Strona główna Dzierżoniów MKS Żagiew Dzierżoniów 32:26 (17:9) SSRiR START KONIN

MKS Żagiew Dzierżoniów 32:26 (17:9) SSRiR START KONIN

67
0
UDOSTĘPNIJ

Nareszcie nadeszło przełamanie! W Dzierżoniowie wszystko zagrało tak jak należy – z drużyną MKS na czele. Tradycyjnie nie zawiedli kibice, którzy w sobotni wieczór tłumnie stawili się na Hali OSiR. Nie zawiodły także dziewczyny z FIT ART DANCE Cheerleaders, które powoli stają się talizmanem Żagwi. W ostatecznym rozrachunku, podopieczni Macieja Łazora okazali się lepsi o 6 bramek od ekipy, która w ligowej tabeli plasuje się przecież przed nimi.

Miejscowi od początku narzucili swój styl gry – szybko objęli prowadzenie i nie oddali go ani na moment aż do ostatniej syreny. Rzucanie rozpoczął Mateusz Błażkiewicz, a był to dopiero początek jego popisów tego wieczora. Żagiew w pierwszej połowie imponowała przede wszystkim konsekwencją, bardzo solidną grą w obronie i przemyślanymi decyzjami w ofensywie. Dodatkowo świetną partię między słupkami rozgrywał Maksymilian Madaliński.

W 14. minucie po trafieniu Matlęgi, gospodarze odskoczyli rywalom już na 3 bramki. Niedługo później przewaga dzierżoniowskich szczypiornistów wzrosła nawet do sześciu trafień, dzięki wspaniałej serii trzech goli z rzędu Maćka Batko. Ostatnie słowo przed przerwą również należało do miejscowych – kolejno trafiali: Nowak, Błażkiewicz oraz Matlęga, który ustalił wynik pierwszej części gry na 17:9.

Na drugą połowę, młodzi dzierżoniowianie wyszli skoncentrowani – co nie zawsze jest łatwe przy tak okazałym prowadzeniu. Przez pierwsze 15 minut po przerwie gra była wyrównana, a na każde trafienie rywala Żagiew także odpowiadała bramkami.

W tym momencie gospodarze popadli w mały impas w ofensywie, co skrzętnie wykorzystali przyjezdni. W 53. minucie po bramce Bartosza Glinkowskiego było już tylko 25:22 dla dzierżoniowian. Na szczęście miejscowi zareagowali tak jak należy – skutecznie wykańczając 3 kolejne akcje w ofensywie, przy jednoczesnym zachowaniu czystego konta.

Dzięki temu kibice w Dzierżoniowie w końcu we względnym spokoju obejrzeli ostatnie minuty spotkania. Względnym, bo choć wynik był niezagrożony, to w ostatnich sekundach gry po brzydkim faulu, parkiet z grymasem bólu na twarzy opuścił Dawid Klemenski. Kolejny poważny uraz w ekipie Macieja Łazora byłby najgorszym, co aktualnie może spotkać Żagiew.

Końcowy wynik na 32:26, bramką w swoim stylu ustalił niezawodny Maciek Batko, dla którego było to ósme trafienie tego wieczora. Zabójczo skuteczny był także powracający po urazie Mateusz Błażkiewicz – popularny Siwy aż 10 razy pokonał bramkarzy gości. Wyróżnić należy także Madalińskiego, który w ważnych momentach wybijał piłkę ręczną z głów zawodników Startu.

Dzięki wygranej, Żagiew do swojego dorobku w ligowej tabeli dopisuje ważne 3 punkty. Co prawda nie zmieniają one na ten moment 10. miejsca w stawce 14. zespołów, jednak powiększają przewagę nad ekipami, które plasują się na dnie zestawienia.

Dobry występ dzierżoniowian pozwala wierzyć w sprawienie niespodzianki za tydzień, kiedy na wyjeździe zmierzą się oni z faworyzowanym Śląskiem Wrocław. Spadkowicz z 1. Ligi w zeszłą sobotę przegrał na wyjeździe z Olimpem Grodków aż 34:19.

ŻAGIEW: Madaliński, Hejnowski, Libera – M. Błażkiewicz 10, Batko 8, Galik 5, Nowak 3, Klemenski 2, Matlęga 2, Rymsza 1, Kaźmierczak 1, Konieczny, Pietrzykowski, Wojdak, K. Błażkiewicz, Durasiewicz

START: Kujawiński, Nejman, Rzewski – Salzman 9, Franaszek 6, Glinkowski 5, Trojanowski 2, Grzelka 2, Fiedorowicz 1, Klapsa 1, D. Urbański, Roszak, Sobczak, Piguła, Andrzejczak, M. Urbański

Bartłomiej Żygadło