(AKTUALIZACJA) Komendant Zbigniew Grubka skazany

(AKTUALIZACJA) Komendant Zbigniew Grubka skazany

25
41
PODZIEL SIĘ
Zbigniew Grubka Komendanta Straży Miejskiej w Bielawie
Zbigniew Grubka Komendanta Straży Miejskiej w Bielawie
Zbigniew Grubka Komendanta Straży Miejskiej w Bielawie

AKTUALIZACJA 17.04.2014 r. STANOWISKO URZĘDU MIASTA:

„…pan Zbigniew Grubka planuje wykorzystać wszelkie możliwości prawne w tej sprawie i ubiegać się o kasację wyroku w Sądzie Najwyższym. Dla komendanta sprawa więc nie jest jeszcze ostatecznie zakończona. Odpowiadając na pytanie informuję, że obecny pracodawca pana Zbigniewa Grubki nie zamierza rozwiązać z nim umowy o pracę…” – taką wypowiedź rzecznika prasowego UM w Bielawie Łukasza Masyka otrzymaliśmy dziś.

Artykuł Piotra Laskowskiego:

Po ośmiu latach wydaje się dobiegać końca sprawa, która w 2006 zbulwersowała opinię publiczną i środowisko medyczne powiatu. Latem 2006 roku 74-letni mieszkaniec Piławy Górnej spada ze schodów.

Wobec poważnych obrażeń głowy dzierżoniowscy lekarze decydują, że mężczyznę powinien zbadać specjalista-neurochirurg ze szpitala w Wałbrzychu. Tam, po wykonaniu tomografii komputerowej głowy, doktor Lesław Różycki stwierdza że pacjent znajduje się w na tyle dobrej formie, że może wracać do Dzierżoniowa.

W drodze powrotnej stan chorego gwałtownie się pogarsza. W Dzierżoniowie, ordynator oddziału chirurgicznego, Andrzej Winkler, widząc, co się dzieje uznaje, że natychmiast trzeba zacząć operację i otworzyć czaszkę. W trakcie operacji w całym szpitalu gaśnie światło. Normalnie w takiej sytuacji automatycznie włącza się zasilanie awaryjne z innego transformatora. Procesem sterują komputery. System nie działa. Nie działa również – będący ostatnią deską ratunku – agregat prądotwórczy. W dzierżoniowskim szpitalu próbują uruchomić go bezskutecznie przez 18 minut. Do usunięcia awarii, lekarze oświetlają pole operacyjne telefonami komórkowymi. Pacjent umiera na stole.

Prokurator kieruje do sądu akt oskarżenia. Przepychanki na sali sądowej trwają latami. Wreszcie we wrześniu 2013 zapada wyrok skazujący Lesława Różyckiego i Zbigniewa Grubkę na kary pozbawienia wolności w zawieszeniu. Nie za spowodowanie śmierci pacjenta, bo takiego związku między ich działalnością a zgonem nie udowodniono, ale za narażenie zdrowia i życia pacjentów na niebezpieczeństwo. Obaj skazani zapowiedzieli apelację. W marcu 2014 zapadł wyrok w drugiej instancji. Oto oficjalna informacja na ten temat:

Sąd Okręgowy w Świdnicy Wydział IV Karny Odwoławczy rozpoznawał apelację obrońców oskarżonych Zbigniewa Grubki i Lesława Różyckiego i 13 marca 2014r. wydał wyrok (sygn. akt IV Ka 83/14). Apelacja obrońcy oskarżonego L. Różyckiego uznana została za niezasadną i wyrok w części dotyczącej tego oskarżonego utrzymany został w mocy bez żadnych zmian (skazany za czyn z art. 160 par 3 k.k. w zw. z art. 160 par 2 kk. a kara to 8 miesięcy pozbawiania wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres próby 2 lat), natomiast w przypadku oskarżonego Z. Grubki wyeliminowano z opisu czynu elementy związane z art. 231 par 3 k.k., tj. nie dopełnienia obowiązków służbowych, zaś skazany został za to, że będąc dyrektorem SPSP w Dzierżoniowie, zobowiązanym do zarządzania i kierowania w/wym. publicznym zakładem opieki zdrowotnej, nieumyślne nie dopełnił ciążącego na nim obowiązku zapewnienia wymaganego zgodnie z obowiązującymi przepisami zasilania w energię elektryczną budynku szpitala, w szczególności sali operacyjnej z drugiego niezależnego rezerwowego źródła, co spowodowało faktyczny brak możliwości kontynuowania operacji przez 18 minut, czym nieumyślnie naraził pacjenta (B. Zuba) na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, tj. czynu z art. 160 par 3 k.k. w zw. z art. 160 par 1 kk. i za to wymierzył mu Sąd Odwoławczy karę 10 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres próby 2 lat. (jest to zasadnicza część opisu czynu przypisanego, pominęłam szczegóły, dotyczące elementów ściśle technicznych). Nadto obu oskarżonych obciążono kosztami sądowymi związanymi z postępowaniem odwoławczym, w tym każdemu z nich wymierzono opłatę w kwocie po 180 złotych. Wyrok jest prawomocny.

