? Wielu dawnych pracowników dzierżoniowskiego szpitala ocenia byłego szefa jako dobrego zarządcę, któremu przytrafił się pech. Ale wyrok jest wyrokiem, a prawo prawem.

    – O wyroku dowiaduję się dopiero dziś, od pana – twierdzi rzecznik Urzędu Miasta Bielawy, Łukasz Masyk, obiecując odpowiedzieć na pytanie w krótkim czasie.

    – Tak, z całą pewnością zwrócę się o kasację wyroku przed Sądem Najwyższym – zapowiada Zbigniew Grubka.

    Nie będzie to proste, ponieważ kasacja stanowi nadzwyczajny środek zaskarżenia prawomocnego wyroku sądu odwoławczego, w którym należy dowieść zaistnienia tzw. bezwzględnej przesłanki odwoławczej (z art. 439 k.p.k.). Czyli tak naprawdę, chodzi o rażące naruszenie procedury przez sąd. O sprawie będziemy informować na bieżąco.

    piotr.laskowski@tygodnik.info.pl

Comments are closed.