Dwa piękne gole dały zwycięstwo Lechii

Dwa piękne gole dały zwycięstwo Lechii

2
UDOSTĘPNIJ

33682_file

Wygrana w Sławie nie przyszła naszej drużynie łatwo. Zmęczenie maratonem meczowym, a przede wszystkim środowym pojedynkiem ze Stilonem było widać jak na dłoni. Potwierdziło się też, że Lechii zdecydowanie gorzej gra się z drużynami z dołu tabeli. Ciężar wzięli na siebie doświadczeni Ochota i Kret, którzy pięknymi golami zapewnili “trójkolorowym” 3 punkty.

Pierwszy raz w historii przyszło się mierzyć Lechitom z zespołem Dębu Sława. Stadion położony niemal nad samym jeziorem oraz wybitnie turystyczne zabudowania sprawiały, że w Sławie czuliśmy się zupełnie inaczej, aniżeli w innym III-ligowym ośrodku piłkarskim. Gdy przybyliśmy pod stadion trwały prace przy wjeździe i ulicy prowadzącej na stadion, co po wykończeniu powinno dać ciekawy efekt i tak już ładnej infrastrukturze oraz komponować się z sąsiednim Gimnazjum. Wracając jednak do samego meczu, odczuwało się dość sielankową atmosferę, bez większego napięcia. Minus dla organizatora i to duży za brak spikera zawodów.

33684_file

W ostatniej chwili dowiadujemy się od Pana Kierownika (pozdrawiamy!), że pomimo wypełnionych już w ekstranecie składów, w bramce gospodarzy nie stanie jednak sprowadzony z Mostek Łukasz Budzyński, a niski jak na golkipera – Gawroniak. Wzięliśmy to za dobrą monetę i przystąpiliśmy do widowiska. Te, szczególnie z naszej strony w pierwszych minutach było chaotyczne i słabe. Gospodarze wykazywali więcej woli walki i częściej bywali pod naszym polem karnym. Próbowali stworzyć sobie sytuacje strzeleckie i dwie skonstruowali, jednak na posterunku był Malec. Z biegiem minut gra się nieco wyrównała, choć do poziomu z chociażby środowej potyczki ze Stilonem brakowały lata świetlne. Na boisku w Sławie gra się jednak specyficznie.

33702_file

Plac jest dość wąski, jak na ligowe standardy, co powodowało sporo walki w środku boiska, co przekładało się na faule, których w dzisiejszym meczu mieliśmy sporo. Z całego tego marazmu w naszym wykonaniu najjaśniejszy okazał się punkt z 33 minuty. Po rozpoczęciu gry z rzutu autowego futbolówkę przejął na 30 metrze Ochota, podciągnął kilka kroków do przodu, nie atakowany przez nikogo zauważył wysuniętego bramkarza Dębu. Zdecydował się na uderzenie. Strzał był na tyle mocny i precyzyjny, że wylądował pod poprzeczką i mogliśmy cieszyć się z prowadzenia. Po stracie gola gospodarze nieco ochłonęli i już nie atakowali z takim animuszem. Mądrze zaczęli szafować siłami goście, którzy po sytuacji z 41 minuty powinni otrzymać rzut karny. Koronkowa akcja “trójkolorowych” kończy się podaniem piłki na 6 metr do Buryły, ten stara się uderzyć piłkę z powietrza, ale zostaje bezpardonowo podcięty i powalony na ziemię. Strzał poleciał wysoko nad poprzeczkę, a nasz zawodnik runął na murawę. Arbiter nie dopatrzył się przewinienia, które było aż nadto oczywiste. Nakazał grać dalej. Do przerwy wynik nie uległ zmianie i w niezłych nastrojach schodziliśmy do szatni.

33706_file

Od pierwszych minut drugiej części meczu dzierżoniowianie już nie pozwolili rywalom na tak łatwe operowanie piłką, szczególnie na własnej połowie. Lechia kontynuowała swoją grę, kiedy to przytrafił się zupełnie niepotrzebny błąd. W bocznym sektorze pogubił się Adam Tyc i ostatecznie sfaulował rywala. Gospodarze mieli rzut wolny i wykonali go idealnie. Dośrodkowanie na 7 metr, do przeciwnika nie doskoczył Damian Korkuś i soczyste uderzenie głową wylądowało w siatce. Wynik remisowy podziałał jednak na “trójkolorowych” mobilizująco.

33713_file

Z minuty na minutę osiągaliśmy już widoczną przewagę, szczególnie poprzez uruchomienie skrzydeł, gdzie bardzo dobrze prezentował się Marcin Buryło. Taka taktyka była idealnym rozwiązaniem na to wąskie boiskko.W 64 minucie przed szansą na podwyższenie wyniku stanął Maciejewski, któremu zgrano piłkę z prawej strony, przepuścił ją Ochota, ale uderzenie tego pierwszego zamiast do siatki, wpadło w “koszyczek” bramkarza. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. Jedną z akcji rozegraliśmy filmowo, w jej finale udział brali Buryło i Kret. Marcin dokładnie dośrodkował, a w polu karnym Kret z pełnym spokojem najpierw przyjął piłkę na klatkę, a następnie z woleja uderzył nie do obrony.

33708_file

Wyczekiwany gol wreszcie padł i gra mogła być spokojniejsza. Choć dzierżoniowianie nadal mieli przewagę na placu gry, w późniejszej fazie także w środku boiska, to gole już nie padły. Ostatni kwadrans był pierwszym w seniorskiej piłce dla Daniela Tracza, który oddał dwa celne strzały na bramkę Dębu. W końcówce spotkania posypały się jeszcze kartki, ale w większości zasłużone. Mecz obfitował w wiele walki oraz starć zawodników, lecz gdy wynik był jeszcze w zasięgu jednych i drugich, gra nieco się zaostrzyła i stąd kartki. Dziś rozegraliśmy nieco słabsze spotkanie względem ostatnich występów, jednak bacząc na ilość pojedynków o stawkę w ostatnich tygodniach, trzeba naszym chłopakom pogratulować postawy. O stylu niebawem większość zapomni, a trzy punkty w tabeli pozostaną. I tego się trzymajmy. Już za tydzień (tak, tak, w końcu nie w środę 😉 ) w sobotę podejmiemy lidera z Mostek. Początek meczu o godzinie 15.00

 33715_file

0:1 Paweł Ochota [Końcówka strzału :(]

1:2 Sylwester Kret

Malec – P. Paszkowski, Tyc (89` Cegiełka), Barski, Leśniarek, Kret, Korkuś, Buryło, Maciejewski, Ochota, Niedojad (76` Tracz)

Gawroniak – D.Jodłowiec, Domagała (73′ Jędrzejewski), K.Jodłowiec, Kaźmierski, Kocioruba, Kowalczyk, Kręc, Artur Siwy, Amadeusz Siwy, Szafer

Żółte kartki : Malec, Ochota, Tyc (Lechia) oraz Kowalczyk, Amadeusz Siwy, D.Jodłowiec, Aartur Siwy 2

Czerwona Kartka : Artur Siwy (87′ za dwie żółte)

Łukasz Bienias

2 KOMENTARZE

Comments are closed.