Pozostaje podstawowa kwestia. Czy burmistrz Ryszard Dźwiniel wyciągnie z wyroku konsekwencje? Przepisy zabraniają zatrudnienia na stanowisku komendanta Straży Miejskiej osoby skazanej prawomocnym wyrokiem. Zbigniew Grubka jej jest komendantem w Bielawie. Jak ta sprawa zostanie rozwiązana? Wielu dawnych pracowników dzierżoniowskiego szpitala ocenia byłego szefa jako dobrego zarządcę, któremu przytrafił się pech. Ale wyrok jest wyrokiem, a prawo prawem.

– O wyroku dowiaduję się dopiero dziś, od pana – twierdzi rzecznik Urzędu Miasta Bielawy, Łukasz Masyk, obiecując odpowiedzieć na pytanie w krótkim czasie.

– Tak, z całą pewnością zwrócę się o kasację wyroku przed Sądem Najwyższym – zapowiada Zbigniew Grubka.

Nie będzie to proste, ponieważ kasacja stanowi nadzwyczajny środek zaskarżenia prawomocnego wyroku sądu odwoławczego, w którym należy dowieść zaistnienia tzw. bezwzględnej przesłanki odwoławczej (z art. 439 k.p.k.). Czyli tak naprawdę, chodzi o rażące naruszenie procedury przez sąd. O sprawie będziemy informować na bieżąco.

piotr.laskowski@tygodnik.info.pl

 

41 KOMENTARZE

  1. Kasacja inaczej niż apelacja nie wstrzymuje wykonania wyroku. Jest on prawomocny i podlega wykonaniu.

    • W tym wypadku fizyczne „wykonanie” polega jedynie na zapłacie śmiesznych kosztów procesu (po 180 zł na skazanego), ale nie zmienia to faktu, że wyrok jest prawomocny i pracodawca powinien rozwiązać umowę o pracę. Inaczej sam łamie prawo. Czyli, jeśli zostanie za takie łamanie prawa skazany, nie będzie mógł stanąć w kolejne szranki wyborcze. Chyba, że żyjemy w Matriksie, czyli świecie równoległym – a wiele na to wskazuje – wtedy wszystko jest OK, a prawa są po to, by ich nie przestrzegać. Przeciwnikom burmistrza Bielawy polecam jednak zbadać prawne możliwości postawienia go przed sądem, jeśli złamie prawo. Tak z ciekawości, czy coś z tego wyniknie, bo przeciwnicy Dźwiniela to na razie dupki żołędne tupiące swymi nibynóżkami, a Dźwiniel nie raz udowodnił, że jest lokalnym geniuszem politycznym.

  2. Jeżeli o wyroku urząd dowiaduje się od dziennikarz to co to znaczy? Czy grubka chciał ukryć wyrok nie mówiąc o nim nikomu. PYTAM – zapadł wyrok przecież Sąd ma obowiązek powiadomić pracodawce. Też nic? CO TU KURWA SIĘ DZIEJ.

  3. Sprawa wygląda tak. Jest wyrok prawomocny skazujący pana komendanta straży miejskiej w Bielawie lecz jego pracodawca burmistrz Ryszard Dźwiniel nie rozwiąże z nim umowy ponieważ no właśnie i tu zaczynają się schody. ALBO MA GDZIEŚ WYROKI SĄDÓW ALBO UWAŻA, ŻE DRUGIEGO TAKIEGO FACHOWCA NIE ZNAJDZIE.

  4. Sprawa nie wymaga żadnej wyższej wiedzy prawnej,art 160par.3 kk z którego był oskarżony Grubka mówi o czynie nieumyślnym,nie zachodzi więc przesłanka obligująca burmistrza do odwołania Grubki.Jedynie można podciągnąć ten wyrok pod wymogi art 24 ustawy o straży gminnej ,który mówi o nienagannej opinii, która winien mieć strażnik miejski,ale o niej decyduje tyko pracodawca czyli Burmistrz.

    • To uważasz, że karny facet może kierować strażą miejską?. W policji już dawno wywalili by go na zbity pysk. No ale tam są wyższe standardy niż w samorządach.

  5. Gościu przestań pieprzyć farmazony rozkoszuj się niezasłużoną emeryturką. W psiarni jest masa chołoty.

    • Hołota, to są ci, co nie potrafią odpowiedzieć we właściwym miejscu (sytuując swoje miejsce tu, zwracasz się do Laskowskiego, a nie do byłego policjanta) i ci co piszą „chołota” bo uciekali z lekcji polskiego.

  6. Trzeba tym dziadom i nieudacznikom życiowym co im służba w policji życie ratuje bo nic innego nie potrafią rowery kupić, a nie drogie radiowozy i jeszcze paliwo do nich z budżetu państwa. Każdy wie że do policji to tylko matoły, szpicle i ludzie z brakiem pomysłu na życie idą, w 80% ludzie słabo wykształceni i do tego po kierunkach w ogóle nie związanych z tematami prawa czy bezpieczeństwa.

  7. Został skazany ten pan za przestępstwo nieumyślne a czy to nie jest przestępstwo? Na takim stanowisku człowieku musi być czysty bez skazy. A ty czytam, że facet zostaje. Czy w tym urzędzie wszyscy już poszaleli. Stuknijcie się w głowę i działajcie zgodnie z prawem.

  8. Zbigniew Grubka „od zawsze” czymś kierował. Przed szpitalem był to m.in. „Ruch”. A wszystko zaczęło się w stanie wojennym, gdy jako 26-latek został kierownikiem Ośrodka Pracy Ideowo-Wychowawczej PZPR w Dzierżoniowie. Czyli głównym propagandzistą miasta. Na razie nie chce mówić o przeszłości ani o szpitalu, ani o tym, czy w uzyskaniu stanowiska komendanta pomogła stara partyjna znajomość z burmistrzem, także lokalnym notablem PZPR, któremu nie przeszkadzały zarzuty prokuratorskie wobec nowego stróża porządku.

    Znalazłem to z poprzednich art. o grubce na tym portalu DYREKTOR, ŚMIERĆ I KOMENDANT
    GAZETA, WIADOMOŚCI-9 LISTOPADA 2012 13:16

  9. urząd w bielawie to sami mierni pracownicy, nikt nie MOŻE być inteligentniejszy od sekretarza burmistrza PZPR-U dxwINIELA

  10. Według mnie gdyby ten pan miał choć trochę honoru to sam już by sie dawno zwolnił a nie udawał, że nic się nie stało i jeszcze nie powiadomił o wyroku Burmistrza.

  11. Dura lex sed lex Panie Dźwiniel, i mimo całej sympatii dla Zbyszka Grubki, tego prawa nie da się ominac

  12. Panie Dźwiniel, to dlaczego zwolnił pan dyrektora Aquariusa po wypadku na basenie? czy to nie był podobny wypadek?

    • Była jeszcze jedna, istotna różnica. Dyrektor z Aquariusa, w przeciwieństwie do Grubki, nie został skazany.

      • Masz rację nie został skazany a Dźwiniel go wywalił. Myślisz , że gdyby zapadł wyrok skazujący to dyrektor zostałby na swoim stanowisku?

        • Na pewno nie. Tu nie chodzi o przestrzeganie kultury prawnej, tylko o usuwanie niewygodnych, jak na dworze bizantyjskim.

  13. To jest obraz Bielawy facet zostaje skazany prawomocnym wyrokiem i dalej pracuje jakby sie nic nie stało.

  14. Urząd w Bielawie jest jak skała. Jak burmistrz powie tak jest i nie wyzbywa się filarów prezydentury Dźwiniela.

  15. Skazanego prawomocnym wyrokiem burmistrz nie zawiesza nawet w obowiązkach szefa SM, który powinien być o nieposzlakowanej opini, więc jest to ewidentne łamanie prawa. Przez chronienie swego kolegi z PZPR, a potem z SLD burmistrz naraża się na wyrok za nieprzestrzeganie prawa dot. zatrudniania na stanowisku komendanta SM. Czy warto się tak narażać dla towarzysza z byłej partii?

Comments are closed.